24.05.2015

„Zamieć śnieżna i woń migdałów” Camilla Läckberg

Nieczęsto czytam kryminały, ale tym razem zachciało mi się właśnie kryminału, sięgnęłam więc po „Zamieć śnieżną i woń migdałów” Camilli Läckberg – jedyną dostępną w bibliotece powieść tej znanej szwedzkiej autorki. Jest to dosyć krótki kryminał napisany według tradycyjnej recepty. Nie ma w nim brutalnych opisów miejsc zbrodni i trupów, ginie niewiele osób, a bohater pełniący funkcję śledczego nie ma dostępu do laboratorium kryminalistycznego i aby wykryć, co się stało, musi pracować wyłącznie „metodą dedukcji”. Gdyby nie wzmianka o telefonach komórkowych i kamerze, można by sądzić, że akcja toczy się w dawnych czasach. 

Młody policjant Martin został zaproszony przez swoją dziewczynę do spędzenia weekendu w pensjonacie na wyspie Valö w towarzystwie jej rodziny. Nie był pewny, czy chce zacieśniać znajomość z Lisette, ale w końcu dał się namówić i pojechał. Na miejscu okazało się, że krewni Lisette to niesympatyczni, myślący tylko o pieniądzach ludzie, a ona sama też nie jest lepsza i zaprosiła go tylko dlatego, by zrobić dobre wrażenie na swoim dziadku miliarderze. A dziadek wygarnął dzieciom i wnukom, że żerują na nim, trwonią jego pieniądze, nie pracują i że ma ich dosyć. Podczas tej awantury sięgnął po szklankę wody, napił się – i umarł. Policjant Martin wyczuł słabą woń migdałów, co znaczyło, że w wodzie znajdował się arszenik i że starzec został zamordowany. Wezwanie ekipy śledczej nie wchodziło w grę, gdyż z powodu złej pogody wyspa została pozbawiona kontaktu z lądem, a telefony przestały działać.

Książka powinna być ciekawa, bo mamy do czynienia z odizolowanym od świata miejscem i ograniczonym kręgiem podejrzanych osób – przecież oprócz rodziny Lisette i małżonków prowadzących pensjonat na wyspie nikogo nie było. A jednak Camilla Läckberg opisała tę sytuację w sposób nudny i nieudolny. Postacie są nieciekawe, żadna nie wzbudza szczególnych podejrzeń. Policjant jest zbyt niezdarny i niedouczony jak na funkcję, którą pełni. Nie stara się spisać na gorąco zeznań wszystkich świadków, sprawdzić, kto z nich mógł dosypać arszeniku ani zabezpieczyć miejsca zbrodni. Ku mojemu zdumieniu nie zrobił nawet zdjęć telefonem komórkowym. Z kręgu podejrzanych od razu wykluczył właścicieli pensjonatu, a przecież oni też mogli maczać palce w zbrodni. Jakby tych wad było mało, zakończenie wydaje się niewiarygodne i nieprzekonujące. Rozczarowała mnie ta książka i nie polecam jej nikomu.

---
Camilla Läckberg, „Zamieć śnieżna i woń migdałów” („Snöstorm och mandeldoft”), przeł. Inga Sawicka, Wydawnictwo Czarna Owca, 2012.

29 komentarzy:

  1. Ciągle czytam, że autorka pisze bardzo dobre kryminały i po raz pierwszy widzę inną opinię. Sama jeszcze nic nie czytałam autorki, muszę jednak przeczytać jakąś powieść, aby wyrobić sobie zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie ten jest najsłabszy :) Dam jeszcze szansę tej autorce, bo wydaje mi się, że inne jej książki muszą być lepsze. Też czytałam same dobre opinie i poczułam się zaskoczona mierną jakością tej książki...

      Usuń
  2. Lackberg bardzo lubię, ale po tę książkę nie sięgnęłam, bo słyszałam o niej opinie podobne do Twojej, więc wolę nie ryzykować, że moja sympatia do tej autorki zmaleje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej nie ryzykuj :) Ta książka w ogóle nie wciąga, nie fascynuje, nie wzbudza lęku. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Camilli Läckberg, zaczęłam więc niefortunnie, bo od książki najgorszej....

      Usuń
  3. To jedyny kryminał, który przeczytałam i...może kiedyś wrócę do twórczości pisarki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba sięgnę po którąś z książek tej pisarki, ale nie nastąpi to szybko :)

      Usuń
  4. Mnie nie przypadła do gustu entuzjastycznie oceniana Księżniczka z lodu (a nawet momentami znudziła), więc po tę książkę na pewno nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. A nieudolny policjant to może znak rozpoznawczy pani Lackberg, bo w Księżniczce z lodu też nie grzeszył inteligencją i bystrością umysłu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Księżniczkę z lodu" mam w planach :-) Zachowanie policjanta mocno mnie zdziwiło.On był taki nieporadny, taki niedoświadczony i po prostu leniwy. Nawet dziecko zrobiłoby kilka zdjęć miejsca zbrodni, a on nic. Powinien chyba zmienić zawód...

      Usuń
  6. Dla mnie to najsłabszy kryminał tej autorki, może raczej jest to nowelka lub opowiastka. Natomiast bardzo polubiłam jej sagę kryminalną ;) I tutaj tomy są zróżnicowane, jedne słabsze, inne zupełnie fascynujące, ale każdy czytało mi się dobrze i z przyjemnością. "Księżniczka z lodu" faktycznie jest trochę słabsza, ale jak na początek wydaje się być całkiem w porządku, natomiast "Kaznodzieja" i "Kamieniarz" są świetne i warto dać im szansę ;) Mam nadzieję Koczowniczko, że nie zniechęcisz się do Lackberg, może też ją tak bardzo polubisz? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie zniechęcę się, bo nie powinno się oceniać pisarza po jednej książce :-) Poszukam w takim razie "Kamieniarza" i "Kaznodziei", a "Księżniczkę z lodu" na razie zostawię. Literatura skandynawska bardzo mnie pociąga, jest w niej coś niesłychanie urzekającego i niepowtarzalnego. W każdym miesiącu muszę przeczytać coś ze Skandynawii. Teraz przyszła pora na zapoznanie się z Läckberg :)

      Usuń
    2. Ino "Księżniczka..." to pierwszy tom sagi :) ale jeśli z niej zrezygnujesz,to nie powinnaś mieć kłopotów z orientacją co i jak. ;) ja też lubię Skandynawskie książki i mam podobne odczucia i przemyślenia na temat magii zawaryej w tych lekturach! Teraz zaczytuję się w "Uczniu"Hjorth'a i Rosenfeldt'a i bardzo mi się podoba, tak jak tom pierwszy "Ciemne sekrety" :)

      Usuń
    3. Skoro to pierwszy tom, to jednak powinnam go przeczytać. Najlepiej jednak zaczynać od samego początku. Nie słyszałam o tych książkach, które wymieniłaś, ale czuję się nimi zainteresowana :)

      Usuń
    4. Tak byłoby najlepiej. Bo uważam, że sagę najlepiej czytać od początku, nawet jeśli ten pierwszy tom jest słabszy ;) To zdecydowanie polecam książki Hjortha i Rosenfeldta, może są grubaśne, ale mają świetnie poprowadzoną fabułą i barwne postacie. Doskonale skrojone, wielowymiarowe książki, w których można się zaczytywać :)

      Usuń
    5. Na dobre skandynawskie książki zawsze się skuszę, więc zapiszę sobie tytuły. A z sagą zrobię tak, jak mi radzisz - najpierw sięgnę po "Księżniczkę..." :)

      Usuń
  7. Jakoś mnie nie ciągnie do tych tak osławionych skandynawskich kryminałów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czasami warto przeczytać coś innego :) Ze skandynawskich powieści kryminalnych bardzo lubię te napisane przez Karin Fossum.

      Usuń
  8. Sama koncepcja fabuły wydaje się bardzo podobna do utworów Agaty Christie. A co do samej autorki to Camilla Läckberg często określana jest mianem królowej szwedzkiego kryminału, ale przyznaję, że równie często trafiam na dość negatywne recenzje poświęcone jej dziełom. Reasumując - twórczość tej pani w ogóle mnie nie pociąga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, podobieństwo jest. A jednak w książkach Christie akcja trzyma w napięciu, a intryga jest bardziej przemyślana niż w "Zamieci śnieżnej...".

      Usuń
  9. Ta książka to jakieś nieporozumienie ;) Słabiutki kryminalik, na który szkoda czasu, i nie dziwię się, że nie przypadł Ci do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to określiłaś. To własnie nieporozumienie :) Ale przyznać trzeba, że książka została ślicznie wydana.

      Usuń
  10. Naprawdę mamy podobne lekturowe odczucia :) Jestem na etapie "Syrenki" cyklu powieściowego pani Lackberg, ale przyznam, że autorka nie trafia mi do przekonania. Chyba najbardziej przekonywują mnie wątki obyczajowe, które stanowią tło dla różnych wymyślnych historii kryminalnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istotnie, podobne :) Widzę, że zdania na temat twórczości Lackberg są bardzo różne. Sięgnę po sagę, ale jeśli nie będzie mi się podobać, zrezygnuję z czytania.

      Usuń
  11. Ja kiedyś czytałam jakąś jej książkę, ale nawet nie pamiętam tytułu. W każdym razie nie było to nic ciekawego, wiem, że podobnie jak ty, miałam wielki niedosyt.

    Serdecznie zapraszam do mnie na www.maialis.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli książki tej pisarki nie zostają długo w pamięci?... Dziękuję za zaproszenie, zajrzę.

      Usuń
  12. Tego nie czytałam, ale znam "Księżniczkę z lodu". Słabiuuutka była i po niej już nie miałam ochoty sięgnąć po inne książki Lackberg. "Zamieć" musi być ciut lepsza, skoro się tak zupełnie nie zraziłaś ;) Czytałam, że niektóre z książek tej autorki przeniesiono na ekran, ciekawe jak wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zdania na temat "Księżniczki z lodu" są bardzo, bardzo sprzeczne :) Po "Zamieć" sięgnęłam w chwili, kiedy miałam bardzo wielką chęć na kryminał. A taka chęć pojawia się u mnie dosyć rzadko, zwykle wolę książki obyczajowo-psychologiczne. Dam jeszcze szansę Lackberg :)

      Usuń
  13. Czarna seria z Lackberg jest naprawdę świetna. Słyszałam już wcześniej, że ta książka jest jedną z jej najsłabszych. Podoba mi się za to klimatyczny tytuł i okładka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie poszukałam wcześniej informacji o tej książce. A tytuł i okładka rzeczywiście są klimatyczne i urocze. To jedna z najpiękniejszych okładek, jakie ostatnio widziałam :)

      Usuń

Proszę nie wstawiać linków do blogów.