08.12.2014

„Ostatni pokłon” Wiktor Astafiew





Wspomnienia pisarzy należą do utworów, które lubię czytać najbardziej, nic więc dziwnego, że skusiłam się na autobiografię Wiktora Astafiewa pt. „Ostatni pokłon”. Pióro Astafiewa znałam już zresztą z Kradzieży – powieści, w której przedstawiał losy bezprizornych, czyli osieroconych dzieci w ZSRR. Teraz już wiem, dlaczego pisarz interesował się taką tematyką: kiedy miał kilkanaście lat, rozłączono go z ukochaną babcią i na własnej skórze doświadczył okrutnej nędzy i bezdomności.

Astafiew wychowywał się na Syberii, stąd w książce znajdziemy wiele opisów przepięknej syberyjskiej przyrody, miejscowych zwyczajów oraz warunków życia w tamtym rejonie. Mieszkańcy rodzinnej wsi przyszłego pisarza żyli w ogromnej nędzy. Byli surowi, gderali wciąż na siebie. Brakowało jedzenia, płaczące z głodu dziecko często zamiast kęsa chleba dostawało lanie od bezsilnej matki. Kobiety pracowały o wiele ciężej niż mężczyźni. Surowy klimat nie służył małemu Wiktorowi, który wciąż gorączkował, cierpiał z powodu rozdzierających bólów w nogach i odmrożeń.

Obok obrazków z życia syberyjskiej wsi wielką wartością powieści są sceny z życia bezprizornych. Bezdomne, wygłodniałe dzieci były plagą mieszkańców miast, gdyż ciągle kradły i chuliganiły. Z winy Astafiewa miejscowa bibliotekarka znalazła się w szpitalu: „Bibliotekarkę tak rąbnęło, że o mało ducha nie wyzionęła, ledwo żywą do szpitala powieźli”*. Czy jesteście ciekawi, co takiego jej zrobił? Otóż powodowany namiętnością do książek zakradał się do biblioteki, chwytał je i wyrzucał przez okienko prosto w śnieg. Część niósł do swojej kryjówki, czytał, a potem palił, by się ogrzać, a te, których nie zdołał zabrać, zamarzały w śnieżnych zaspach...

I któż by odgadł, że z takiego złodzieja książek i nieuka – bo Astafiew nie chciał się uczyć, powtarzał nawet klasę – wyrośnie wrażliwy na nędzę społeczną pisarz? 

„Ostatni pokłon” bardzo mi się podobał. To urocza rosyjska powieść, pełna tęsknoty za ukochaną babcią, rodzinnymi stronami i dzieciństwem, które z perspektywy lat, gdy wspomnienia głodu, samotności i bezdomności przyblakły, wydaje się autorowi okresem malowniczym i pełnym przygód. Tragiczne wydarzenia ze swojego życia Astafiew przedstawił ze swoistym humorem, jakby dbając o to, by czytelnik nie wpadł w zbyt smutny nastrój.

Moja ocena: 5/6.

---
* Wiktor Astafiew, „Ostatni pokłon”, przeł. Ewa Niepokólczycka, PIW, 1990, str. 215.

12 komentarzy:

  1. Tak. To prawda. Nigdy nie wiadomo kto z kogo wyrośnie. A rodzice snują plany... Też lubię czytać autobiografie, wspomnienia czy dzienniki... Zawsze ciekawi mnie skąd autor czerpał pomysły, co ukształtowało jego osobowość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy na sumieniu ma jakieś grzeszki z dzieciństwa :) A postępek Astafiewa można tłumaczyć tym, że był zmarznięty, pragnął się ogrzać...

      Usuń
  2. Trudne życie i niepewna przyszłość...
    Nie czytałam książki o bezdomnych dzieciach z syberyjskich wsi, choć oglądałam kilka reportaży. Trudna lektura, ale zapisuję tytuł i będę szukać książki w bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat bezdomnych dzieci ogromnie mnie porusza. Trudna lektura, ale czytało mi się ją dobrze, zdobyłam mnóstwo wiadomości o dzieciństwie pisarza :)

      Usuń
  3. Ha, uwielbiam czytać utwory danego pisarza przez pryzmat jego życiorysu, ew. czasów, w jakich przyszło mu żyć. Wiele rzeczy staje się jaśniejszych, bardziej zrozumiałych czy wręcz oczywistych. Interesujące jest także wyłapywanie elementów biograficznych w powieści - ogromnie mnie to kręci, bo ukazuje jak codzienne życie zostaje przekute w literacką materię i zaklęte w ramy słów :)

    Jeśli chodzi o serie PIWu to jak na razie cały czas częściej sięgam po Współczesną Prozę Światową, ale do KIKu na pewno jeszcze wrócę. I to nie raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zainteresuje Cię informacja, że aż dwie książki tego pisarza - "Smutny kryminał" oraz "Królowa ryb" - zostały wydane w serii Współczesna Proza Światowa. To znak jakości. Nie czytałam ich jeszcze, ale powinny być dobre :)
      Zacznę od "Królowej ryb", bo jest łatwiej dostępna.

      Usuń
  4. To po prostu skandal, że tego nie mam! Jak to się stało!?
    :)
    Nadrobię to, niewątpliwie. Dzięki za inspirację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bałam się trochę sięgać po "Ostatni pokłon", bo jedna jedyna recenzja, jaką znalazłam w necie, była negatywna, ale ku mojemu zaskoczeniu książka bardzo mi się podobała. Opisy syberyjskiej przyrody, łowienia ryb w Jeniseju, nauki w radzieckiej szkole, bezprizorni... Dużo smaczków i ciekawych wątków :)
      O ile znam Twój gust, Tobie raczej na pewno by ta książka się spodobała. Jestem zaskoczona tym, że jej nie masz :)

      Usuń
  5. Interesująca pozycja....czytał namiętnie więc miał już najwyraźniej w dzieciństwie zadatek na dobrego pisarza.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie miał :) I gdyby nie fatalne warunki, w jakich się znalazł, gdyby nie mróz, na pewno by nie palił książek, tylko je gromadził.

      Usuń
  6. Intrygujące. I bardzo smutne. Tylko szkoda, że prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O przeżyciach bezdomnych dzieci zawsze czytam z pewnym niedowierzaniem. Autor miał bardzo trudne dzieciństwo, ale nie użalał się nad nim, pogodził się z losem :)

      Usuń