07.05.2017

„W poszukiwaniu ducha” Barbara Rosiek




Marzy mi się wielkie obżarstwo, dobry seks, spacer plażą w letnim słońcu. Czy tak wiele pragnę?”[1].

Pisząc „W poszukiwaniu ducha”, Barbara Rosiek miała czterdzieści sześć lat i przeczucie, że niedługo umrze. Bolał ją kręgosłup, brzuch, przeszła kilka operacji i długo leżała na oddziale reanimacyjnym. A potem zaraziła się wirusem HIV i... zmarła. Tak napisano na końcu książki. Jak mam to rozumieć, nie wiem, bowiem osoba ta wciąż żyje. Wniosek z tego taki, że choć jej książki określane są jako autobiograficzne, w rzeczywistości zawierają wiele konfabulacji i nie warto traktować ich poważnie. 

Autorka nie tylko zmyśla, ale i często przeczy sama sobie. Raz twierdzi, że tajemniczy głos kazał jej wjechać rowerem pod samochód[2], a raz – że to nie była próba samobójcza, tylko wypadek z winy taksówkarza, który wymusił pierwszeństwo[3]. Gdzie leży prawda? Nie wiadomo. 

Kolejna denerwująca sprawa to pisanie zagadkami. „Stanęłam w obronie Mamy, w rodzinie. Po prostu wycięłam wrzód na dupie, który ją zamęczał”[4]. Co właściwie zrobiła i kto zamęczał jej matkę, tego nie raczy wyjaśnić. Niech się czytelnik gubi w domysłach. 

Rosiek nie byłaby sobą, gdyby nie pozachwycała się własną wyjątkowością i rzekomym talentem. Tego, kto krytykuje jej twórczość, uważa za głupiego, nieznającego się itd. W tym samouwielbieniu podtrzymuje ją niejaki doktor Marek. „Twierdzi, że w pisaniu wyprzedziłam epokę”[5] – wyznaje autorka. 

Choć studiowała psychologię, próżno szukać w jej książce głębokich opisów uczuć. Nie umie wyjaśnić, z czego wynika jej ciągłe marudzenie i dlaczego chce popełnić samobójstwo. Wiele wypowiedzi brzmi niezrozumiale. Akapity składają się z jednego lub dwóch króciutkich zdań. Całość sprawia monotonne wrażenie. Nie brakuje błędów stylistycznych, interpunkcyjnych i ortograficznych. Przykłady tych ostatnich: „wgłąb siebie”[6], „byłam przykłuta do łóżka”[7]. Nawiasem mówiąc, czytałam trzy książki wydane przez Mawit Druk i w każdej roiło się od błędów. 

Lwią część tego quasi-pamiętnika zajmują opisy chorowania na raka jelita grubego i prób leczenia. Czytelnik dowie się, jak wygląda codzienność pacjenta, któremu wykonano stomię. Takie życie to męczarnia: ból, brzydki zapach, usmarowane ubrania i pościel. Chory brzydzi się sam sobą i musi siedzieć w domu. Barbara Rosiek poruszyła temat uchodzący za wstydliwy i to jest jedyną zaletą jej książki. 

Moja ocena: 3/6.

---
[1] Barbara Rosiek, „W poszukiwaniu ducha”, Mawit Druk, 2007, str. 91.
[2] Tamże, str. 23.
[3] Tamże, str. 18.
[4] Tamże, str. 24.
[5] Tamże, str. 8.
[6] Tamże, str. 51.
[7] Tamże, str. 56. 

10 komentarzy:

  1. Czytałam jedną książkę autorki, ale na tę jakoś nie mam szczególnej chęci, choć nie boję się trudnych tematów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam trzy: Ankę Pióro, Życie w hospicjum i W poszukiwaniu ducha. Jedynie tę pierwszą da się czytać, pozostałych nie polecam. :)

      Usuń
  2. Dawno, dawno temu czytałem "Pamiętnik narkomanki" - książka wywarła na mnie wówczas dobre wrażenie, ale nie mam pojęcia jak twórczość autorki odebrałbym dzisiaj. Na podstawie tego, co piszesz, absolutnie nie czuję się zachęcony do odświeżenia znajomości z prozą tej artystki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że gdyby do akcji wkroczył redaktor i poprawił niektóre fragmenty, książkę lepiej by się czytało. Ale Mawit Druk nie dba o takie sprawy. A „Pamiętnik narkomanki” to największe osiągnięcie Barbary Rosiek...

      Usuń
  3. W wiki wyczytałam, że autorka jest psychologiem, a w książkach opisuje przeżycia swoich pacjentów. Może to dlatego jej bohaterka jest tak niekonsekwentna i zaprzecza sama sobie. Rak jelita grubego i stomia to niezwykle trudne doświadczenie, które może powodować spustoszenie w sposobie postrzegania świata, zwłaszcza, jeśli zachoruje osoba młoda. Co jednak nie zmienia faktu, iż jakoś nie czuję się zachęcona sięgnięciem po tego typu literaturę. Może jest ona dla mnie zbyt nowoczesna. Z informacji internetowej wynika, iż autorka jest bardzo popularna wśród młodzieży. To również mnie nie napawa optymizmem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że kilka lat temu Wikipiedia zamieściła informację, że Barbara Rosiek nie żyje? Więcej o tym tutaj:

      http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,3658680.html

      Może i wykorzystuje przeżycia pacjentów, tyle że nie da się odróżnić, kiedy pisze o sobie, a kiedy o tych pacjentach. Te jej książki, które czytałam, napisane są narracją pierwszoosobową. Narratorka nazywa Barbara Rosiek, jest autorką powieści „Pamiętnik narkomanki”, byłą narkomanką, psychologiem. Wydawca określa te książki jako autobiograficzne. Skąd czytelnik miałby wiedzieć, że Rosiek nie pisze o sobie? :)

      Usuń
  4. Tytuł przyciąga uwagę, okładka też, ale widzę że raczej tylko bym się irytowała czytając ten pamiętnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nic nie stracisz, jeśli jej nie przeczytasz. :)

      Usuń
  5. Czuję, że z książką nie byłoby mi po drodze.
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barbara Rosiek mogłaby bardziej zastanowić się nad tym, co pisze...

      Usuń