05.06.2014

„Wilcze dziecko. Niezwykła historia Liesabeth Otto urodzonej w Prusach Wschodnich” Ingeborg Jacobs


Wilcze dziecko to jedna z najlepszych książek z literatury faktu, z jakimi zetknęłam się kiedykolwiek. Większa część akcji toczy się w ZSRR, ale bohaterka nie jest Rosjanką, tylko Niemką. Nazywa się Liesabeth Otto. Miała zaledwie kilka lat, gdy straciła kontakt z rodziną i całkiem sama znalazła się na terenach zajętych przez Armię Czerwoną. W czasach wojennych i powojennych każdy Niemiec, nawet tak malutki jak ona, uważany był za faszystę, a pomaganie faszystom było surowo zabronione. Kilkuletnia Niemka musiała więc radzić sobie sama. Zaczęła żyć tak jak tysiące bezprizornych, czyli osieroconych dzieci pozbawionych jakiejkolwiek opieki, błąkających się po wsiach, miastach i lasach ZSRR. Dzieci te nie chodziły do szkoły, spały byle gdzie, żebrały, kradły, prawie nigdy się nie myły. Często wyrastały na przestępców. Doświadczały niewyobrażalnej nędzy, były ofiarami gwałtów i chuligańskich wybryków. 

Co się stało z Liesabeth, gdy dorosła? Cóż. Nie miała zameldowania ani pracy, więc władze radzieckie ukarały ją za włóczęgostwo zesłaniem do obozu. Nikt nie postarał się o to, by Niemka mogła wrócić do swojego kraju, a i ona wraz z upływem lat coraz bardziej bała się nieznanej ojczyzny. Przebywała w różnych łagrach, a potem jeździła po różnych miastach, szukając pracy. Prawie nigdzie nie mieszkała dłużej niż rok. Na kartach książki pojawiają się wspomnienia z jej pobytu na Litwie, w Nazarowie, w Kaliningradzie i wielu, wielu innych miejscach.

Z książki dowiemy się, jak za czasów Stalina traktowani byli ludzie zwolnieni z łagrów. Choć wszyscy wiedzieli, że na zsyłkę można było trafić za byle co, byłych więźniów poniżano i szykanowano. Tylko nieliczni chcieli z nimi rozmawiać. Kiedy zwolniona z łagru Liesabeth wyżebrała pracę i łóżko w hotelu robotniczym, inne robotnice z uciechą obserwowały, jak „nowa” głoduje i zjada okruszyny soli – jedynego darmowego produktu. Dopiero po trzech dniach dwie Rosjanki zlitowały się nad głodującą i poprosiły kierownika o jakąś pomoc dla niej. Otrzymała wtedy trochę pieniędzy. 

O każdym z etapów swojego życia Liesabeth opowiada bardzo szczegółowo, porusza nawet sprawy intymne. Przyznaje, że z powodu chodzenia na mrozie bez bielizny zaczęła się moczyć i aż do dziewiętnastego roku życia nie mogła pozbyć się tej dolegliwości. Wyznaje, że straszliwie śmierdziała i może to z tego powodu chłopi, u których czasami pracowała, nie pozwalali jej spać w swoich chatach. Wyznaje, że potrafiła bić innych i mścić się na słabszych, że stała na czatach, kiedy więźniarki topiły w latrynie własne dzieci... Opowiada też o swoim macierzyństwie. 

Podczas czytania tej książki zastanawiałam się, czy bezdomne, prześladowane dziecko może wyrosnąć na porządnego człowieka. Jaką matką będzie kobieta, która dorastała w warunkach gorszych niż dzikie zwierzę? Jak to możliwe, że Liesabeth widziała także dobre strony w swoim bezdomnym dzieciństwie? Dlaczego, kiedy zwolniono ją z łagru, postanowiła znowu się do niego dostać? Dlaczego, zamiast starać się o wyjazd do Niemczech, chciała zostać wzorowym członkiem radzieckiego społeczeństwa? I dlaczego, kiedy już wyjechała do ojczyzny, zapragnęła wrócić na Syberię?... Mam wrażenie, że Liesabeth Otto  nie rozumiała swoich uczuć i tego, co się z nią stało pod wpływem różnych tragicznych przeżyć. Nie wiedziała nawet, czy uważa się za Niemkę, czy za Rosjankę. 

