Podwodna infrastruktura naftowa wymaga ciągłej konserwacji, potrzebni są więc nurkowie, którzy naprawią uszkodzone elementy. Akcja thrillera „W głębinie” Willa Deana toczy się właśnie w środowisku takich nurków. Narratorka, Ellen, jest jedną z nielicznych kobiet pracujących w tej branży. Wraz z pięcioma kolegami ma spędzić miesiąc w bardzo małej komorze ciśnieniowej opuszczonej na głębokość stu metrów pod powierzchnię Morza Północnego i co jakiś czas schodzić w skafandrze na samo dno. Praca jest ciężka i niebezpieczna, jednak bohaterowie nie mają zamiaru narzekać. Wiedzieli przecież, co ich czeka, znają zagrożenia, dostaną dobrą zapłatę. Jednak tym razem dochodzi do czegoś, czego nikt nie przewidział, a mianowicie jeden z nich nieoczekiwanie umiera. Nie wiadomo, jaki jest powód śmierci. Może zabiła go jakaś bakteria? Może pojawiły się nagłe problemy z sercem? A może ktoś go zamordował? Tyle że w komorze panują sterylne warunki i wszyscy nurkowie zostali dokładnie przebadani przez lekarza zarówno pod kątem zdrowia fizycznego, jak i psychicznego. Tak czy tak, pobyt pod wodą musi zostać przedwcześnie zakończony. Ale nie oznacza to, że bohaterowie mogą czuć się bezpiecznie, bo wkrótce dochodzi do kolejnych groźnych wydarzeń.
W książce znajduje się mnóstwo szczegółów dotyczących pracy nurków głębinowych. Można się na przykład dowiedzieć, że ich hełmy ważą po dwadzieścia kilogramów, że w komorach ciśnieniowych nie działają defibrylatory, że podczas nurkowania statek nie może się poruszać, gdyż wówczas poruszałby się też dzwon, a to groziłoby przerwaniem pępowiny. Autor oczywiście wyjaśnia, co to jest dzwon i pępowina. O wszystkim, co związane jest z pracą nurków, pisze bardzo dokładnie. W jednej ze scen widzimy odprawę, w innej – Ellen schodzącą w skafandrze na dno morza. Bohaterowie dzielą się też mrożącymi krew w żyłach wspomnieniami, bo każdy z nich widział bądź przeżył coś okropnego. Sama Ellen niewiele opowiada o sobie. Sprawia wrażenie odpowiedzialnej i sympatycznej, ale dość skrytej. Często napomyka o mężu i dzieciach. Można snuć domysły, dlaczego w takim razie wybrała zawód, który wymaga wielotygodniowej rozłąki z rodziną i to nawet bez kontaktu telefonicznego. Dla pieniędzy? Dla pasji? Dopiero pod koniec dowiemy się o niej czegoś więcej. Jest jedyną kobietą w załodze, ale koledzy nie dają jej do zrozumienia, że wdarła się do zawodu uważanego za męski. Z kolei dyspozytor często zwraca się do uwięzionych w komorze ciśnieniowej osób per chłopaki, ale Ellen nie złości się, lecz cieszy, że zaliczono ją do ich grona.
Nie wspomniałam jeszcze, że śledztwo toczy się w specyficzny sposób, bo policja nie może zejść do kapsuły, miejsce zgonu ogląda tylko przez kamery. Podobnie patolog nie jest w stanie osobiście zbadać zwłok ani pobrać próbek. A ponieważ nie można z tym czekać, bo proces dekompresji wpływa destrukcyjnie na tkanki organizmu, zadanie to spada na ludzi uwięzionych w komorze, co oczywiście potęguje ich stres.
Tak więc ten thriller odebrałam jako wyjątkowo ciekawy, duszny i sugestywnie napisany. Lubię takie połączenia solidnej dawki wiedzy z pasjonującą fabułą. I dopiero zakończenie wprawiło mnie w konsternację. Sama nie wiem, co o nim myśleć, bo autor nie stawia kropki nad i, tylko delikatnie sugeruje, że policja być może popełniła pomyłkę przy rozwiązywaniu zagadki.
Kilka cytatów:
„Przewlekle chorowanie to coś, czego bardzo się obawiał. Zgodnie stwierdziliśmy, że niedołężna starość to nie dla nas. Im szybciej, tym lepiej, prawda?” (s. 273).
„Niczego nie może się zaniedbać, gdy pracuje się sto metrów pod powierzchnią morza. Na czym można wtedy polegać? Na wyszkoleniu, kumplach i sprzęcie. I trzeba mieć nerwy ze stali. Gdy wpadnie się w panikę, to koniec” (s. 19).
„Nauczyłam się, że ból przychodzi falami, w każdym razie ze mną tak było. Na początku wszystkie fale idą razem, są zwarte i przytłaczające, nie dają szansy na złapanie oddechu. Zalewają człowieka i nie można się spod nich wydostać. Potem pojawiają się przerwy między nimi i jest szansa na trochę powietrza” (s. 247).
„Ludzki mózg to ciekawy organ, cudowny, potężny i niezrozumiały. Jest ciemny i głęboki jak ocean, a co gorsza, możemy go badać tylko z jego pomocą. To oczywisty konflikt interesów. Mózg może się również zwrócić przeciwko tobie, i to bez najmniejszego ostrzeżenia” (s. 326).
Moja ocena: 5/6.
---Will Dean, „W głębinie”, przeł. Radosław Kot, Rebis, 2024

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz