Wspaniała! Od dawna nie zdarzyło mi się trafić na tak zabawną, pełną życia książkę. I pomyśleć, że napisał ją Józef Morton – ten sam, którego po przeczytaniu „Spowiedzi” uznałam za ponuraka. „Wielkie przygody małego ancykrysta” są powieścią o wiele lepszą, barwniejszą, z szybko mknącą akcją, ciekawym bohaterem i wspaniale odtworzonym klimatem przedwojennej wsi.
Główny bohater nazywa się Maniek, ma prawie czternaście lat i mnóstwo wrogów. Wciąż wymyka się z domu lub szkoły i psoci. Bez litości dokucza sąsiadom, a pewnego razu wchodzi w konflikt z największymi osobistościami wsi – księdzem i nauczycielem. Obawiając się zemsty, opuszcza ojcowski dom i wędruje po okolicy, przeżywając wiele najrozmaitszych, nie zawsze bezpiecznych przygód.
