28.02.2015

„Miejsce bez granic” Jose Donoso

Główną bohaterką Miejsca bez granic jest Manuela, współwłaścicielka domu publicznego w chilijskim miasteczku. Nie wygrałaby konkursu piękności, bo ma krzywe nogi, bezzębne usta, owłosiony nos i w dodatku brzydko pachnie. Jednak kiedy wkłada czerwoną hiszpańską suknię i zaczyna tańczyć, podpici klienci burdelu wpadają w wielkie podniecenie. Chwalą Manuelę, szczypią, oblewają alkoholem. Na więcej nie mogą sobie publicznie pozwolić, gdyż naraziliby się na szyderstwa i przezwisko „pedał”. Wszyscy przecież wiedzą, że Manuela pod falbaniastą sukienką ukrywa męskie ciało i, choć się tego wypiera, jest ojcem osiemnastolatki o przezwisku Japoneczka.

Bohaterka jest więc bardzo nietypowa i skomplikowana. Uważa się za wyjątkowo kobiecą, ale to przecież karykatura kobiety. Pozbawiona honoru, pusta, myśli tylko o hulankach i mężczyznach. Nie buntuje się, gdy pijacy nią pomiatają. Nie ma też żadnych uczuć opiekuńczych wobec swojego dziecka. Gdy zaatakowana przez brutala córka prosi o pomoc, Manuela chowa się w kurniku i udaje, że nie słyszy. Swoją drogą, Japoneczka też jest bardzo ciekawą i tajemniczą postacią. Wychowała się w domu publicznym, raczkowała pomiędzy butelkami alkoholu i poplamionymi przez klientów prześcieradłami, ale jakimś cudem nie stała się osobą zdemoralizowaną.

Akcja powieści toczy się w wymierającym miasteczku, w którym nie ma nawet elektryczności. Mieszkańcy wyprowadzają się, zostają tylko nieudacznicy i ci, którzy boją się, że w innym miejscu mogliby spotkać się z brakiem akceptacji. Manuela na przykład wie, że tutejsi ludzie od maleńkości przyzwyczajeni są do jej widoku i traktują ją jak kobietę. Jedynie pijani mężczyźni stanowią zagrożenie. Zachęcają Manuelę do tańca, często nawet obmacują ją, a kiedy ktoś to zauważy, zaczynają się wstydzić – i wtedy obiektem ich agresji staje się Manuela. Biją ją, wyzywają od „pedałów”. Uważają, że w ten sposób udowadniają swoją męskość.

Autor posłowia, Adam Komorowski, nazwał bohatera transwestytą, ale to raczej transseksualista. Manuela jest idealnym przykładem człowieka, który nie identyfikuje się z własną płcią biologiczną i ze wstrętem patrzy na swoje ciało. Nie godzi się nawet na to, by córka nazywała go ojcem. Oto przykład dialogu, z którego doskonale widać, jak silne jest w Manueli przekonanie o błędzie natury:
- Dokąd idziesz, tato?
- Do kogo mówisz?
- Nie udawaj głupiego.
- A kim jesteś, żeby mi rozkazywać?
- Twoją córką.
- Jasne, że jestem twoją matką.
- Nie. Moim ojcem*.
Powieść jest fascynująca, a zarazem bardzo dziwna, egzotyczna. Napisana została prostym językiem, ale w narrację trzecioosobową autor wplótł myśli bohaterów, co nieuważnym czytelnikom może sprawiać trudność. Akcja i postacie zaciekawią chyba każdego. Największą wartością książki jest pokazanie, w jaki sposób myślą osoby z zaburzeniami tożsamości płciowej i jak odbiera je otoczenie. Polecam! 

---
* Jose Donoso, Miejsce bez granic, Wydawnictwo Literackie, przeł. Danuta Rycerz, 1988, str. 118.

27 komentarzy:

  1. Donoso kojarzę tylko z "Plugawego ptaka nocy" też wydanego zresztą w serii "Proza iberoamerykańska". Cóż to kiedyś była za seria...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja znałam tylko kilka książek z tej serii... Dużo straciłam :-(
      Książka wyborna. A o "Plugawym ptaku nocy" autor posłowia napisał tak: "Jest to powieść pisana raczej dla zaspokojenia wyrafinowanych smaków koneserów literatury aniżeli normalnego czytelnika".
      Takie słowa nie zachęcają do sięgnięcia po książkę :)

      Usuń
    2. Seria ciągle istnieje więc zawsze można się z nią przeprosić :-), tyle że zainteresowanie literaturą iberoamerykańską już nie takie.

