03.03.2017

„Wełna” Lars Gustafsson


Lars Herdin jest samotny i zrezygnowany. Już jako dziecko postanowił, że kiedyś popełni samobójstwo. Nie miał ku temu żadnych szczególnych powodów, po prostu czuł nieznośną pustkę i nie potrafił nawiązać z nikim serdecznych więzi. Teraz, mając trzydzieści cztery lata, nadal uważa, że to rozsądna decyzja. Wyznaczył nawet konkretną datę i obmyślił sposób: zatrucie spalinami w garażu sąsiada.

Na co dzień pracuje w szkole centralnej w Trummelsbergu. I właśnie z nauczaniem wiąże się jeden z głównych wątków „Wełny”. Oto Herdin zauważa, że wśród uczniów znajduje się geniusz matematyczny. Widzi w tym chłopcu jakby siebie sprzed lat. Wie, że jeśli mu nie pomoże, nikt inny tego nie zrobi. Tylko co można zdziałać w szkole, której dyrektor ceni przeciętniaków, a zdolnych uczniów uważa za element demoralizujący klasę? Ciężar odpowiedzialności przygniata nauczyciela.

Książka ma formę notatek. Na początku Lars Gustafsson wspomina, że znał Herdina, który niedawno zmarł. Zastanawia się, jak mogło wyglądać jego życie. Po kilkunastu stronach narratorem staje się ów Herdin. Opowiada on o Szwecji z lat 1969/1970, o licznych rozczarowaniach, planach samobójczych, romansie z uczennicą, namiętności, odrzuceniu, odpowiedzialności. Wyznaje, że oszołomiony nieszczęściem, popełnił czyn bardzo nieetyczny i mocno się tego wstydzi. Opisy wydarzeń przeplata uwagami na tematy egzystencjalne. 

W „Wełnie” autor poruszył właściwie te same tematy, co w „Śmierci pszczelarza”: samotność, warunki życia w Västmanland, bliskość śmierci. Bohaterowie obu książek noszą imię Lars i są inteligentnymi, wrażliwymi mężczyznami o bardzo skomplikowanych charakterach, skłonnymi do snucia filozoficznych myśli, z zawodu nauczycielami. Obaj pragną umrzeć, z tym że pszczelarz choruje na nowotwór, Herdin jest fizycznie zdrowy, gnębi go „tylko” depresja. 

„Wełna” zanudzi czytelników lubiących szybką akcję, zachwyci tych, który cenią piękny, subtelny, zwięzły język i głęboką analizę postaci. Gustafsson z wyjątkową empatią i wnikliwością pokazał, jak wieloletnia depresja może spustoszyć życie i zmienić człowieka. Książka bardzo przygnębia. 

---
Lars Gustafsson, „Wełna”, przeł. Zygmunt Łanowski, Czytelnik, 1977. A tu kilka fragmentów z tej książki.

20 komentarzy:

  1. Intrygujące. Zastanowił mnie tylko ten tytuł, nie bardzo pasuje do treści, albo tylko mi się tak wydaje (gdy zaczynałam czytać Twój tekst spodziewałam się zupełnie innych klimatów). Przy następnej wizycie w bibliotece poszukam sobie tej książki i mam nadzieję, że sprawdzę to osobiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł jest wyjątkowo nieatrakcyjny, żałuję, że autor nie wybrał innego. Ale pasuje do treści. Zygmunt Łanowski (tłumacz) w posłowiu napisał tak: „Tytuł jest szeroką metaforą wciąż na kartach książki podejmowaną – wełna, ciepła i miękka, chroniąca i równocześnie krępująca tego, kogo otula”.

      Książkę bardzo polecam. I przy okazji też „Śmierć pszczelarza”. :)

      Usuń
    2. Jak to zwykle bywa z rzeczami, które bym chciała, książka, a w zasadzie obie są u mnie wyjątkowo trudnodostępne. Tym bardziej mnie to dziwi, że to seria nike, a nie tam jakieś mało-znane,o niskim nakładzie wydawnictwo. Ale od czego jest internet :)

      Usuń
    3. Seria Nike znika z bibliotek, bo mało kto wypożycza te stare książki. Szkoda.

      Usuń
  2. Na przekór i paradoksalnie - brzmi zachęcająco. Myślę, że literatura skandynawska zasługuje na uwagę, nie tylko w jej kryminalnym wydaniu. Sam chciałbym ją zdecydowanie lepiej poznać.

