01.05.2016

„Mój cień” Christine Falkenland, czyli książka, którą czytałam z fascynacją, a zarazem przerażeniem


„Mój cień” Christine Falkenland przeczytałam dwa miesiące temu, ale zwlekałam z napisaniem recenzji. Nie dlatego, że książka mnie znudziła. Wprost przeciwnie: wstrząsnęła mną mocno i potrzebowałam czasu, by zebrać myśli. Opisana historia wydała mi się bardzo wiarygodna i przerażająca. Autorka poruszyła wiele trudnych tematów, pokazała m.in., jak może zachowywać się kobieta niespełniona i zazdroszcząca innym oraz jak pod wpływem niepełnosprawności zmienia się charakter człowieka. 

Na początku można Racheli współczuć. Miała wypadek, okulała. Chora noga codziennie ją bolała. Ale nie to było najgorsze. Najbardziej drażniły ją przymusowa bezczynność oraz odrzucenie. Czuła się tak, jakby pomiędzy nią a innymi ludźmi wyrósł mur. Już nie brała udziału w życiu, a tylko je obserwowała. Mężczyźni omijali ją wzrokiem, tak jakby nie istniała. Kiedy w końcu jeden z nich – wdowiec Georg – zaproponował jej małżeństwo, szybko się zgodziła. Gdyby wiedziała, co ją czeka!...

Do przedstawienia tej poruszającej historii Christine Falkenland nie potrzebowała wielu słów. Książka została napisana oszczędnym, precyzyjnym i bardzo ładnym językiem. Narratorką jest Rachela, która przywołuje ważne wydarzenia ze swojej przeszłości – dzień wypadku, początkowe lata małżeństwa przypadające na okres pierwszej wojny światowej, pandemię hiszpanki. Wspomina swoje psy, z którymi spała w jednym łóżku (często bez ubrania), codzienne życie na wyspie, dziwne relacje z pasierbicą i z Paulem. Nie stara się zdobyć sympatii czytelnika, nie żali na nieszczęścia, nie tłumaczy ze złych rzeczy, które zrobiła. Przy tym nie o wszystkim mówi wprost. Jeśli nie umie się czytać pomiędzy wierszami, można nie zrozumieć, dlaczego Paul jej unika.

Patrząc na kochających się ludzi, Rachela czuła dziwny głód. Miała wrażenie, że jest wyjałowiona, pusta, okradziona z tego, co najważniejsze. Pragnęła wywierać wpływ na czyjeś życie, być potrzebna, pożądana. Co zrobiła z tymi uczuciami? Rozwój wydarzeń mocno mnie zaskoczył. Autorkę „Mojego cienia” uznałam za mistrzynię w ukazywaniu sprzeczności w ludzkim charakterze, a Rachelę za jedną z najbardziej skomplikowanych postaci kobiecych, jakie spotkałam na kartach książek. Nad jej zachowaniem można zastanawiać się godzinami. Wzbudza ona mnóstwo emocji, od litości po gniew i wstręt. Przyznaję, że o niektórych jej czynach czytałam z ogromnym zdumieniem i niedowierzaniem. 

Moja ocena: 6/6.

---
Christine Falkenland, „Mój cień” („Min skugga”), przeł. Paweł Pollak, Fundacja Szwedzka, 2004. Książka ma 120 stron. 

24 komentarze:

  1. Ależ mnie zaintrygowałaś swoim tekstem! Teraz nie spocznę, dopóki nie poznam bohaterki, choć z pewnością - a już na pewno sądząc po Twoich wrażeniach z lektury - będzie to wstrząsające przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem osobą raczej tolerancyjną, a jednak w pewnym momencie poczułam wstręt do Racheli. Autorce udało się tak pokazać bohaterkę, że wściekamy się na nią, a jednocześnie rozumiemy, z czego wynika jej zachowanie, i litujemy się nad nią.
      Dobra powieść, dająca dużo do myślenia :)

      Usuń
  2. Zapamiętam ją sobie i poszukam w bibliotece, obowiązkowo! Jestem jej bardzo ciekawa.

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że się nie zawiedziesz. Dzięki za zaproszenie, niebawem do Ciebie zajrzę :)

      Ja zaczęłam szukać innych książek Christine Falkenland, ale niestety nie znalazłam, bo w Polsce wydano tylko tę jedną. Falkenland jest nie tylko pisarką, ale i poetką. I to widać.

