18.01.2026

„Eksplozja” Paweł Pollak

„Eksplozja” to druga część cyklu kryminalnego Śledczy z Zakątka, opowiadającego o śledztwach prowadzonych przez sympatycznego Juliana Borczyka. Komisarz ten przed kilkoma miesiącami wprowadził się na ulicę Byczyńską i jeszcze nie zna mieszkańców ani swojego bloku, ani tego położonego naprzeciwko. Ale teraz będzie musiał nadrobić zaległości i odwiedzić sąsiadów, gdyż najprawdopodobniej któryś z nich skonstruował bombę i podrzucił na pierwsze piętro. Dochodzi do wybuchu, w wyniku którego ginie pan Kozal, a także jego pies.

Feralny blok powstał całkiem niedawno, a część lokatorów już zdążyła się pokłócić, a nawet znienawidzić. Najwięcej wrogów zebrał właśnie pan Kozal. I nic dziwnego, gdyż według rozmówców Borczyka był człowiekiem konfliktowym, czerpiącym przyjemność z kłótni, a jego doberman brał przykład z pana i też dokuczał innym, ile wlezie – bezustannie szczekał, przeganiał koty i mniejsze psy. Kiedy jedna z sąsiadek zwróciła Kozalowi uwagę na agresywne zachowanie jego zwierzęcia, ten przestał mówić do niej „dzień dobry”. I to była cała jego reakcja.

Wśród odwiedzonych przez komisarza lokatorów znajduje się między innymi spokojna ukraińska rodzina, para gejów pracujących jako informatycy, nieporadna staruszka opłakująca utratę kotki Bianki, a także pan Paweł, który bredzi coś o powracającej karmie, wszystkie psy nazywa gównoszczekami, wybuch zaś uważa za wspaniałe wydarzenie. Nawiasem mówiąc, dziwię się, że ostatniej z tych postaci, dość antypatycznej, autor nadał własne imię. W bloku mieszkają więc najróżniejsi ludzie, jednak brakuje kogoś, kto by lubił obserwować otoczenie, podglądać, podsłuchiwać. Nikt nie umie (albo nie chce) dostarczyć policjantom plotek o zabitym, podrzucić ciekawego tropu, toteż śledztwo zapowiada się na bardzo trudne.

Podobnie jak w pierwszej części, tak i w tej Borczykowi pomaga podkomisarz Aneta Górska. Podczas gdy on jest szczupły i zawsze elegancki, ona waży zbyt dużo, wybiera tandetne koszulki i szorty, a włosy farbuje na jakieś wyzywające kolory. Zdarza się niekiedy, że ktoś oceniający ludzi po wyglądzie potraktuje ją lekceważąco, nazwie na przykład paniusią. Wówczas dzieje się coś strasznego – Górska wpada w złość i z wprawą sprowadza takiego śmiałka czy też chama do parteru. Jest tak głośna i bojowa, że lepiej z nią nie zadzierać. Bardzo ciekawa, barwna postać. Współpraca między tą dwójką policjantów układa się znakomicie, głównie dzięki temu, że wyższy rangą Borczyk traktuje Górską jak równą sobie. Prywatnie są przyjaciółmi, choć nie bywają u siebie zbyt często ani nie znają wszystkich swoich tajemnic. Borczyk na przykład nie wie, dlaczego koleżanka nie ma dzieci, dlaczego nie zadba o swoje zdrowie i nie zrzuci nadmiarowych kilogramów.

Podsumowując, jest to nadzwyczaj ciekawy kryminał, realistycznie ukazujący pracę policji, ze żwawo toczącą się akcją, zgrabną i pomysłową intrygą, a przy tym niebanalny. Punkt dla autora za wątek zwierzęcy, za pokazanie, ile radości może dać człowiekowi czworonożny towarzysz. Zakończenie jest kontrowersyjne, jednych wprawi w euforię, innych zaś rozzłości, to już zależy od poglądów i upodobań. Ja akurat należę do tej drugiej grupy i naprawdę wolałabym, by nie dochodziło do takich rzeczy, jakie autor opisał w finale „Eksplozji”.

---
Paweł Pollak, „Eksplozja”, Lind & Co Polska, 2025, czyta Filip Kosior

18 komentarzy:

  1. Już miałam napisać, że to książka raczej nie dla mnie... kiedy zaintrygował mnie fragment o zakończeniu. Kto wie, może jednak się zdecyduję?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zakończeniu jedna z postaci robi coś, na co ja bym nigdy nie pozwoliła, bo moim zdaniem nic dobrego z tego nie wyniknie. Ale może się mylę, może to wcale nie takie złe? :) W każdym razie jestem bardzo ciekawa, jak inni odebrali to zakończenie.