    Pożeracz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zasługuje! :) Od wielu lat jestem miłośniczką psychologicznej i obyczajowej literatury skandynawskiej. Za to skandynawskich kryminałów niemal nie znam. :)

      Usuń
  3. Mam na półce "Święto rodzinne" tego autora - książkę kupiłem jeszcze w 2015 roku, ale jeszcze jej nie przeczytałem. "Wełna" to już druga pozycja Gustafssona, którą recenzujesz i czuję się coraz bardziej przekonany, by także sprawdzić warsztat tego autora :)

    A co do planów bohatera - samobójstwo w garażu sąsiada to trochę egoistyczna zagrywka. Niewinny człowiek mógłby mieć sporo problemów, gdyby na jego posiadłości znaleziono trupa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mocno namawiam Cię do przeczytania. :)

      Nie pomyślałam o tym wcześniej, ale rzeczywiście – jeśli już musi popełnić samobójstwo, niech nie krzywdzi przy okazji niewinnych osób. Sąsiad mógłby mieć problemy z policją, mógłby też wpaść w szok i nabrać niechęci do swojego samochodu i domu. Herdin w ogóle nie martwił się o uczucia tego człowieka. Wybrał jego garaż tylko dlatego, że miał on złą wentylację.

      Usuń
  4. "Wełnę" czytałam dawno temu i nic nie pamiętam. Oceniłam ją na 3, więc wracać do niej będę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki Gustafssona są trudne do zapamiętania, bo niewiele w nich akcji, za to dużo retrospekcji i uwag na różne tematy. „Śmierć pszczelarza” czytałam około dwa lata temu, a też nie potrafiłabym dokładnie opowiedzieć fabuły.
      Czyli tym razem nasze oceny mocno się różnią. :)

      Usuń
  5. Lubię takie książki i chętnie poczytam o wrażliwym mężczyźnie ze skomplikowanym charakterem. Dodatkowo zachęca mnie temat depresji, więc poszukam książki w bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest powiedziane wprost, że Herdin miał depresję, ale łatwo się tego domyślić. Moim zdaniem to bardzo dobra książka, więc zachęcam do przeczytania. :)

      Usuń
  6. Czytałam, dawno temu. Pamiętam jedynie, że poruszyła mnie ta książka. Będę musiała poznać w końcu historię tego drugiego Larsa, ze "Śmierci pszczelarza".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest poruszająca, ale treść trudno zapamiętać. „Śmierć pszczelarza” wydała mi się jeszcze ciekawsza i piękniejsza niż „Wełna”. Przeczytaj koniecznie! A Gustafsson chyba bardzo lubił imię Lars, bo nosi je i bohater „Śmierci pszczelarza”, i „Wełny”, i genialny uczeń. Ciekawa jestem, czy w „Święcie rodzinnym” też pojawia się Lars. :)

      Usuń
  7. Książka z opisu zapowiada się naprawdę ciekawie, ale stwierdzenie, że nie jest dobra dla osób wolących akcję, raczej mnie od niej zniechęca. To jeszcze nie dla mnie. Może za kilka lat przekonam się do takiej literatury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w niej jest dużo opisów uczuć, uwag na różne tematy, ale akcji niewiele. :)

      Usuń
  8. Bardzo lubię zagłębiać się w szczegółowe analizy powieściowych postaci, poddawać interpretacji ich zachowania, w pewien sposób odnosić też do siebie. Książka zapowiada się bardzo interesująco, a po tych dynamicznych fabułach, jakie ostatnio mi się trafiały, spokojny rytm może okazać się strzałem w dziesiątkę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spokojna, a jednocześnie wzruszająca książka o dobrym, wrażliwym człowieku, któremu nic się nie udaje i który nie umie znaleźć żadnego celu w życiu, żadnej bliskiej osoby. Zachęcam do przeczytania. :)

      Usuń
  9. Kocham życie, nawet jeśli nie jest różowe. Dlatego przeraża mnie fakt, że dziecko może planować samobójstwo i gdy dorasta, nie zmienia zdania. To może być fascynująca lektura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam mieszane uczucia: jednego dnia kocham, drugiego nienawidzę.

      Tak, to przerażające, że niektóre dzieci planują i popełniają samobójstwo. W tej książce nie ma zbyt wielu informacji o dzieciństwie Larsa. Nie wiadomo, czy rodzice zauważyli, jak on się czuje, czy próbowali mu pomóc, skąd wzięło się to jego uczucie wyobcowania...

      Usuń