Lubię sięgać po książki podobne do „Dziecka Rosemary”, „W kleszczach lęku”, „Chimerycznego lokatora”, czyli takie, których punktem wyjścia jest przeprowadzka bohatera do nowego domu lub mieszkania, gdzie dochodzi do tajemniczych wydarzeń. Główna postać jest zdezorientowana, przerażona, a my długo nie wiemy, czy naprawdę wszyscy sprzysięgli się przeciwko niej, czy też dziwne zjawiska są jedynie wytworem jej wyobraźni. Powieść o takiej konstrukcji oferuje czytelnikowi mnóstwo emocji, o ile oczywiście autor sprawnie operuje piórem i potrafi utworzyć klimat klaustrofobii.
