Wrzesień roku 1989. Vesna, Jakov i ich siedemnastoletnie bliźnięta Mate i Silva jedzą kolację. Potem dziewczyna nakłada krótką sukienkę i wychodzi na festyn. Nie wraca. Nikt nie umie powiedzieć, co się z nią stało. Milicja przeszukuje pobliskie sady oliwne, dno morza, port, bazę marynarki wojennej, koszary, tarasy skalne, urwiska i kanion, czyli wszystkie odludne i niebezpieczne miejsca w miasteczku i jego okolicach. W akcji bierze udział aż osiemdziesiąt osób, a mimo to nie udaje się odnaleźć ani żywej Silvy, ani jej zwłok. Mijają miesiące i sprawa zaginionej powoli popada w zapomnienie, tym bardziej, że sytuacja polityczna na Bałkanach staje się coraz trudniejsza. Jednak nie wszyscy chcą i umieją pogodzić się z faktem, że zagadka nie zyskała wyjaśnienia. Dla tych kilku osób zniknięcie Silvy staje się najważniejszym wydarzeniem życia, punktem zwrotnym, po którym wszystko inne wydaje się mało ważne. Ci nieszczęśnicy albo pogrążają się w apatii, albo na własną rękę próbują odkryć prawdę.
Jaka była Silva? „Była piękna. Ale oprócz urody miała to coś. Zapowiedź przygody. W tej zabitej dechami dziurze tylko ona sprawiała wrażenie dziewczyny pełnej życia i kolorów” (s. 86). Podobała się wszystkim chłopakom z miasteczka. Ostatnio chodziła z Branem, ale raczej nie pasowała do niego ani nie dotrzymywała mu wierności. Była bardzo zżyta z bratem. W przeszłości spędzali razem mnóstwo czasu, ale odkąd przeniosła się do internatu w Splicie, widywali się rzadziej i spokojny, odpowiedzialny Mate zaczął odnosić nieprzyjemne wrażenie, że siostra zrobiła się zbyt wojownicza, zuchwała i nieostrożna, że już nie zna jej tak dobrze jak kiedyś.
Autor opisuje dzień zaginięcia i kolejne, prowadząc akcję aż do roku 2017, czyli przez prawie trzydzieści lat. Przez ten czas bohaterowie się starzeją, jedni jakoś przyzwyczajają się do braku Silvy, inni nie. Ci drudzy więcej myślą o zaginionej niż o teraźniejszości i bezustannie czekają na jakiś ślad, gotowi natychmiast podjąć poszukiwania. Jedna z postaci potrafi z dnia na dzień wyjechać do innego kraju, jeśli tylko usłyszy, że podobno widziano tam Silvę. Nie żałuje czasu ani pieniędzy na podróże i za każdym razem wierzy, że odnajdzie zgubę albo chociaż jakiś ślad.
Ciekawym wątkiem jest też nietypowa miłość rozwijająca się pomiędzy dwójką bohaterów. Nietypowa, bo kobieta jest o osiem lat starsza od mężczyzny. Stara się wyglądać młodo, jednak wymaga to tyle wysiłku, że w pewnym momencie się poddaje i zaczyna unikać wychodzenia ze swoim młodszym partnerem. Ale on nie patrzy na fizyczność. „Nie przeszkadzało mu to, co innym mogłoby przeszkadzać” (s. 276). Ukochana podoba mu się bez względu na to, co robi i jak wygląda.
Choć zagadka kryminalna jest bardzo zgrabnie skonstruowana, „Czerwona woda” to bardziej powieść psychologiczna niż kryminał. Piękna książka, jedna z najlepszych i najbardziej poruszających, jakie czytałam o traumach, stracie i żałobie, z ciekawym wątkiem kryminalnym i z postaciami, które są jak żywe. Mało któremu autorowi udaje się aż tak dobrze pokazać, jak mocno trauma niszczy życie, jak zaginięcie jednej osoby wpływa na inne, i nie chodzi tylko o jej rodzinę, ale też o partnera, a nawet o milicjanta prowadzącego śledztwo. Bardzo ciekawe jest też to, co rozgrywa się w tle, czyli przemiany na Bałkanach.
Autor opisuje dzień zaginięcia i kolejne, prowadząc akcję aż do roku 2017, czyli przez prawie trzydzieści lat. Przez ten czas bohaterowie się starzeją, jedni jakoś przyzwyczajają się do braku Silvy, inni nie. Ci drudzy więcej myślą o zaginionej niż o teraźniejszości i bezustannie czekają na jakiś ślad, gotowi natychmiast podjąć poszukiwania. Jedna z postaci potrafi z dnia na dzień wyjechać do innego kraju, jeśli tylko usłyszy, że podobno widziano tam Silvę. Nie żałuje czasu ani pieniędzy na podróże i za każdym razem wierzy, że odnajdzie zgubę albo chociaż jakiś ślad.
