Helena przez wiele lat samotnie wychowywała syna Charlesa. Tułała się po pensjonatach, korzystała z upokarzającej pomocy społecznej. Bardzo tęskniła za własnym domem. Pewnego dnia poznała pana Hoopera, wdowca, właściciela posiadłości na wsi. Gdy pan Hooper zaproponował jej małżeństwo, zgodziła się z radością. Czy powinna przyjąć oświadczyny? Czy ma prawo do szczęścia? Ma, jednak...
Jednak gdy ona cieszy się szczęściem, odbiera je jednocześnie innej osobie – swojemu jedenastoletniemu synowi. Charles w nowym miejscu czuje się bardzo źle. Edmund, syn pana Hoopera, uważa się za prawowitego władcę posiadłości i nie ma chęci wpuszczać na swój teren intruza. Nienawidzi Charlesa i stara się wszelkimi sposobami obrzydzić mu życie. Pomiędzy rozgniewanym Edmundem a wystraszonym Charlesem dochodzi do straszliwej wojny. Przerażająca jest nie tylko siła nienawiści małego Edmunda, ale także obojętność matki prześladowanego Charlesa. Pani Helena, zasklepiona w swoim egoizmie, zajęta swoim szczęściem, nie dostrzega sygnałów wysyłanych przez zrozpaczonego syna, lekceważy jego dramat.