„Archiwum zagubionych dzieci” Valerii Luiselli to książka gruba, licząca ponad pięćset stron i poruszająca takie tematy jak tragedia nieletnich imigrantów, rozpad małżeństwa, relacje pomiędzy przyszywanym rodzeństwem. Główna bohaterka jest dziennikarką i matką pięcioletniej dziewczynki. Kilka lat temu poznała samotnego ojca i wszyscy czworo – ona, mężczyzna, jej córka i jego synek – utworzyli kochającą się, patchworkową rodzinę. Ale niedawno mąż doszedł do wniosku, że opiekowanie się dziećmi, dbanie o dom, zarabianie na opłatę rachunków i tym podobne czynności odciągają go od tego, co zawsze chciał robić, czyli od pisania książki o Apaczach. I kiedy wyruszają samochodem do Arizony, dziennikarka podejrzewa, że to ich ostatnia wspólna podróż, że mąż już nie wróci do Nowego Jorku, zostanie w górach Chiricahua będących sercem Apaczerii. I choć może powinna się na niego gniewać, odkrywa, że i ona chciałaby robić coś więcej niż tylko być żoną i matką. Pragnie mianowicie pomagać nieszczęśliwym dzieciom z Meksyku. Zna matkę dwojga takich dzieci, Manuelę. Owa Manuela próbowała sprowadzić córeczki do Stanów, jednak obie zaginęły w trakcie nielegalnego przekraczania granicy.