15.04.2015

„Barbaro, kłamiesz” Stanisław Maria Saliński


Tym razem będzie o powieści starej, wydawanej w odcinkach w roku 1946, która podobała się ówczesnym czytelnikom i doczekała się formy książkowej. Ta powieść nosi tytuł „Barbaro, kłamiesz”. Akcja jej toczy się w Warszawie rok po zakończeniu wojny. Główny bohater, Józef Mokrzycki, po długim namyśle – bo słyszał pogłoski o wielkich zniszczeniach i siedemnastej republice – wrócił z Zachodu do Polski. Zobaczył, że z jego dawnej kamienicy zostały tylko ruiny, a w tych ruinach, wraz z szesnastomiesięcznym synem i jakimś starszym mężczyzną, mieszka jego żona Barbara...

„Barbaro, kłamiesz” to powieść bardzo warszawska. Bohaterowie posługują się warszawską gwarą i wspominają Warszawę z lat okupacji. Widzimy ośmiolatka żałującego, że nie zginął podczas powstania. Widzimy inżyniera, który poprzywoził mnóstwo mebli i futer z Ziem Odzyskanych. Widzimy kobiety, które nie czekały na powrót swoich mężów. Widzimy klitki, w których dusi się po kilkanaście osób. Prawie nikt nie rozpacza, panuje gorączkowy nastrój, praca wre, knajpy są pełne, alkohol leje się litrami. Taka była Warszawa roku 1946 – ruiny, gruzy i wielki entuzjazm.

Kiedy Niemcy zabierali Józefa, Barbara rzuciła mu w twarz, że dziecko, które nosi w łonie, nie jest jego. Przez cały okres pobytu w obozach gryzł się tym i teraz nie wie, co myśleć o małym Andrzejku. Powieść została napisana z punktu widzenia Józefa, nie dowiadujemy się więc, ile kłamstw jest w słowach jego żony. Możemy w nie wierzyć lub nie. Autor świetnie zbudował wokół jej postaci klimat podejrzeń, niepewności i niejednoznaczności.

A jak traktowany jest malutki Andrzejek! W jego pobliżu bez końca pali się papierosy i pije alkohol, matka wciąż zostawia go pod opieką przypadkowych osób: dziecka pilnuje ośmiolatek albo pijany dziki lokator. Pewnego razu została wybita szyba i do pomieszczenia, w którym leżał malec, wdarł się gwałtowny marcowy wiatr. Nikt – nawet matka – nie wpadł na pomysł, by dziecko ubrać lub przynajmniej przykryć. 

Ci, którzy chcieliby poczytać coś autentycznego o odbudowującej się Warszawie, mogą poszukać tej powieści w antykwariatach lub bibliotekach. Na wznowienie raczej nie można liczyć. Cechy charakterystyczne „Barbaro, kłamiesz” to ciekawa fabuła, atmosfera podobna trochę do tej ze „Stolicy” Poli Gojawiczyńskiej (tyle że Stanisław Saliński pisał w sposób ciekawszy i z większym optymizmem), sympatia dla kobiet, które w trosce o los dzieci musiały dokonywać trudnych wyborów. A jak jest ze sprawami politycznymi? Głównemu bohaterowi podoba się to, co zastał w Polsce. Przeciwko komunizmowi wypowiada się tylko inżynier. Ale to postać negatywna, szabrownik, który własnego synka, wspominającego wojenne koszmary, nazywa sadystą. W książce znajduje się też wątek żydowski. O Żydach autor pisze w bardzo ciepły sposób. To właśnie oni, choć sami ukrywali się w lesie, ocalili życie ciężarnej Barbary, kiedy po klęsce powstania błąkała się po wsiach. Polscy chłopi nie mieli dla niej litości. 

Moja ocena: 4/6.

---
Stanisław Maria Saliński (pseud. Jerzy Seweryn), „Barbaro, kłamiesz”, Wydawnictwo Lubelskie, 1990. 

