30.12.2014

„Pokusa” Jan Otčenášek



Bohater „Pokusy”, Jerzy, ma 42 lata i pochodzi z Pragi. Urlop spędza w Jugosławii, gdzie poznaje młodą Niemkę Inge. Opalają się na pięknej wyspie Katarinie i rozmawiają. Akcja toczy się w roku 1966, ważna jest więc sytuacja polityczna. Jerzy, jako człowiek zza żelaznej kurtyny, zazdrości mieszkance RFN, dostrzega swoją gorszą sytuację materialną, brak obycia i swobody, liczne kompleksy. Czuje się też zawstydzony i oburzony faktem, że Inge nie zna ani jednego czeskiego słowa, on zaś dobrze mówi po niemiecku; do nauki tego znienawidzonego języka zmuszono go za czasów protektoratu. Wypomina to dziewczynie, a po chwili czuje absurdalność swojego zachowania – Inge urodziła się przecież tuż przed wojną i nie ma nic wspólnego z polityką... 

W pięknej scenerii nad Adriatykiem ich znajomość powoli się rozwija, a w chwilach, gdy zapada milczenie, Jerzy snuje wspomnienia. Nie był dzieckiem podobnym do rówieśników, od najwcześniejszych lat przepełniała go pasja reżyserska, a koledzy znajdowali się na dalszym, mniej ważnym planie. W biednych latach wojennych i powojennych niełatwo było zdobyć bilet do kina, a kamera wydawała się nieosiągalnym marzeniem. A jednak złe warunki bytowe nie zniszczyły pasji, dzięki szczęściu i wytrwałości chłopak osiągnął swój cel – teraz dostaje wszelkie nagrody, a w recenzenci rozpływają się w pochwałach pod jego adresem i nazywają go kamieniem milowym czeskiej reżyserii.

Gdyby w „Pokusie” rozpatrywano tylko kompleksy narodowe i wydarzenia związane ze światem filmu, szybko bym się znudziła i odłożyła książkę. Na szczęście z odmętów pamięci Jerzy wydobywa także rodziców, macochę, brata Leksę, który najpierw był fanatycznym zwolennikiem komunizmu, lecz z czasem zmienił swoje zapatrywania i stał się oskarżycielem reżimu; chorego na gruźlicę kolegę Kanimurę, Helenę. Właściwie nie wie, jak to się stało, że poprosił Helenę o rękę. Nie kochał jej, poza tym uprzedzano go, że dziewczyna ma trudny charakter, że jeszcze nie doszła do siebie po pobycie w Auschwitz i że związek z Żydówką przyniesie mu wiele problemów, co zresztą potwierdziło się, gdyż w roku 1952 z powodu antysemityzmu Helena została zwolniona z dobrej pracy. Z Heleną właśnie wiążą się najciekawsze wątki powieści. Szkoda tylko, że Jerzy nie zawsze zachowywał się wobec niej tak, jak przystało na odpowiedzialnego mężczyznę...

Na okładce* znalazłam informację, że Jan Otčenášek nie dokończył pisania „Pokusy”, bo umarł. Może i tak, jednak czytając powieść, nie odczułam zbyt mocno tego niedokończenia. Dziwne wrażenie robi tylko początek przedstawiający jakieś wydarzenie na cmentarzu i nie łączący się z żadnymi późniejszymi scenami. W kolejnych rozdziałach następuje uporządkowany opis wakacji reżysera i jego wspomnień. Czyta się to dobrze, płynnie, szczególnie fragmenty wspomnieniowe, a przy okazji można dowiedzieć się, w jakich warunkach żyli Czesi kilkadziesiąt lat temu. 

Moja ocena: 4/6.

---
* Jan Otčenášek, „Pokusa” („Pokušení Katarina”), przeł. Emilia Witwicka, PIW, 1989.

20 komentarzy:

  1. Kolejna pozycja z KIK-u, która zapowiada się jako naprawdę interesująca lektura. W krajach komunistycznych, po II WŚ działo się sporo ciekawych rzeczy - każde państwo ma do opowiedzenia niebanalną historię o losie swoich obywateli. Jeśli do gustu przypadła Ci pokusa, to ośmielę się polecić inną książkę z tej serii, autorstwa także czeskiego pisarza - chodzi mi o utwór "O szóstej wieczór w Astorii" Zdenka Pluhařa. Opisano tam losy kilku przyjaciół w powojennej czechosłowackiej rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie skorzystam z propozycji i poszukam książki, o której piszesz :)
      Czeskie KIK-i jeszcze nigdy mnie nie rozczarowały. Nie tak dawno temu czytałam "Łoże z baldachimem" i "Zawrót głowy" czeskiego pisarza Karela Houby. Obie powieści bardzo mi się podobały. "Pokusa" jest trochę do nich podobna - wspomnieniowa, rozliczeniowa.

