Przeczytałam książkę pt. „Intymność”. Jest to marudzenie podstarzałego faceta, który postanowił opuścić swoją partnerkę Susan oraz dwóch synków. Nie chce dłużej mieszkać z kobietą, która traktuje go jak dzidziusia: pyta, co mu ugotować, i nigdy nie ciągnie go do łóżka. A on chciałby być uwodzony, kochany... Pan ten tak przekonująco się użalał, że przez większość książki ogromnie go żałowałam. Dopiero kiedy wyznał, że podkrada partnerce kosztowny krem przeciwzmarszczkowy i wciera sobie w pewną część ciała (dość odległą od twarzy), moja cierpliwość się wyczerpała. A potem dowiedziałam się wielu innych okropnych rzeczy...
