Tevin Price grał kiedyś w NFL i zarabiał naprawdę duże pieniądze, ale potem podpisał kontrakt z Panthers Wrocław i choć jego zarobki drastycznie zmalały, to wreszcie poczuł się szczęśliwy. Już nie przesiaduje na ławce rezerwowych, jak to działo się w Stanach, tylko bierze aktywny udział w meczach. Jest quarterbackiem, czyli najważniejszym zawodnikiem Panthers. To od jego umiejętności zależy siła drużyny. Po treningach lubi zostawać sam na boisku, wyciągnąć się na murawie, nacieszyć swoją młodością i powodzeniem. Któregoś sierpniowego dnia ten jego rytuał odpoczynku zostaje brutalnie przerwany, bo u wylotu nadmuchiwanego tunelu, przez który wbiega się na boisko, pojawia się postać z rewolwerem. Ciemnoskóry Amerykanin próbuje oczywiście uciekać, jednak w jego ciało wbijają się kule, a jedna z nich jest śmiertelna. I w ten oto sposób Stadion Olimpijski staje się miejscem zbrodni.
Śledztwo prowadzi komisarz Przygodny, ten sam, co w trzech pierwszych częściach serii. Nie interesuje się on nawet zwykłą piłką nożną, cóż więc mówić o futbolu, ale teraz musi poznać środowisko osób zajmujących się tym egzotycznym dla Polaków sportem, porozmawiać z zawodnikami, trenerem, cheerleaderkami i wdową po zabitym. Na stadionie nie zauważono nikogo obcego, najprawdopodobniej więc to właśnie któraś z tych kilkudziesięciu osób dokonała zbrodni.
Równolegle swoje amatorskie śledztwo prowadzi dziennikarz Kuriata. W przeciwieństwie do Przygodnego nie ma on pomocników ani nie korzysta z technik kryminalistycznych, może polegać wyłącznie na sobie, jest jednak bardzo energiczny i skupiony na celu. A Przygodny niestety potrafi rozproszyć się na widok pięknej kobiety. Kiedy na przykład zauważa, że trenerka cheerleaderek ma polakierowane paznokcie, zaczyna się zastanawiać, gdzie mogłaby tą kuszącą dłonią sięgnąć. Na szczęście jako człowiek z gruntu przyzwoity usiłuje walczyć z popędami i gdy owa wymanikiurowana dama proponuje mu wyjście na kawę, przytomnie odmawia. Co ciekawe, nie jest to wcale mężczyzna niewyżyty, w domu czeka na niego kochająca i o pokolenie młodsza dziewczyna. I w tym miejscu muszę przyznać, że to jego nadmierne pobudzenie w trakcie pracy, i to tak odpowiedzialnej, jest przecież policjantem szukającym mordercy, niezbyt mi się podoba. Ale cóż, komisarze z kryminałów muszą mieć jakieś wady, a Przygodny ma właśnie taką.
Oprócz dziennikarza i komisarza w „A na boisku pusto” pojawiają się też inne postacie znane z wcześniejszych części. Jest tu więc poczciwy i gadatliwy aspirant Gajda, jest kąśliwy patolog Małecki, jest rozważna Justyna i są dwaj pozbawieni inteligencji posterunkowi. W tej części w tajemnicy przed komisarzem wybierają się oni na mecz i oczywiście robią na nim coś strasznego. A z nowych postaci autor wprowadza m.in. piękną cheerleaderkę Sandrę oraz nieatrakcyjną Elę, pracującą w Żabce. Co ciekawe, obie te kobiety płaczą, kiedy po raz pierwszy pojawiają się na kartkach książki, tyle że jedna leje łzy z powodu utraty męża, a druga, bo została znieważona przez Kuriatę.
W powieści najważniejsze jest śledztwo, ale nie brakuje też wątków pobocznych. Z przyjemnością czytałam na przykład o tym, jak Kuriata zauważa, że konkurencja kradnie jego materiały. Zwykłe zwrócenie uwagi to nie w jego stylu, postanawia więc dać złodziejom taką nauczkę, żeby stali się pośmiewiskiem całego Dolnego Śląska. Sporo miejsca zajmuje oczywiście wątek sportowy. Autor zwraca uwagę, że choć Polacy oglądają rozgrywki sportowe, to przeważnie piłkę nożną, siatkówkę albo skoki narciarskie, futbolem amerykańskim nie interesuje się niemal nikt. Tymczasem w USA znajomość jego zasad wysysa się z mlekiem matki. Jest to, jak mówi z podziwem żona zamordowanego, sport kolizyjny i tylko „twarde chłopaki w niego grają”. Lekarz sądowy ma wobec futbolistów uczucia zgoła odmienne – uważa, że zbierają oni takie uderzenia, że po latach mają rzeszoto zamiast mózgu. Zresztą już od wczesnej młodości mieli chyba sieczkę w głowie, skoro dobrowolnie zgodzili się zajmować tym akurat sportem.
Przeczytałam już niejedną książkę Pawła Pollaka, ale żadna nie zaskoczyła mnie tyle razy i tak mocno jak ta. Wydawało mi się, że znam bohaterów i mniej więcej wiem, czego można się po nich spodziewać, autor jednak niespodziewanie przewraca stolik i udowadnia, że ma większą wyobraźnię niż czytelnicy. Dochodzi do wielkich zmian, do wydarzeń zdumiewających, a przy tym bardzo wiarygodnych i logicznych. Tak że warstwę obyczajową naprawdę świetnie się czyta, z emocjami, niekiedy z bólem, a niekiedy z uśmiechem.