      Usuń
    3. Pierwszy raz słyszę o tym autorze. Brzmi zachęcająco. "Plugawy ptak nocy" straszy tytułem, ale El Mundo zawarł tę książkę na liście 100 najlepszych powieści hiszpańskojęzycznych XX wieku. Lista liście nierówna, ale zawsze to jakaś wskazówka po co sięgnąć.
      Daję link, gdyby ktoś był zainteresowany:
      http://es.wikipedia.org/wiki/Anexo:Lista_El_Mundo_de_las_100_mejores_novelas

      Usuń
    4. A pewnie, że się przeproszę :) Po przeczytaniu "Miejsca bez granic" nabrałam na to wielkiej chęci! Ze znanych mi pisarzy w tej serii wydano tylko Marqueza, pozostałe nazwiska nic mi nie mówią.

      Pesahson, to dobra wiadomość, że "Plugawy ptak nocy" znajduje się na liście 100 najlepszych książek hiszpańskojęzycznych! Najwidoczniej powieść nadaje się i dla zwyczajnego czytelnika :-) Z autorów chilijskich do tej pory znałam tylko Allende, ale Donoso bardziej mi odpowiada.

      Usuń
    5. Z tej serii, z którą zamierzasz się przeprosić, mogę polecić Ci "Smutny koniec Polikarpa Quaresmy" Brazylijczyka Limy Baretto oraz "Abaddóna - Anioła zagłady" Argentyńczyka Ernesto Sábato. Polecam też Carpenteria i Argeudasa, chociaż akurat powieści tych pisarzy, które miałem okazję czytać zostały opublikowane na łamach innych wydawnictw, a więc siłą rzeczy należą do innych serii - "Wojna czasu" to Czytelnik i seria Nike, natomiast "Lis z Gór i Lis z Nizin" to czarna seria PIWu.

      Usuń
    6. O, dziękuję! Wskazówki są mi bardzo potrzebne, gdyż nie orientuję się w literaturze latynoamerykańskiej, a powieści z tych krajów wydano u nas dużo. Wiem tylko, że bardzo lubię Marqueza i przeczytałabym wszystko, co wyszło spod jego pióra :)
      Zaś Llosa i Allende nie przypadli mi do gustu.

      Usuń
    7. A jakie książki Llosy czytałaś? Bo wydaje mi się, że akurat ten pisarz tworzy dość zróżnicowane dzieła. Jedne o cięższym kalibrze gatunkowym, drugie będące typową rozrywką.

      Usuń
    8. Kilka lat temu czytałam "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" (uznałam je za zbyt lekkie, nudnawe) i "Pochwałę macochy". Doceniłam piękny, bogaty język Llosy, jednak główna bohaterka bardzo mnie denerwowała.
      Na razie nie chcę Llosy. Tylu innych pisarzy czeka na odkrycie :-)

      Usuń
    9. Nie mogę się do literatury iberoamerykańskiej, podobnie, jak literatury półwyspu iberyjskiego przekonać, nie ten kod zapachowy, jak mawiała moja koleżanka. Sformułowanie tylko dla koneserów rzeczywiście może odstraszać, ale za to, jeśli książka przypadnie do gustu można się poczuć .... prawdziwym czytaczem :)

      Usuń
    10. Ja też nie byłam przekonana do literatury iberoamerykańskiej, ale ostatnio myślę o niej łaskawiej i ciekawie zerkam na okładki tych książek. I chyba będę częściej odbywać takie książkowe podróże do Ameryki Łacińskiej. Tam jest tak inaczej niż u nas :)
      Mnie to sformułowanie odstraszyło, bo uważam się za normalnego czytelnika o zwyczajnym guście :)

      Usuń
  2. Nawet nie wiedziałam, że w tamtych czasach (brzmi jakby to było ze sto lat temu :) ) poruszano taką tematykę głośno, w powieściach. Chciałabym przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Miejsce bez granic" wydano w latach sześćdziesiątych, ale akcja chyba działa się dawniej. W mieście nie było nawet elektryczności. Manuela nie słyszała nawet o operacjach zmiany płci.
      Moim skromnym zdaniem książka jest wyborna :)