15 komentarzy:

  1. O, jak doskonale, że wyciągnęłaś tę książkę! Nie wiedziałam o jej istnieniu, a takie fabuły zaraz powojenne bardzo mnie interesują (a ten wątek szabru już zupełnie mnie kupił). Będę szukała, czy nie ma jej w którejś mojej bibliotece. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam fakt szabru nie jest opisany, widzimy tylko szabrownika chwalącego się swoimi zdobyczami i z pogardą patrzącego na biednych, uczciwych warszawiaków :)
      Książkę czyta się migiem. Dużo się w niej dzieje. Przez cały czas zastanawiałam się, czy Barbara okłamuje męża, czy też nie...

      Usuń
  2. Jest u mnie w bibliotece!! Już się cieszę. :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arcydzieła się nie spodziewaj, ale ciekawej, życiowej powieści - tak :) A ja rozejrzę się za innymi książkami Salińskiego. Wiem, że pisał powieści marynistyczne oraz - pod pseudonimem Jerzy Seweryn - obyczajowe. I właśnie te obyczajowe mnie interesują.

      Usuń
    2. U mnie jest tylko jeszcze jedna książka Salińskiego wydana pod pseudonimem Seweryn: Za jeden twój uśmiech Joanno. :-)

      Usuń
    3. Jeszcze są dwa tomy: Utwory zebrane (po 453 stron), zawierające powieści, opowiadania, wspomnienia, ale wydane przez Wydawnictwo Morskie, więc z góry wiadomo, jaka będzie ich tematyka :-)

      Usuń
    4. W mojej też jest "Za jeden twój uśmiech, Joanno", a oprócz tego "Anna z Kamienia", "Jedenasty list Kamilli Colon" i "Dobranoc, Anno" - wszystkie z imieniem kobiecym w tytule. I na którąś z tych się skuszę. Tematyka marynistyczna nie dziwi, bo pisarz w młodości pracował jako marynarz :)

      Usuń
  3. Aj, smutne jest to zdanie z ostatnich fragmentów Twojego interesującego tekstu, że powieść raczej nie doczeka się wznowienia. Lektura wydaje się niezmiernie ciekawa. Polska odbudowująca się z wolna po wojennej traumie, w tle wspomnienia po dawnej Warszawie. Do tego jeszcze nutka niejednoznaczności, niepewności związana z bohaterką. Będę mieć na uwadze ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może się doczeka?... W końcu różne ramotki wydawane są ponownie. Barbara jest postacią bardzo tajemniczą, intrygującą, czytelnik nie ma pewności, kiedy kłamie, a kiedy mówi prawdę :)

      Usuń
  4. Przyznam szczerze, że już sam tytuł mnie zainteresował. "Barbaro, kłamiesz" brzmi jak oskarżenie i jestem ciekawa co też ta pani zrobiła. Podoba mi się to, że powieść jest bardzo warszawska. Od czasu do czasu warto poczytać sobie coś takiego ;)
    Muszę poszukać w bibliotece, mam nadzieję, że będzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książce znajduje się wiele opisów wędrówek po Warszawie. Szkoda, że jako osoba spoza Warszawy nie kojarzyłam wszystkich opisywanych miejsc... Nad zachowaniem Barbary nieźle się głowiłam. Podejrzenia jej męża nie były całkiem bezpodstawne :)

      Usuń
  5. Ciekawa książka. Trudno mi sobie wyobrazić co musieli czuć ludzie w 1946 roku. Dopiero co odzyskana wolność, cała Warszawa (no i w sumie Polska) w ruinach, wszyscy równi wobec biedy i urazów psychicznych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wielką chęcią sięgam po książki z akcją toczącą się tuż po wojnie. Mnie też trudno wyobrazić sobie, jak czuli się ludzie żyjący w tamtych czasach, jak im było ciężko. Bieda, urazy psychiczne, porozbijane rodziny...
      Książka napisana jest w sposób ciekawy, przeczytałam ją bardzo szybko, w ciągu kilku godzin :)

      Usuń
  6. O, nie znałam wcześniej tego pisarza. Poszukam jego książek podczas najbliższej wyprawy do antykwariatu. W tej szczególnie zainteresował mnie wątek żydowski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żydzi z tej powieści są o wiele lepsi, wrażliwsi na los innych niż chłopi polscy :)

      Usuń

Proszę nie wstawiać linków do blogów.