      Usuń
  3. Takiej powieści jeszcze nie czytałam. Zapisuję tytuł, koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie spotkałam podobnej. I powiem szczerze, że nie dałabym rady czytać takich powieści codziennie. Za dużo emocji. Na co dzień wolę książki spokojne :)

      Usuń
  4. Piszesz tak, że od razu chce się sięgnąć po tę książkę i dowiedzieć się właściwie co takiego ma tam miejsce. Tylko czemu taka krótka, 120 stron to niewiele, łatwo przeoczyć i pewnie trudno zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest krótka, nie ukazuje całego życia Racheli, a tylko najważniejsze wydarzenia. Najwięcej jest o okresie po zawarciu małżeństwa, natomiast dzieciństwo niemal w ogóle nie zostaje wspomniane :)
      Jeśli chodzi o zdobycie tej książki, na allegro używane są po 15 i 16 zł. O wiele taniej można ją kupić od tłumacza. Papierowa kosztuje 10 zł, e-book 5 zł.

      Usuń
    2. Chodziło mi raczej o biblioteki i miałam dzisiaj ją na specjalnym względzie, szukałam, ale bez powodzenia. W dodatku nie ma jej w ogóle w moim mieście. Dlatego dziwię się, że Ty zdołałaś ją jakoś wyszperać z tego niebytu.

      Usuń
    3. Szkoda... W bibliotekach niestety trudno ją znaleźć. Ja mam własną. Szukałam w bibliotece książki Rotha, o której niedawno pisałaś, i też odeszłam z niczym. Mam bardzo złe zdanie o polskich bibliotekach.

      Usuń
  5. Uwielbiam wszelkie sprzeczności, które autor umiejętnie łączy w psychologicznej konstrukcji swoich postaci. Trzeba pogłowić się nad bohaterką? Chętnie podejmę wyzwanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Warstwa psychologiczna książki jest mocno rozwinięta. Nie mam wątpliwości, że Christine Falkenland to bardzo utalentowana, sprawna pisarka :)

      Usuń
  6. Ojej, ile w niej sprzeczności, jaka złożona postać. Czy mam rozumieć, że ona kochała się w tymi psami śpiąc z nimi w łóżku? ;)
    Baaardzo mnie zachęciłaś swoimi słowami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było to napisane wprost, ale coś tam się musiało między nią a psami dziać. W jednej ze scen mowa jest o tym, że psy tarzają się w pościeli, Rachela leży obok nich goła i wzywa służącą, a służąca nie chce wejść do pokoju, brzydzi się. Może jestem zbyt podejrzliwa, ale nie ukrywam, że to i owo sobie pomyślałam :)

      Rachela robiła różne dziwne rzeczy. Dlatego książka fascynuje, a zarazem przeraża.

      Usuń
    2. Hehe, rzeczywiście dziwaczka. Intrygująca postać. To skoro ona jest narratorem, to musiała wiedzieć, że służąca brzydzi się jej zachowania. I pewnie nic z tym nie zrobiła, żeby się zmienić. Muszę to przeczytać.

      Usuń
    3. No widzisz, nie dosyć, że Rachela bez ubrania leżała obok psów, to jeszcze przywoływała w tych chwilach służącą. W ogóle nie liczyła się z uczuciami tej starej kobiety.

      Usuń
  7. Muszę poznać tę bohaterkę, bo czuję się naprawdę zaintrygowana! Tytuł już sobie zapisałam i mam nadzieję, że znajdę tę książkę w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bohaterka jest bardzo nietypowa, miałam wobec niej mieszane uczucia :) Polecam!

      Usuń
  8. O, ciekawa książka. I tak wysoko ją oceniłaś!
    W mojej dzielnicy (8 bibliotek) nie ma jej, będę musiała poszukać dalej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zaliczę ją do dziesięciu najlepszych książek przeczytanych w tym roku. Jest krótka, ale po jej przeczytaniu miałam wrażenie, jakbym poznała długą, skomplikowaną historię :)

      Usuń
  9. Kolejna książka o której nie słyszałam, a zaciekawiła mnie niezmiernie. Brakuje mi takich lektur- wstrząsających, wbijających w fotel, które powodują że nie można obrać myśli w słowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jedna z tych mało znanych, niesłusznie zapomnianych książek. Napisana została w 1998 roku, więc już nie nowość, ale i nie staroć. Mnie się bardzo podobała :)

      Usuń
  10. Nietypowa pozycja i jest taka... dziwna, że chyba chcę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Określenie „dziwna” bardzo do niej pasuje. Dziwna, oryginalna, z pomysłem. Nie czytałam podobnej:)

      Usuń