28.11.2013

Zofia Posmysz „Wdowa i kochankowie” oraz apel w sprawie Stefanii Wilczyńskiej

Na początek mała prośba. Na pewno wiecie, kim była Stefania Wilczyńska. To najbliższa współpracownica Korczaka, która swoje życie poświęciła osieroconym dzieciom. Powstał pomysł, aby jedną z ulic dawnego Getta Warszawskiego nazwać Jej imieniem. Głos można oddać na dwa sposoby : wysyłając maila ze swoim imieniem i nazwiskiem oraz słowem „POPIERAM” na adres: izrael.org.il@gmail.com lub podpisać się bezpośrednio pod apelem za pośrednictwem swojego konta na Facebooku. Dokładniejsze wiadomości znajdziecie na blogu http://legere-necesse-est.blogspot.com

A teraz kilka słów o ostatnio przeczytanej przeze mnie książce. Jej tytuł brzmi „Wdowa i kochankowie”, a autorką jest Zofia Posmysz – ta sama Zofia Posmysz, która napisała słynną „Pasażerkę” oraz wstrząsające „Wakacje nad Adriatykiem”. Tym razem nie sięgnęła po tematy oświęcimskie. Powieść utrzymana jest w wiejskich klimatach i przedstawia życie starzejącej się już pani Polci, którą wszyscy uważają za zakałę wsi.

26.11.2013

„Szaleństwo Almayera” Joseph Conrad


Almayer, bohater debiutanckiej powieści Conrada, to Holender mieszkający na wyspie Borneo. Ma ciemnoskórą żonę, piękną córkę Ninę i marzy o zdobyciu skarbu. Nigdy nie był w Europie. Okoliczni Malaje i Arabowie uważają go za człowieka słabego, naiwnego i szalonego. Drwią z jego niepraktyczności i kłopotów finansowych. Śmieszy ich, że Almayer wybudował dom dla Anglików, którzy nigdy na Borneo nie przyjechali, i że boi się żony, która niszczy jego meble i nie chce spać w wybudowanym dla niej szałasie. W takich warunkach Almayer czuje się coraz bardziej osaczony i nieszczęśliwy. Ostatnią szansę na poprawę losu wiąże z Dainem, synem bogatego malajskiego wodza, który obiecał mu pomoc w wyprawie po legendarne złoto. Nie zauważa, że Dain i Nina zakochali się w sobie... 

Marzyciele zazwyczaj budzą sympatię, ale w przypadku Almayera nie do końca tak jest. Almayer cechuje się maniakalnym uporem. Ożenił się z Malajką tylko dlatego, że liczył na pieniądze jej opiekuna. Biorąc ślub, czuł wstyd i planował, że „uprzątnie” żonę. Sprzeciw budzi też jego zachowanie wobec córki. To prawda, że kochał ją i marzył o szczęściu dla niej, jednak nigdy nie pytał, co ona uważa za szczęście. Chciał, by Nina opuściła Borneo i poślubiła Europejczyka. Nie docierało do niego, że dziewczyna doznała od białych ludzi wielu upokorzeń i boi się spotkań z nimi. 

21.11.2013

„Nie mów noc” Oz Amos


„Nie mów noc” to krótka opowieść o parze kochanków, którzy mieszkają w Izraelu. Teo jest spokojnym sześćdziesięciolatkiem, po pracy lubi siedzieć w domu i słuchać muzyki poważnej. Młodsza o piętnaście lat Noa uczy literatury. Przypadek sprawił, że zaangażowała się w budowę ośrodka odwykowego dla narkomanów. Teo sceptycznie przygląda się działaniom partnerki, obawiając się, że wplącze się ona w coś nieprzyjemnego i straci czas, pieniądze oraz spokój. Przecież ani władze miasta, ani mieszkańcy nie chcą, by powstał ośrodek, a Noa nie odróżniłaby narkomana od człowieka zaspanego. Czy nie lepiej zająć się czymś innym?

15.11.2013

„Odpowiedni trup” Jorge Semprún


Tytuł tej książki może wprowadzić czytelników w błąd, ponieważ „Odpowiedni trup” to nie kryminał, ale powieść o obozie koncentracyjnym. Akcja toczy się zimą roku 1944 w Buchenwaldzie. Narrator to człowiek bardzo inteligentny i oczytany, a jednocześnie niewrażliwy i obojętny. Śmierć współwięźniów nie robiła na nim wrażenia, nie dostrzegał okrucieństw dziejących się dokoła niego. Pewnego razu leżał obok umierającego przyjaciela i snuł górnolotne myśli. Nie przyszło mu do głowy, by w jakiś sposób pomóc konającemu, na przykład podać mu trochę wody czy choćby zwilżyć usta...

