22.08.2012

„Nie płacz, koziołku” Sergiusz Michałkow

Książeczkę ilustrował
Antoni Boratyński





Koziołek to krnąbrny, niegrzeczny głuptas. Nie słuchał mamy i został za to srogo ukarany. Mama ostrzegała go, że podczas burzy nie wolno chodzić do lasu, on jednak zlekceważył zakaz i poszedł. Kiedy potoki deszczu zalały las oraz okoliczne łąki, koziołek utknął na malutkiej wysepce, otoczonej ze wszystkich stron wodą. Nie umiał pływać ani latać, nie mógł się więc wydostać z pułapki. Płakał żałośnie, bo marzł, głodował i chciały go zjeść wilki.

Świnka-sąsiadka
W dobrej bajeczce dla dzieci musi znaleźć się macocha, zbój albo wiedźma, czyli zła postać, która sprawi, że dzieciaczkom ścierpnie skóra ze strachu. W „Nie płacz, koziołku” pojawiają się głodne wilki. Również egoistyczna świnka-sąsiadka jest postacią negatywną. Przepływała ona łódką w pobliżu wysepki, miała więc okazję, by pomóc nieszczęsnemu koziołkowi, lecz nie zrobiła tego. Powiedziała „Mnie samej jest ciasno” – i odpłynęła, zostawiając biedaka na pastwę losu. W dodatku nie powiedziała kozłowi i kozie, że widziała ich synka.

Podczas czytania „Nie płacz, koziołku” Sergiusza Michałkowa dziecko może się nieco wystraszyć, ale też uśmiechnie się szeroko. Złe postacie zostaną ukarane, dobre wynagrodzone. Rodzice koziołka zachowują się bardzo wiarygodnie – ich wielkiej radości towarzyszy też gniew i wymierzają synkowi solidnego klapsa. Książeczka pochwala przyjaźń i bezinteresowną chęć pomocy, potępia natomiast egoizm i nieposłuszeństwo.

PS. Nie wiem, co mnie naszło, że tak wspominam swoje ulubione książeczki z dzieciństwa :)

8 komentarzy:

  1. Ja bałem się tych ilustracji Boratyńskiego ale podtrzymuję tradycję rodzinną i teraz boi (?) się ich mój synek :-). Książeczka była wydana w serii "Moje książeczki" z charakterystycznym logiem kota w butach na tylnej okładce, I wydanie było w 1962 r. i miało inną okładkę - scenę, gdy koziołek siedzi już za stołem na przyjęciu po tym gdy wszystko dobrze się skończyło i ... gdy mógł już siedzieć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bałam się tych ilustracji, a jednocześnie fascynowały mnie :) I nie wyobrażam sobie bajki o koziołku z innymi ilustracjami. Książeczka, którą mam, pochodzi z lat osiemdziesiątych.
      Niedawno dowiedziałam się, że Sergiej Michałkow był laureatem licznych nagród: Stalinowskiej (trzykrotnie), Leninowskiej, Nagrody Państwowej ZSRR... Tak czy siak, książeczka o jest warta czytania :)

      Usuń
    2. Tak, też byłem tym trochę zaskoczony. O dziwo książeczki wydane w tej serii dobrze zniosły próbę czasu także te, których proweniencja wydawałaby się skazywała je na zapomnienie jak np. "Przygoda z małpką" czy "Wyprawa na poziomki" :-).

      Usuń
    3. "Przygody z małpką" i "Wyprawy na poziomki" nie przypominam sobie, choć na pewno czytałam. W mojej pamięci utkwiły tylko te, przy których najadłam się dużo strachu, a więc "Muminki" z przerażającą Buką, "Przygody Sindbada Żeglarza" oraz rozmaite baśnie Andersena :)

      Usuń
  2. Słodka świnka i słodki koziołek, w ogóle nie znam tej książeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie akcji okaże się, że świnka nie była wcale taka słodka :)

      Usuń
  3. W ogóle nie znam tej książeczki, chyba coś mnie ominęło w dzieciństwie:)Ta świnka to troszkę ryjka z muminków przypomina:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książeczka świetna, ja ją znałam z dzieciństwa i swoim dzieciom też czytałam. Były przerażone, a zarazem zachwycone.
      Hm, istotnie, pewne podobieństwo pomiędzy Ryjkiem a świnką jest :)

      Usuń

Proszę nie wstawiać linków do blogów.