      Usuń
  3. Jest w mojej bibloitece, ale znowu taka chuda :-(
    Pewnie jednak przeczytam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chuda, w dodatku 6 stron zajmuje posłowie. Krótka, ale jakże treściwa!
      "Plugawy ptak nocy" jest o wiele dłuższy :)

      Usuń
    2. Nie lubię fantastyki, mitów, legend, czarów, przemawia do mnie realny świat lub taki, który może zaistnieć za jakiś czas, jest wyobrażalny.
      Nota wydawcy "Plugawego ptaka nocy" mówi mi, że ta książka nie jest dla mnie :-)

      Usuń
    3. Ja też nie przepadam za elementami fantastycznymi. Choć czasami, bardzo rzadko, sięgam :)

      Usuń
  4. Faktycznie w czasach mojej młodości literatura iberoamerykańska robiła furorę i była wydawana w specjalnej serii, ale ja poprzestałam tylko na "Sto lat samotności".
    Zresztą dzisiaj też pisarze z Ameryki południowej i środkowej są w modzie...
    Książka ma dość intrygującą tematykę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tematyka intrygująca i to nawet bardzo. Czułam się zaskoczona tematem, jaki poruszył Jose Donoso :-)
      W "Miejscu bez granic" nie ma żadnych elementów realizmu magicznego, wszystko jest realistyczne.

      Usuń
  5. Ha, znam tego gościa! Niedawno czytałem "Tę niedzielę" jego autorstwa, wydaną w ramach czarnej serii PIWu. W piątek pojawi się mój tekst poświęcony tej powieści, ale już teraz zdradzę, że utwór zdaje się w znacznej mierze różnić od "Miejsca bez granic" - "Ta niedziela" zawiera elementy autobiograficzne, narrator snuje wspomnienia, wraca do przeszłości, sporo miejsca poświęcając swoim dziadkom :) Jedynym elementem wspólnym między "Miejscem" a "Tą niedzielą" wydaje się środowisko, w którym osadzono akcję. W książce, którą niedawno czytałem sporo wydarzeń rozgrywa się w więzieniu oraz w slumsach - więc sceneria raczej podrzędna, która dobrze zgrywa się z wymierającym miasteczkiem czy burdelami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że dopiero w piątek :-)
      Rzeczywiście, "Ta niedziela" i "Miejsce bez granic" sprawiają wrażenie utworów bardzo różnych. W "Miejscu bez granic" większość akcji toczy się w domu publicznym, ale nie znaczy to, że wszyscy bohaterowie są osobami odrażającymi moralnie. Właściwie tylko Pancho budzi obrzydzenie. To taki macho, brutalny, prymitywny.

      Usuń
  6. Dziwna ta powieść, ale zarazem intrygująca. O takiej tematyce jeszcze nie czytałam i jak znajdę ją w bibliotece to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwna, ale trzyma w napięciu i dużo się w niej dzieje :)

      Usuń
  7. O matko, jaka oryginalna lektura. Wydaje mi się tak nieszablonowa i egzotyczna, że aż kusząca. A że bohaterka jest nietypowa pomyślałam już przy pierwszym zdaniu, a każde kolejne było coraz bardziej zaskakujące. Wprawdzie chętniej sięgnęłabym po "Plugawego ptaka nocy" (bo tego też jeszcze nie czytałam), ale potem na pewno "Miejsce bez granic". W każdym razie dziękuję, bo to dzięki Tobie Donoso trafia na moją listę pt. "szybko nadrobić" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekrudo, "Miejsce bez granic" serdecznie polecam :) Bohaterka jest taka trochę zwariowana, ale czyta się o niej znakomicie. A teraz czekam niecierpliwie do piątku, kiedy to Ambrose opublikuje recenzję "Tej niedzieli" Donoso. Być może popędzę do biblioteki po tę książkę :)

      Usuń
  8. Ale wyjątkowa i nietuzinkowa książka. Wszystko mnie w niej pociąga! Pokręcona i pokićkana, ale myślę, że mogłaby mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istotnie nietuzinkowa :) Nie mogłam się od niej oderwać. A czyta się bardzo szybko.

      Usuń