Podróż wokół mojej czaszki to bardzo specyficzna książka, bo prawie w całości opowiada o chorowaniu i o wrażeniach z operacji. Frigyes Karinthy – znany węgierski autor – pewnego dnia zauważył u siebie pogorszenie wzroku, wymioty, zaburzenia równowagi i halucynacje słuchowe. Od razu zaczął szukać pomocy, jednak lekarze nie potraktowali go poważnie. Nie zlecili badań, a jeden z nich zdiagnozował zatrucie nikotyną. Nawet żona pisarza, która była lekarką, zlekceważyła objawy choroby. Przestań się wygłupiać, powinieneś się wstydzić. Jesteś całkiem jak student pierwszego roku medycyny[1] – powiedziała. Tymczasem guz rósł... W roku 1936 Karinthy przeszedł w Sztokholmie operację mózgu. Opis tej operacji, wykonanej tylko w znieczuleniu miejscowym, jest kulminacyjnym punktem książki.