02.03.2017

„Wędrujące buciory” Pentti Haanpää



Pentti Haanpää, jeden z najwybitniejszych fińskich pisarzy, był mi już znany z powieści „Pomysł gubernatora”. „Wędrujące buciory”, które teraz przeczytałam, to dla odmiany opowiadania. Zanim je podsumuję, napiszę krótko o treści każdego z nich. 

Wędrujące buciory. Tytułową parę butów miało na nogach aż dziewięciu mężczyzn. Haanpää opisał wojenne losy każdego z nich. Dzięki takiemu ujęciu tematu pokazany został różnorodny stosunek Finów do wojny. Niektórzy walczyli na froncie, inni siedzieli bezczynnie, jeszcze inni zostali wysłani do Karelii, by na świeżo zdobytych terenach budować kościół. Bohaterowie uważali Niemców za sojuszników.

Ostatnia droga. Jeden z pracujących na pustkowiu flisaków mocno zachorował. Odwiezienie go do lekarza to trudne zadanie, bo najpierw trzeba płynąć łodzią, potem podróżować konno, czyli odbyć bardzo długą drogę z umierającym przyjacielem. Tylko czy zdrowi flisacy nadal uważają go za przyjaciela? Jęczący z bólu, majaczący człowiek napełnia ich coraz większą niechęcią. Mają uczucie, że „choroba to nie tylko zło, ale i grzech”[1]. W opowiadaniu pokazany został stosunek chłopów do choroby i śmierci. 

Heta”, „Sędziwy żywot Hety Rahko”. Te dwie miniaturki traktują o życiu starej Hety. Mieszkała ona na odludziu z Anną, a po jej śmierci poczuła, że nie wytrzyma w pustej chacie, i postanowiła iść w świat. Wędrowała po domach, przedstawiając się jako znachorka. Ale pojawiła się młodsza i sprytniejsza konkurentka, poza tym ludzie zaczęli podejrzewać, że Heta ograbiła Annę. Stara, mając dość złego traktowania, wyruszyła w jeszcze dalsze rejony kraju. Może tam, gdzie nikt jej nie zna, będzie żyło się lepiej? 

Śpiwór. Przy lesie stacjonuje oddział żołnierzy. Jeden z nich, Rimppi, jeszcze przed śniadaniem pobiegł między drzewa, by ustrzelić cietrzewia... i zniknął. Chęć polowania była w nim tak ogromna, że na widok śladów zwierzęcia tracił rozum, zapominał o całym świecie. Co z nim się stało? 

Wariat i koń. Arttu ma chorego psychicznie brata. Nie oddał go do przytułku, nie zamknął w komórce o chlebie i wodzie, nauczył pracy na roli. Wspaniały opiekun? Prawda jest inna. Chytry gospodarz zrobił z niego darmowego robotnika. Biedak nie protestuje. Ma tylko jedną namiętność: ogromnie kocha starego konia. Co będzie, kiedy pewnego razu Arttu dojdzie do wniosku, że trzeba się zwierzęcia pozbyć? 

Dramat na pustkowiu. Poprzez bezludne, górzyste tereny wędruje samotny mężczyzna. Nagle zaczyna nad nim latać zaniepokojony sokół. Człowiek wpada w gniew i postanowia zniszczyć to, co dla ptaka jest najdroższe, czyli gniazdo. Jak niewiele trzeba, by spokojny turysta zmienił się w mściwą bestię!

Powrót syna. Pewnego razu do wsi przybywa dziwny mężczyzna ze zdeformowaną głową i utrzymuje, że jest synem gospodarzy – tym, który uchodził za zaginionego. Zmianę wyglądu tłumaczy ranami odniesionymi na wojnie. Niemal wszyscy uważają go za oszusta, ale matka waha się. Tak chciałaby uwierzyć, że to naprawdę jej dziecko!

Człowiek z plecakiem i chudy koń. Autor poruszył temat znęcania się nad zwierzętami i bezradności osób, które chcą im pomóc. Pewien wędrowiec dostrzega zagłodzoną i zmuszaną do pracy ponad siły szkapę. Próbuje rozmawiać z właścicielem, ale ten uważa, że ze swoją własnością ma prawo robić, co chce. Zakończenie opowiadania jest zaskakujące i wstrząsające. 

O tym, jak stary Päntä tonął. Co roku powtarza się to samo: kiedy tylko jezioro zostaje pokryte przez pierwszy lód, pewien staruszek zaprzęga sanie i próbuje przejechać nimi na drugi brzeg. Zawsze wpada do wody, sąsiedzi muszą go ratować. „Dla niego jesienny lód to jak dla pijaka wódka”[2] – trafnie komentuje jedna z sąsiadek. Czy coroczne topienie się wynika z chęci przerwania monotonii dnia codziennego, czy też stary naprawdę wierzy, że da radę przejechać? A może to zawoalowana próba samobójcza? 

Akcja opowiadań rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej lub tuż po niej, na pustkowiach oraz wsiach. Wielu bohaterów znajduje się w groźnej sytuacji, kiedy mogą stracić życie albo przynajmniej dobre imię. Kilku próbuje zmienić tożsamość i nie można powiedzieć, by robili to z chęci zysku – szukają raczej ciepła rodzinnego i wrażeń. Haanpää tak przedstawia chłopów, że możemy się tylko domyślać, co im w duszach gra. Widać, że autor nie lubił miast, bo bohaterowie zawsze je krytykują. Uważają, że jedyna korzyść z wojny polega na tym, że ludzie zaczęli doceniać wieś.

Wszystkie utwory mają wyrazisty temat przewodni. Zawierają krótkie, ale bardzo piękne opisy przyrody. Są melanchilijne, niepokojące i dramatyczne, trzymają czytelnika w napięciu i wywołują emocje: gniew na bohatera, współczucie, strach. Haanpää miał specyficzny styl pisania, taki nie do podrobienia. „Wędrujące buciory” zaliczam do moich ulubionych książek ze Skandynawii.

---
[1] Pentti Haanpää, „Wędrujące buciory” („Yhdeksän miehen saappaat”), przeł. Joanna Trzcińska-Mejor, Wydawnictwo Poznańskie, 1984, s. 124.
[2] Tamże, s. 198.

4 komentarze:

  1. Prezentowany zbiór wydaje się bardzo surowy, chłodny i z tego względu kusi, by po niego sięgnąć. Najbardziej atrakcyjne wydają mi się opowiadania "wojenne" oraz "wiejskie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbiór jest bardzo ciekawy. Nie jestem w stanie wskazać, które opowiadanie najbardziej mi się podobało. Tytułowe różni się od pozostałych, bo ma ponad sto stron i pojawia się w nim bardzo dużo postaci. Są nawet kobiety. :)

      Usuń
  2. Różnorodność tematyczna skłania do sięgnięcia po zbiór tych opowiadań, będę miała na uwadze przy najbliższej wizycie w bibliotece. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowiadania są najróżniejsze. Ot, taka podróż do wojennej i powojennej Finlandii. Dowiedziałam się z tej książki wielu rzeczy. :)

      Usuń