Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galsworthy John. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galsworthy John. Pokaż wszystkie posty

19.03.2012

„Ostatni stoik” John Galsworthy

Rok 1905. Sala konferencyjna Wyspiarskiego Towarzystwa Żeglugi w Liverpoolu. Osiemdziesięcioletni, na wpół sparaliżowany pan Heythorp, prezes Towarzystwa, spotyka się z agresywnymi panami wchodzącymi w skład rady nadzorczej. Żądają oni, by Heythorp albo ogłosił bankructwo, albo podwyższył ich roczne pensje do 1500 funtów. Prezesowi udaje się uzyskać miesiąc zwłoki.

Starzec zauważa, że ludzie traktują go lekceważąco, uważają, że stoi on jedną nogą w grobie, że już niczego nie dokona i powinien ustąpić z pola walki. Złości go to i stara się nadal stawiać na swoim. Najbardziej ceni niezależność i wie, że człowiek może być niezależny tylko dzięki pieniądzom. Chciałby przed śmiercią zabezpieczyć przyszłość swoich wnuków, Phylis i Jocka, które są dziećmi jego nieślubnego syna. To jedyne osoby, które kocha i o które się troszczy.

Pan Heythorp mieszka w wielkim domu ze służbą oraz z córką Adelą. Nie lubi córki, nazywa ją „dewotką z długą gębą”[1] albo też „suchą tyką, przeżartą przez pobożność wypływającą jedynie z seksualnego niedosytu”[2].

Książka jest króciutka. Dobrze napisana, ale niezbyt pasjonująca. Bohaterowie wciąż troszczą się o pieniądze, pieniądz jest ich bóstwem, nie przykładają wagi do więzi rodzinnych ani do moralności. Niektóre postacie z tej powieści, takie jak bezwzględny adwokat Ventnor, są bardzo odrażające.

Galsworthy Nagrodę Nobla otrzymał w roku 1932. Jego najwybitniejsze dzieło to „Saga rodu Forsyte'ów”. 

---
[1] John Galsworthy, "Ostatni stoik", tł. Izabela Czermakowa, Książka i Wiedza, 1976, str. 111.
[2] Tamże, str. 137.