Narrator ma 20 lat. Przed wojną mieszkał w Paryżu. W obozie przebywał od roku. Zdobył dobrą pracę w biurze kierującym siłą roboczą i zaprzyjaźnił się z „czerwonymi arystokratami Buchenwaldu”. Uważał, że więźniom najbardziej dokuczał brak intymności. Bardzo dbał o swój rozwój intelektualny. Chodził na obozowe koncerty, odwiedzał obozową bibliotekę, a nocami czytywał powieści Faulknera. Jednak jego ulubionym miejscem w obozie była nie biblioteka, lecz latryna. To tam, nie zwracając uwagi na więźniów z gołymi tyłkami, na nieprzyjemne odgłosy i zapachy, prowadził dyskusje filozoficzne z innymi intelektualistami.

Przyjaciele narratora w obozie urządzili się nadzwyczaj wygodnie. Zajęli najlepsze stanowiska, nie brakowało im niczego. Podczas gdy mniej ustosunkowani więźniowie konali z głodu, w szafkach tych obozowych arystokratów pleśniał chleb. Gardzili muzułmanami (skrajnie wyniszczonymi ludźmi, których tylko krok dzielił od śmierci głodowej) i raczej rzadko oddawali im nadmiar jedzenia.

W katalogach bibliotecznych powieści Jorge Semprúna określane są często jako autobiograficzne. To błąd. Autor przyznaje, że ubarwiał akcję książek i wprowadzał fikcyjne postacie. Kaminsky, który w „Odpowiednim trupie” pełnił dosyć ważną rolę, tak naprawdę nie istniał. 
„Wymyśliłem chłopaka z Seymour, żeby mi dotrzymywał towarzystwa w wagonie. W powieści odbyliśmy tę podróż razem, w ten sposób wymazałem moją rzeczywistą samotność. Po co pisać książki, jeśli się nie zmyśla prawdy? Albo - jeszcze lepiej - prawdopodobieństwa?”*
W książce znajduje się wiele różnorakich dygresji na temat filozofii i wierszy Rimbauda. Czekałam na wstrząsające opisy życia obozowego, ale się nie doczekałam. Czytając „Odpowiedniego trupa”, można odnieść wrażenie, że obóz hitlerowski był czymś w rodzaju sanatorium. Semprún napisał tę książkę w wiele lat po ukończeniu wojny. Dlaczego ją napisał? Nie mam pojęcia. Do literatury obozowej niczego nowego ona nie wnosi, jest nie tylko dziwna, ale i nudna. Nie polecam.

Moja ocena: 3/6.

---
*Semprún Jorge, „Odpowiedni trup” („Le mort qu'il faut”), tł. Ochab Maryna, Czytelnik, 2002, str. 118.

13.11.2013

„Wspomnienia oświęcimskie” Antonina Piątkowska

„Wspomnienia oświęcimskie” to mało znana, lecz warta uwagi relacja z pobytu w krakowskim więzieniu przy ul.Montelupich, a potem w Brzezince. W zwięzły, a zarazem rzeczowy sposób Antonina Piątkowska opisała to, co przeżyła i co widziała. A widziała bardzo dużo. Przez pewien czas musiała sprzątać „mordownię”, zbierała wybite zęby i ścierała krew torturowanych. W kwietniu 1942 roku Piątkowską przywieziono do Oświęcimia. Natychmiast zaczęła organizować pomoc dla najsłabszych oraz sporządzać spisy zmarłych więźniarek. 

Antonina Piątkowska skupia się na opisywaniu losów innych osób i niemal w ogóle nie wspomina o swoich cierpieniach, a przecież torturowano ją, straciła męża i szesnastoletniego syna Romka. Sprawia wrażenie osoby niezwykle skromnej. Nie oceniała zachowania innych więźniarek, nawet tych, które wykradały chleb innym. Nie wymieniła nazwisk wszystkich zdrajców i sadystów, z jakimi się zetknęła. Wolała pisać o ludziach dobrych, zdolnych do poświęcenia, takich jak np. pani Józefa Mikowa i doktor Garbień.

