Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łada Jadwiga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łada Jadwiga. Pokaż wszystkie posty

29.05.2015

Jadwiga Łada „Córeczka”







Bardzo się cieszę, bo odkryłam wspaniałą, wartą polecenia powieść, o której nikt jeszcze w internecie nie pisał. Ta powieść nosi tytuł „Córeczka” i jest ogromnie ciekawa, a zarazem wyczerpująca emocjonalnie. Opowiada o dziewczynie, która wielokrotnie przebywała w szpitalach psychiatrycznych, a w przerwach pomiędzy leczeniem całymi dniami przesiadywała w swoim pokoju, wspominała dzieciństwo i próbowała zrozumieć, dlaczego stała się osobą przegraną, pozbawioną energii i nieszczęśliwą. Czy to przypadkiem nie z winy matki, która twierdzi, że córka jest dla niej wszystkim?...

Kiedy się czyta o dzieciństwie Marty, łatwo zauważyć, że była ona całkowicie normalnym dzieckiem, pragnącym kontaktu z ludźmi, pogodnym, ciekawym świata. Ale matka nie pozwalała jej normalnie się rozwijać. Odganiała wszystkich, których Marta polubiła. Kazała jej ciągle, nawet w upalne wakacyjne dni, siedzieć samotnie w pokoju. Kiedy zauważyła, że Marta garnie się do ojca, fałszywie oskarżyła go o wykorzystywanie seksualne córki. Aby zdobyć zaświadczenia dla sądu, bez skrupułów prowadzała dziewczynkę do psychologów, którzy wypytywali, co tatuś robił nocą w jej pokoju. Marta czuła się coraz bardziej osaczona, zrozpaczona i zagubiona. Buntowała się przeciwko tyranii matki, płakała, krzyczała, a wtedy matka zmuszała ją do łykania silnych środków uspokajających, po których dziewczynka spała i nie miała siły na nic, nawet na pójście do szkoły. W czasach licealnych Marta była już uzależniona od lekarstw, miała nerwicę, depresję i często podcinała sobie żyły. Przestała wychodzić z domu, straciła energię do życia, całymi dniami leżała w łóżku i denerwowała się na hałasy za oknem, na brud w mieszkaniu i pustą lodówkę. Życie wydawało jej się nic nie warte. Czasami marzyła o wyjechaniu do krewnych na wieś, bo instynktownie czuła, że tylko rozłąka z matką może ją uzdrowić. Ale czy znajdzie w sobie siłę, by opuścić dom wbrew woli matki i czy krewni zechcą jej pomóc?

Powieść, jak napisałam na początku, bardzo wyczerpuje emocjonalnie. Jadwiga Łada w sugestywny sposób opisała w niej straszne rzeczy: znęcanie się, zniewolenie, manipulacje na psychice wrażliwego dziecka. Przerażająca jest głupota lekarza, który wypisywał matce Marty recepty na silne lekarstwa, nie sprawdzając, co ona z tymi lekarstwami robi. Przeraża również naiwność i bezradność psychologów, którzy nie umieli rozpoznać przyczyn tragedii dziecka, a ci, którzy zauważyli, że dziewczynka cierpi nie z winy ojca, tylko matki, nie umieli pomóc. Matka zresztą nie odwiedzała ich nigdy więcej, unikała lekarzy zbyt wnikliwych i doświadczonych. Postać matki została świetnie wykreowana. To osoba pełna sprzeczności, wierząca, że macierzyństwo stanowi sens jej życia i jednocześnie robiąca wszystko, by unieszczęśliwić własne dziecko. Ciągle zachowuje się despotycznie i dziwacznie, a jednocześnie z wielką przebiegłością ukrywa to przed otoczeniem i roztacza aurę troskliwej mamusi. Przeżycia Marty Jadwiga Łada przedstawiła z tak wielką empatią, że przez cały czas miałam wrażenie, że pisze o sobie, że zna problem z własnego doświadczenia. 

Moja ocena: 5/6.

---
Jadwiga Łada, „Córeczka”, Fundacja Elbląg, 2004.