      Usuń
  2. Nie lubię audiobooków, ale w formie drukowanej lub jako ebook to bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może kiedyś ten cykl ukaże się w formie książkowej? :) Ale na razie istnieje tylko jako audiobook. Ja też za audiobookami nie przepadam. Staram się je polubić, ale niezbyt mi się to udaje, bo jednak jestem wzrokowcem i chcę widzieć tekst. Poza tym bardzo wiele zależy od lektora. Kosiora akurat lubię, ale niedawno słuchałam jakiegoś audiobooka w wykonaniu Anny Szymańczyk i była to męczarnia.

      Usuń
  3. Ja też nienawidzę tych szczekających i zanieczyszczających trawniki zwierzów na smyczy. Gówno szczek to dobra, dosadna nazwa. Domyślam się że to ta spokojna ukraińska rodzina skonstruowała bombę. Według Polaków zawsze winni są Ukraińcy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się wydaje, że to bardzo brzydka nazwa. Lubię psy. Nie zdradzę, kto stoi za morderstwem.

      Usuń
  4. Brzmi jak coś co mnie wciągnie bez reszty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie części są bardzo wciągające, bardzo podobały mi się te zagadki kryminalne. :)

      Usuń
  5. Jeszcze do niedawna pisałam, że za kryminałami nie przepadam, ale ostatnio wciągnęłam się najpierw w Donnę Leon (z Wenecją w tle), potem w Camillieriego (który mnie wkurza monotematycznością morderstw (jakoś trafiam wyłącznie na takie z podtekstem seksualnym, Camilierii o jednym z prokuratorów pisze, iż ma niezdrowe zainteresowania związane z tego rodzaju morderstwami, a mam wrażenie, że sam Camiliieri również, ale mogę się mylić, bo przeczytałam ze cztery może pięć jego kryminałów), a teraz słucham audiobooków Agaty Christie. I dałam się wciągnąć bez reszty, więc jak tak dalej pójdzie to przerzucę się na Polaków i pana Pollaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Donna Leon i Christie to wspaniałe autorki. Z książkami Camilleriego jeszcze się nie zetknęłam i chyba tak zostanie, bo nie za bardzo mam chęć czytać o zbrodniach na tle seksualnym. W kryminałach Pawła Pollaka motywy zbrodni są najróżniejsze, niekiedy bardzo nietypowe i ciekawe. :) W książkach z serii Śledczy z Zakątka w tle jest Wrocław. Widać, że autor bardzo lubi to swoje miasto.

      Usuń
  6. Myślę, że książka mogłaby mi się spodobać. Chętnie dam jej szansę jak już nadrobię poprzednią część. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można zacząć od tej części, ale najlepiej oczywiście od pierwszej. Obie są bardzo dobre. :)

      Usuń
  7. Z ciekawości zajrzałem na Legimi i ze zdziwieniem odkryłem, że Paweł gruszek nie zasypiał (zatrzymałem się gdzieś w czasach tłumaczeń że szwedzkiego i Kanalii) i spłodził ładne stadko kryminałów. Dziwi mnie natomiast fakt, że rzeczywiście, lwia ich cześć jest dostępna wyłącznie w formie audio. Niestety nie lubimy się z książkami czytanymi przez innych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie zasypiał, nie jest leniwy. :) Ale ponieważ w ogóle się nie reklamuje, łatwo przeoczyć, że powstało tyle nowych książek. Na szczęście te dłuższe kryminały, na przykład „Śmierć w zoo”, są w formie książkowej. Teraz mamy niestety takie czasy, że więcej osób woli słuchać, niż czytać. Ja akurat nie przepadam za audiobookami, słucham rzadko i tylko tych krótszych, trwających nie więcej niż dwie godziny.

      Usuń
    2. Ech, ja też formy audio nie jestem w stanie przyswajać. Tylko papier, ewentualnie forma elektroniczna.

      Usuń
    3. Kto wie, może opowiadania z tego cyklu zostaną kiedyś wydane drukiem? A choć za audiobookami nie przepadam, bardzo się cieszę, że jest ich tak wiele i wciąż powstaje mnóstwo nowych. Jeśli osłabnie mi wzrok (na razie nie narzekam, ale wiadomo, że z wiekiem oczy słabną) albo z jakichś innych powodów nie będę dała rady czytać, zacznę więcej korzystać z książek mówionych.

      Usuń
  8. Nie mówię "nie", chociaż jakoś specjalnie mnie ten tytuł nie zainteresował.

    OdpowiedzUsuń