Rosjanie jeszcze wiele lat po wojnie uważali ją za faszystkę, krewni z Niemiec – za śmieszną ruską kobietę w chustce na głowie. Jadąc na spotkanie z ojcem, Liesabeth wzięła ze sobą koszyk owoców, bo ogłupiona radziecką propagandą sądziła, że w RFN ludzie głodują. Z kolei jej ojciec spodziewał się, że jego urodzona na Syberii wnuczka ma na plecach futro tak jak niedźwiedź... 

„Wilcze dziecko” przeczytałam jednym tchem. To ogromnie ciekawa, poruszająca książka, dająca barwny obraz warunków życia w ZSRR, pokazująca, jak człowiek może cierpieć tylko dlatego, że znalazł się w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu. Mam tylko jedno zastrzeżenie, ale to już nie do bohaterki tego reportażu. Dziwi mnie, że Liesabeth Otto nie została wymieniona jako współautorka książki. Przecież dziennikarka Ingeborg Jacobs spisała tylko jej niesamowitą historię... 

---
Jacobs Ingeborg, „Wilcze dziecko” („Wolfskind”), przeł. Szymanderska Urszula, Świat Książki, 2012.

30 komentarzy:

  1. Jeśli się weźmie pod uwagę to jak Rosjanie sami traktowali (i traktują) własnych obywateli nie robiąc wyjątku dla dzieci to co się dziwić, że tak potraktowali "faszystowską" sierotę. Kiedy zestawia się literaturę faktu z tymi wszystkimi książkami, z których ma wynikać istnienie "rosyjskiej duszy" to mam wrażenie, że stanowi ona tylko uroczy literacki mit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liesabeth Otto wspomina o tym, że jeszcze w latach osiemdziesiątych niektórzy sąsiedzi witali ją okrzykiem „Heil Hitler”, a jej córkę Jelenę, urodzoną w wiele lat po wojnie, wyzywano od faszystek.
      W tej sytuacji trudno zrozumieć, dlaczego ta kobieta chciała mieszkać w ZSRR. Chyba to siła przyzwyczajenia.

      Usuń
    2. Albo prania mózgu - podobny symptom mieli ci, którzy wierzyli, że "Partia się nie myli" i dotknęły ich represje, a ciągle mimo tego wierzyli w "słuszność sprawy".

      Usuń
    3. Chyba jedno i drugie. A na domiar złego Liesabeth była uważana za szpiega, bo jakże to tak, pojechała za zachód i wróciła?...
      Lepszymi ludźmi byli Litwini. Często karmili małą Niemkę, chociaż się bali.
      Też się zastanawiam, gdzie jest ta "rosyjska dusza" :)

      Usuń
    4. Jak to gdzie? w książkach Dostojewskiego :-)

      Usuń
    5. Aj, zatęskniłam za Dostojewskim, "Młodzik" stoi u mnie na regale i chyba posłuży jako odtrutka :)
      Ze wspomnień Niemki wynika, że Rosjanie byli bardzo nietolerancyjni. A jak źle odnosili się do osób zwolnionych z łagru...
      Dobra jest ta książka. Jeśli masz do niej dostęp, przeczytaj. Ciekawa jestem, jak byś ją zanalizował :)

      Usuń
    6. Musi trochę odstać w kolejce bo teraz kolej na "Oblężone", potem na "Braci Karamazow" a i za nimi jest już ustawiony ogonek :-)

      Usuń
    7. Ale warto ją wepchnąć na początek kolejki, bo "Bracia Karamazow" przedstawiają stare czasy, a tutaj mamy nowszą historię - od lat czterdziestych do końca dwudziestego wieku :)

      Usuń
  2. Książka sprawia wrażenie okrutnego studium człowieka upodlonego do granic możliwości, zaszczutego, zepchniętego na skraj człowieczeństwa. Najgorsze, że do takiego stanu przywiedli bohaterkę inni ludzie. Jestem ciekaw, czy ta pozycja doczekała się rosyjskiego wydania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak Liesabeth Otto przez cały czas walczyła z losem i kiedy dorosła, starała się żyć normalnie - pracować, mieć mieszkanie, wychowywać dziecko. To osoba bardzo wytrwała, silna fizycznie i psychicznie.
      Też jestem ciekawa, czy książkę tę wydano w Rosji.

      Usuń
  3. Nie słyszałam o tej książce. Koniecznie musze zapisać sobie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, szczerze polecam. Bardzo ciekawa pozycja. Jedna z najlepszych książek wspomnieniowych, jakie czytałam.

      Usuń
  4. Przeczytałam recenzję do końca, ale już po pierwszym zdaniu wiedziałam, że sama będę się rozglądać za książką. Jedna z najlepszych książek z literatury faktu! Muszę ją poznać, nawet biorąc pod uwagę, że to subiektywna opinia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z najlepszych, najbardziej poruszających, jakie czytałam. Szczerze polecam :)
      Fascynująca, a zarazem smutna. Trudno się czyta o gehennie małej dziewczynki, o kilkulatce, którą nikt się nie opiekował. Sama musiała zdobyć jedzenie, znaleźć miejsce do spania i zadbać o bezpieczeństwo.

      Usuń
  5. Czytałam tą książkę, mam ją w swoich opasłych zbiorach,jedna z lepszych jakie czytałam z tej tematyki, polecam:)
    Gosia - Bibliofilka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi wiedzieć, że ktoś zna tę książkę :)
      We mnie wzbudziła mnóstwo emocji. Wiele w niej fragmentów, podczas czytania których serce się kraje - na przykład kiedy wiejskie dzieci chciały zabić Liesabeth.

      Usuń
  6. Mam ją w swojej bibliotece i na pewno kiedyś przeczytam. Ale ciekawa książka. Cieszę się, że jest godna uwagi i że ci się aż tak spodobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Książka jest bardzo ciekawa, choć oczywiście zdarzyły się w niej i nieco mniej ciekawe fragmenty. Mnie najmniej ciekawiły opisy wyjazdu do Niemiec, a najbardziej wspomnienia z dzieciństwa.

      Usuń
    2. Koczowniczko pomyśl nad nagrodą, bo razem z twoją paczką chcę wysłać monweg nagrodę (za jednym razem polecę na pocztę) za wyzwanie Anne Rice. Przemyśl to i daj znać za kilka dni. Dzięki. pelc.barbara@wp.pl

      Usuń
    3. Napisałam do Ciebie maila, Basiu :)

      Usuń
  7. Mam podobnie jak Książkozaur tam wyżej:) Pierwsze zdanie mnie kupiło. Czytasz bardzo ciekawe książki i często z myślą o Twoich recenzjach idę do biblioteki, ale tym razem szczególnie mnie zainteresowałaś! Domyslam się, że to bardzo smutna książka, ale naprawdę intryguje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę tę bardzo polecam :) Wywarła na mnie wielkie wrażenie, ale tak jak piszesz - podczas czytania prawie przez cały czas towarzyszył mi smutek. Było mi bardzo żal Liesabeth. Ileż złych rzeczy spotkało tę kobietę...

      Usuń
  8. No oczywiście, jak już postanowiłam poświęcić się i pójść do biblioteki, skoro taka ciekawa książka, okazuje się, że jej nie mają :(
    Ech, jak się wkurzę, to nawet kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w innej będzie? Podejrzewam, że ta książka mogłaby Ci się spodobać, bo duża część akcji toczy się na terenie Rosji :)

      Usuń
    2. Co tu dużo gadać... już kupiona :)

      Usuń
    3. Naprawdę?... Szybka jesteś!
      Troszeczkę się teraz boję, byś się nie rozczarowała. I czekam na opis wrażeń :)

      Usuń
    4. Na pewno się nie rozczaruję, bo uwielbiam radzieckie klimaty :)

      Usuń
    5. A ja po przeczytaniu tej książki muszę trochę odpocząć od radzieckich klimatów, bo straszno mi się zrobiło...
      Część akcji toczy się też w Niemczech, ale te partie wydały mi się mniej ciekawe :)

      Usuń
  9. To niesamowita historia. Pewno takich przypadków było więcej.
    Wracała na Syberię, gdyż tam widocznie czuła się u siebie.
    Każdy z nas tak ma, że wraca tam gdzie czuje się dobrze i tu nie ma czasem znaczenia standard życia.
    Więźniowie, którzy nie znajdują pomocy po za murami też wolą być w więzieniu, bo ta czują się bezpieczni, to są znajome im miejsca.
    Chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowita historia, zgadzam się. Kiedy czytałam o życiu tej kobiety, włos mi się jeżył na głowie. To jakaś siła przyzwyczajenia, lęk przed zmianami. Za granicą miałaby wygodniejsze życie. Powinni ją jako Niemkę odesłać do kraju, a nie zsyłać do łagru za włóczęgostwo.
      Książkę bardzo Ci polecam :)

      Usuń