      Usuń
  2. Jesteś chyba pierwsza w blogosferze, która wprowadza to nazwisko. Wyszło w Polsce jeszcze "Romeo, Julia i mgła", gdzie też pojawia się dziewczyna o żydowskich korzeniach.
    Jan Otčenášek pracowął też jako scenarzysta w Barrandovie, ale żadnego jego filmu nie widziałam.
    Pokuszę się na "Pokusę" przy sposobności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli autor, podobnie jak bohater, pasjonował się światem filmu :-)
      "Romea" przeczytam na pewno, a jeszcze wydano u nas "Gdy w raju padał deszcz" tego autora, też w serii KIK, chyba w roku 1974.
      Bałam się trochę sięgać po "Pokusę" właśnie ze względu na brak recenzji, ale niepotrzebnie, bo to ciekawa książka, jedynie początek jest nieco słabszy (i dlatego obniżyłam ocenę).

      Usuń
  3. Widzę, że nadal eksplorujesz KIK :) Świetna robota, własnie o takich książkach czytam najchętniej. Przyjemnie czyta się niektóre nowości, ale o nich wszyscy piszą, Ty znalazłaś cudowną niszę :) Nie usłyszałabym o Otčenášku, gdyby nie Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię KIK-i, na razie mnie ciekawią, szczególnie dobre obyczajówki :) Wielu nowości, które chciałabym przeczytać, nie ma niestety w bibliotekach, a ceny wiadomo jakie są...

      Usuń
    2. Znam ten problem, znam :) Wprawdzie biblioteka, z której korzystam jest dosyć dobrze zaopatrzona, a kiedy przestanie wystarczać, mam jeszcze kilka innych w pobliżu, ale czasem rzeczywiście najświeższe nowości są niedostępne. Na własny użytek poradziłam sobie przy pomocy e-booków :) Często pojawiają się niezłe promocje, jakieś kody rabatowe itp. i w ten sposób najczęściej kupuję książki, których nie muszę mieć na półce :) Ale wiem, że nie wszyscy to lubią i nie każdą książkę chce się czytać w wersji elektronicznej :)

      Usuń
    3. Najciekawsze nowości są często wypożyczane znajomym, a zwyczajny miłośnik książek, taki jak ja, musi sobie poczekać...
      Przeciwko e-bookom nic nie mam, ale jakiś czas temu zepsuł mi się czytnik i jakoś wciąż zapominam o kupieniu nowego. Trzeba będzie się o niego postarać, bo książki w tej formie są i tańsze, i można ich zgromadzić o wiele więcej niż papierowych :)

      Usuń
    4. Co też jest pewnego rodzaju pułapką - książki, więcej książek ;)

      Usuń
    5. Tego rodzaju nadmiar nigdy nie szkodzi :)

      Usuń
  4. Może gdyby autor żył to dopracowałby powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno :) Na okładce znalazłam wiadomość, że pracował nad tą powieścią aż kilkanaście lat.

      Usuń
  5. Wyjdzie tu teraz na jaw moja ogromna ignorancja, ale nie miałam pojęcia, że jakakolwiek książka Otčenáška wyszła po polsku. Tytuł "Romeo, Julie a tma" słyszałam już na zajęciach dziesiątki razy, ale myślałam, że będę się z nim musiała zmierzyć po czesku... A doświadczeń z tym pisarzem w oryginale nie mam dobrych - usiłowałam niedawno przeczytać na ćwiczenia "Občana Brycha" i szło mi jak krew z nosa, utknęłam już na 65 stronie (a jest prawie 600 :)). Świetne wieści, że jest po polsku, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Twojego komentarza wyciągam wniosek, że "Romeo..." to wartościowa książka, której warto poszukać - bo przecież gdyby nie była wartościowa, nie mówiono by o niej na zajęciach :)
      Ciekawa jestem, jakie są dokończone książki tego autora, skoro niedokończona "Pokusa" jest tak dobra.

      Usuń
    2. O tak, jak już była mowa o tej książce, to zawsze w samych superlatywach! Musi być świetna, sama się za nią rozejrzę :)

      Usuń
    3. Ale na pewno jest o wiele smutniejsza niż "Pokusa" - tak wynika z opisu, który znalazłam...
      W tym roku miałam szczęście do czeskich pisarzy. Mnóstwa wspaniałych wrażeń dostarczyły mi "Łoże z baldachimem" (tytuł niezachęcający, ale książka bardzo ciekawa) i "Zawrót głowy" K.Houby :)

      Usuń
    4. Ani jednej, ani drugiej nie czytałam. Znajomością czeskich perełek zawstydzasz studentkę bohemistyki :) Zapisuję na swoją listę! Dzięki!

      Usuń
    5. Oj tam, oj tam, do tej pory nie znam Hrabala, o którym tak pięknie i zachęcająco piszesz na swoim blogu :-)
      Ale myślę, że w tym roku odważę się sięgnąć po którąś z Jego książek. A "Łoże..." i "Pokusa" to naprawdę perełki - powieści wspomnieniowe, rozrachunkowe, bardzo ciekawe.

      Usuń
  6. Wydobywa z odmętów pamięci - podoba mi się to określenie.

    Kochana spełnienia marzeń w 2015 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Basiu, i życzę Ci tego samego :)

      Usuń