Najbardziej wzruszający rozdział książki nosi tytuł „Dzieci w obozie”. Piątkowska napisała w nim o matkach, które – licząc na ocalenie życia – nie chciały przyznawać się do swoich dzieci, o tym, jak do obozu kobiecego o świcie wjeżdżał wielki wóz wyładowany bielizną, ciągnięty nie przez konie, lecz przez wychudłych chłopców. W rozdziale tym znajduje się też jeden z najbardziej wzruszających przykładów poświęcenia, do jakiego zdolne są dzieci. Otóż pewnego razu Piątkowska zachorowała. Dzieci – te skrajnie głodne szkieleciki – tak bardzo przejęły się jej chorobą, że postanowiły oddać dla niej swoją zupę. Kłamały, że są najedzone. A ona, wzruszona, też kłamała, że nie chce jeść... 

Moja ocena: 5/6.

---
Piątkowska Antonina, „Wspomnienia oświęcimskie”, Wydawnictwo Literackie Kraków, 1977.

06.11.2013

„Sztuka uprawiania róż z kolcami” Margaret Dilloway


„Sztuka uprawiania róż z kolcami” to powieść obyczajowa o życiu Gal – samotnej, przewlekle chorej nauczycielki z Kalifornii. Akcja toczy się powoli. Autorka dokładnie opisuje wszystkie wydarzenia w życiu bohaterki: zajęcia w szkole, dializy, wizyty w szklarni, kontakty z siostrzenicą. Z powodu choroby Gal nie związała się z nikim. W jej marzeniach nie pojawiają się mężczyźni ani dzieci. Podczas gdy inne kobiety zajmują się dziećmi, ona roztkliwia się nad różami i marzy o wyhodowaniu nowego gatunku. 

Poznajemy marzenia bohaterki, a także wady jej charakteru, bo niestety Gal – może pod wpływem choroby – stała się zgorzkniała, zazdrosna i przesadnie surowa. Wymaga od innych, by tak jak ona byli perfekcjonistami. Zazdrości zdrowym, zazdrości chorym, których zakwalifikowano do przeszczepu. Nie przyjmuje do wiadomości, że ludzie zdrowi też mają swoje problemy. Uczeń za darmo pracuje w jej szklarni, przyjaciółka zawsze musi ją wozić do szpitala... Gal nie poczuwa się do wdzięczności, ma w sobie ten charakterystyczny dla wielu chorych egoizm.

Margaret Dilloway rzetelnie przygotowała się do napisania książki. Zgromadziła mnóstwo wiadomości o różach, o wystawach, o chorobie nerek, dzięki czemu powieść wydaje się realistyczna i solidna. Autorce udało się „tchnąć życie” w postać głównej bohaterki. Gal budzi różnorakie uczucia, od irytacji po podziw.

Książka uczy współczucia dla osób chorych. Każdy, kto złości się na bohaterkę traktującą innych jak prywatnych kierowców, w pewnym momencie zrozumie, że dla niej szybki dojazd do szpitala to sprawa życia lub śmierci.

Książka spokojna, ciekawa. Pod wpływem różnych wydarzeń bohaterka się zmienia, nie jest więc nudno.

---
Dilloway Margaret, „Sztuka uprawiania róż z kolcami” („The Care and Handling of Roses with Thorns”), tł. Jędrzejczyk Anna, Wydawnictwo M, 2013.

04.11.2013

„Wszystkie drogi prowadzą do nieba” Françoise Sagan


Tak mi się spodobało Witaj, smutku, że musiałam sięgnąć po kolejną książkę Françoise Sagan. Na razie znalazłam tylko Wszystkie drogi prowadzą do nieba. Nie odstraszyła mnie koszmarnie brzydka okładka, książkę przeczytałam szybko, bo to mały format i niewiele stron, i mogę stwierdzić, że po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości francuskiej autorki.

Akcja powieści toczy się latem w roku 1940, kiedy to paryżanie masowo opuszczają miasto - jedni samochodami, inni pieszo. Wśród uciekinierów znajduje się czworo znajomych: energiczna Diane, nieśmiała Luce, podstarzały homoseksualista Loïc oraz nadęty, niesympatyczny Bruno. Jadą oni elegancką limuzyną. W pewnym momencie w limuzynę trafia pocisk. Kierowca umiera, a paryżanie znajdują schronienie na pobliskiej farmie.

A na farmie rządy sprawuje Arlette. Wyznaje ona zasadę, że kto nie pracuje, ten nie je, i nie ma litości dla leniuchów. Za każde jabłko, kawałek słoniny czy chleba trzeba odwdzięczyć się myciem naczyń, udziałem w żniwach lub kopaniem dołu do pochowania trupa. Trochę może dla zabawy, a trochę ze strachu przed chłopką prawie wszyscy paryżanie stosują się do tego surowego regulaminu. Pracują, ocierają pot z czoła, z trudem prostują obolałe kręgosłupy i stwierdzają, że – na wsi jest fajnie!