11.04.2017

„Ulica Świętego Wawrzyńca” Krystyna Siesicka

Ostatnio z powodu wyjazdu mam utrudniony dostęp do netu, stąd opóźnienie w pisaniu opinii o książkach. W marcu przeczytałam ich całkiem sporo, głównie polskich. Wszystkie – z dwoma wyjątkami – okazały się dobre lub bardzo dobre. Dziś kilka zdań o jednej z tych uznanych za nieciekawe, czyli o „Ulicy Świętego Wawrzyńca” Krystyny Siesickiej. 

Trwają wakacje. Nastoletni Wojtek Jary spędza czas ze stryjecznym bratem Ludwiczkiem, odwiedza wikarego i codziennie zachodzi na stację, bo ma nadzieję, że zobaczy Wiankę – dziewczynę, w której się zakochał. W międzyczasie próbuje pisać wiersze. Jego ojciec, burmistrz, zachorował na świnkę, mama porządkuje dom, a dziadka śledzi dziwny starszy pan...

Autorka najwidoczniej uległa infantylizacji, bo większość postaci nazwała zdrobniale. Zawiadowca stacji to Miecio, pracownica piekarni – Wiesia, a policjant – Tadzio.

Bohaterowie wyrażają się sztucznie. Podam przykład: nastoletni Wojtek wita swoją rówieśniczkę słowami „dzień dobry”, a ona odpowiada w ten sam sposób. Zdumiona, spytałam znajomych nastolatków, czy kiedykolwiek tak do siebie mówią. Odpowiedź brzmiała: „Nigdy!”.

W każdej z przeczytanych przeze mnie powieści Siesickiej (czyli w „Trzynastym miesiącu poziomkowym” i „Zapytał czas”) pojawia się niekompetentny, nieodpowiedzialny policjant. Tutaj też jest. Pewnego razu spotyka na ulicy malutką, samotną dziewczynkę. „Zostawię ją, pomyślał Tadzio Sabiłło, i pójdę na dworzec. Był prawie pewien, że tak zrobi”*. Który policjant rozważałby zostawienie dziecka bez opieki?...

Poza tym książka pełna jest irytujących niedopowiedzeń. Ile lat ma główny bohater i gdzie się uczy? Tego autorka nie raczyła wyjaśnić.

„Ulica Świętego Wawrzyńca” zadowoli tylko zatwardziałych wielbicieli Siesickiej. Mnie, osobę dopiero poznającą jej twórczość, znudziła i zniesmaczyła. Ale oczywiście nie zrażam się do pisarki. Na półce czeka już „Zapach rumianku”, polecony przez Michała U., którego gust bardzo cenię.

Moja ocena: 3/6.

---
* Krystyna Siesicka, „Ulica Świętego Wawrzyńca”, Akapit Press, 2010, str. 103.

2 komentarze:

  1. Dawno temu czytałam powieści Siesickiej, ale czy teraz też bym je czytała, tego nie wiem. Myślę, że inaczej bym je już odbierała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli byś chciała wrócić do Siesickiej, przestrzegam przed „Ulicą Świętego Wawrzyńca”.
      A ja lubię stare powieści młodzieżowe. :)

      Usuń