Jaki niezwykły pomysł na książkę – poczciwe zwierzęta, kotki, fretki i chomiki przedstawione w roli morderców ludzi! Z początku czułam się bardzo zaskoczona tematyką opowiadań z Księgi zemsty dla miłośników zwierząt, jednak szybko zaczęłam kibicować zwierzętom i uważać, że to, co robią, to nie żadna zemsta, lecz obrona przed okrucieństwem.
Czy nie jest marzeniem wielu miłośników zwierząt, by pewnego razu foka obdzierana żywcem ze skóry popchnęła dręczyciela tak mocno, by stoczył się do oceanu? By kotka, której potomstwo ludzie wsadzają do worka i topią, nie wepchnęła do tegoż worka swego dręczyciela i nie podrapała go ku nauczce? By nieogłuszona, przytomna kura wieszana na pasie taśmy obróbki powiesiła na tymże pasie swojego kata choćby na kilkanaście sekund?
Takie przewrotne myśli musiały snuć się po głowie Patricii Highsmith, gdy tworzyła Księgę zemsty dla miłośników zwierząt. Każde opowiadanie przedstawia krzywdę zwierzęcia, cierpienie zadawane mu przez człowieka. Kotek, na którego życie czyha niedobry człowiek, niezadowolony koziołek, świnka poirytowana zapachem trufli, których musi szukać, ale zjeść już nie może, koń, z którego chcą zrobić zbrodniarza, wielbłąd, któremu nie pozwalają się napić czy wreszcie wenecki szczur, na którego zawzięcie polują chuligani... Te zwierzęta żyłyby sobie spokojnie i nie próbowałyby atakować, gdyby człowiek ich nie sprowokował, nie doprowadził do jakiejś strasznej granicy.
.jpg)