Ciekawym wątkiem jest też nietypowa miłość rozwijająca się pomiędzy dwójką bohaterów. Nietypowa, bo kobieta jest o osiem lat starsza od mężczyzny. Stara się wyglądać młodo, jednak wymaga to tyle wysiłku, że w pewnym momencie się poddaje i zaczyna unikać wychodzenia ze swoim młodszym partnerem. Ale on nie patrzy na fizyczność. „Nie przeszkadzało mu to, co innym mogłoby przeszkadzać” (s. 276). Ukochana podoba mu się bez względu na to, co robi i jak wygląda.
Choć zagadka kryminalna jest bardzo zgrabnie skonstruowana, „Czerwona woda” to bardziej powieść psychologiczna niż kryminał. Piękna książka, jedna z najlepszych i najbardziej poruszających, jakie czytałam o traumach, stracie i żałobie, z ciekawym wątkiem kryminalnym i z postaciami, które są jak żywe. Mało któremu autorowi udaje się aż tak dobrze pokazać, jak mocno trauma niszczy życie, jak zaginięcie jednej osoby wpływa na inne, i nie chodzi tylko o jej rodzinę, ale też o partnera, a nawet o milicjanta prowadzącego śledztwo. Bardzo ciekawe jest też to, co rozgrywa się w tle, czyli przemiany na Bałkanach.
---
Jurica Pavičić, „Czerwona woda”, przeł. Leszek Małczak, Noir sur Blanc, 2025

Zapisuję tytuł, bo lubię takie klimaty, które mają bardzo zgrabną głębię psychologiczną.
OdpowiedzUsuńTo bardzo ciekawa i poruszająca książka, kryminał połączony z powieścią psychologiczną. Bardzo mi się podobała. :)
UsuńRecenzja mnie zachęciła :)
OdpowiedzUsuńPrzeczytaj, to bardzo ciekawa historia. Lubię takie połączenia kryminału z powieścią psychologiczną. :)
UsuńDzięki. Stałem przed książkowym odpowiednikiem szafy (Legimi) i nie miałem w co się ubrać. To już mam :)
OdpowiedzUsuńO, ja też często nie wiem, co wybrać z książkowej szafy, tyle że nie z Legimi, lecz z innej. Po tę książkę sięgnęłam pod wpływem recenzji na blogu Czytanki Anki. Książka bardzo dobra, chyba zaliczę ją do dziesięciu najlepszych przeczytanych w tym roku. I bardzo polecam. :)
UsuńJuż się czyta. Miałem dzisiaj oglądać musical, bo zauroczyły mnie piosenki z, a jakimś cudem przegapiłem - Króla rozrywki, ale chyba przełożę, bo mnie książka zassała :P Jeszcze raz - dzięki.
UsuńNo właśnie ja też miałam wrażenie, że mnie ta książka zassała. :) Jest niesamowicie wciągająca. Przeczytałabym jednych tchem, gdyby była krótsza.
UsuńHmm... Tak przekonująco piszesz o tej książce, że nawet mnie naszła ochota na lekturę. Choć kryminałów raczej nie czytuję.
OdpowiedzUsuńPS Dygasiński oczywiście ma pierwszeństwo. ;)
OdpowiedzUsuńZachęcam do lektury, bo być może jest to bardziej powieść psychologiczna niż kryminalna. Można też traktować ją jako świadectwo przemian zachodzących w Chorwacji. Jest tu na przykład bardzo ciekawy wątek milicjanta, który z powodów politycznych traci pracę i musi zarabiać na życie odkupywaniem ziemi od właścicieli zapuszczonych działek położonych nad morzem. :)
UsuńLubię takie książki z ciekawą zagadka.
OdpowiedzUsuńTa zagadka naprawdę jest ciekawa. Pod koniec wszystko się wyjaśnia. :)
UsuńCieszę się, że i Tobie spodobała się "Czerwona woda", Agnieszko. Ta książka tyle wątków w sobie mieści, że nic tylko brać i się delektować.
OdpowiedzUsuńTak, tylko brać i się delektować. Pięknie to napisałaś. :) Szkoda, że wydano u nas tylko jedną książkę tego autora.
Usuń