Podsumowując, jest to bardzo ciekawa książka o szukaniu mordercy wybitnego sportowca i o prywatnym życiu dwóch mężczyzn. Sadząc po zakończeniu, to ostatnia część cyklu. Jest ładnie zbudowana, ma klamrową kompozycję – akcja zaczyna się i kończy w tym samym miejscu, na opustoszałym boisku – poza tym do zbrodni dochodzi już na samym początku, można podejrzewać sporo osób, a śledztwa Kuriaty i Przygodnego zgrabnie się przeplatają.
Kilka cytatów:
„Doszedłem do smutnej konstatacji, że ludzkość przypomina bizony gnające przez prerię. Jednostki, które próbują biec w innym kierunku niż stado, zostają stratowane” (s. 48).---
„Miał łapać zabójców, a sporą część jego pracy stanowiło upominanie się, żeby dano mu na to środki” (s. 106).
„Nie ma bardziej niszczącej siły niż furia porzuconej kobiety” (s. 140).
Paweł Pollak, „A na boisku pusto”, Oficynka, 2026

Brzmi bardzo zachęcająco (gratuluję recenzji), chyba się jednak nie zdecyduję.
OdpowiedzUsuńSam tytuł ogromnie mi się podoba.
Mnie też się ten tytuł podoba. Brzmi niebanalnie, nie ma drugiej książki o takim tytule. W naszych czasach jeśli autor chce nadać książce oryginalny tytuł, musi mocno się nagimnastykować, bo trudno jest wymyślić taki, którego jeszcze nie było i który jednocześnie pasowałby do treści. A ten bardzo pasuje. Boisko jest puste dosłownie, ale też stanowi metaforę zdruzgotanego życia jednej z postaci. :)
UsuńNie słyszałam o tej książce, a piszesz o niej ciekawie, więc mam ochotę ją poznać:)
OdpowiedzUsuńMnie się podobała. :) Jest to czwarta część cyklu, ale można ją czytać bez znajomości poprzednich.
UsuńTak po prawdzie pierwsze słyszę o tym autorze, ale chyba zacznę znajomość z nim od tej książki...
OdpowiedzUsuńZachęcam, to bardzo dobry autor. Ostatnio pisze serię kryminalną Śledczy z Zakątka, która ukazuje się w formie audiobooków. :)
UsuńJeśli chodzi o futbol amerykański i literaturę, to takie połączenie od razu przywodzi mi na myśl "End Zone" Dona DeLillo (polski przekład jako "Mecz o wszystko"), wspaniałą postmodernistyczną, a więc mocno eksperymentalną powieść. Faktem jest natomiast, że ten sport (czy jego daleki krewny, czyli rugby) jakoś się u nas w kraju nie przyjęły. Natomiast we wspomnianym dziele DeLillo doskonale ukazano, jak złożony taktycznie potrafi być futbol amerykański.
OdpowiedzUsuńMasz rację, futbol amerykański i rugby w ogóle się w Polsce nie przyjęły. Z kolei w USA nie przyjęły się skoki narciarskie, które u nas są szalenie popularne. A piłkę nożną Amerykanie zaczęli masowo oglądać dopiero od lat dziewięćdziesiątych, przedtem był to sport niszowy. Mnie akurat futbol amerykański w ogóle nie interesuje i nie udało mi się zapamiętać, na czym polega gra. Zapamiętałam za to, ile pieniędzy otrzymują w Stanach zawodnicy za jeden sezon. :)
UsuńZ książek z wątkiem futbolu można jeszcze polecić bardzo dobry „Koniec Kalifornii” (autor Steve Yarbrough).
Nie ma jak piwo w ręce i rozgrywki sportowe przed telewizorem... Mam chęć przeczytać. To rzadkość że autor lubi futbol amerykański.
OdpowiedzUsuńNie mam pojęcia, czy autor lubi futbol amerykański. Kiedyś pisał, że lubi bieganie.
UsuńJa w ogóle nie kojarzę tej serii. Pierwszy raz o niej słyszę.
OdpowiedzUsuńA to już czwarta część. :) Ale tyle teraz wydaje się tych serii, że nie sposób wiedzieć o wszystkich.
UsuńMuszę przyznać, że sam pomysł na morderstwo w świecie futbolu amerykańskiego brzmi dość nietypowo i chyba właśnie przez to książka od razu przyciąga uwagę. Lubię, kiedy kryminał nie jest tylko zagadką „kto zabił”, ale przy okazji pokazuje jakieś środowisko, którego na co dzień kompletnie nie znamy. Ciekawi mnie szczególnie ten wątek zderzenia polskiej rzeczywistości z amerykańską kulturą tego sportu, bo to może być całkiem interesujące tło dla śledztwa. Zastanawiam się tylko, czy te charakterystyczne wady bohaterów bardziej dodają im wiarygodności, czy czasem jednak zaczynają przeszkadzać w odbiorze?
OdpowiedzUsuńDodają wiarygodności. :) Autor ten nie pierwszy raz osadza akcję kryminału w środowisku, którego większość ludzi nie zna – w „Śmierci w zoo” było to środowisko pracowników ogrodu zoologicznego, w „Śmierci tłumacza” – środowisko tłumaczy przysięgłych i literackich.
UsuńNiespecjalnie pociąga mnie czytanie kryminału o sporcie, zwłaszcza o futbolu amerykańskim, ale chętnie sięgnę po wymienioną wyżej "Śmierć tłumacza". :)
OdpowiedzUsuń„Śmierć tłumacza” jest bardzo ciekawa. :)
UsuńNie słyszałam o tej książce i jestem ciekawa tych zaskakujących sytuacji.
OdpowiedzUsuńSą bardzo zaskakujące. Autor w genialny sposób przewraca stolik. Doceniam ten zabieg. :)
Usuń