09.02.2017

„Najpiękniejsza na niebie” Małgorzata Warda





Kiedyś czytałam kilka wczesnych książek Małgorzaty Wardy. Nie przypadły mi do gustu, więc przestałam interesować się twórczością tej autorki. Wczoraj, zobaczywszy na bibliotecznym regale „Najpiękniejszą na niebie”, postanowiłam raz jeszcze zaryzykować. I nie żałuję. Jest to powieść dojrzała, dopracowana, nastrojowa i bardzo poruszająca. Nie żadne czytadło, tylko rzecz z wyższej półki. Warda nadzwyczajnie poprawiła swój styl pisania.

Główne bohaterki noszą imiona Pola oraz Sylwia. Ta pierwsza pracowała jako dziennikarka. Wróciwszy z Syrii, zaczęła cierpieć na depresję i zamieszkała samotnie w domku nad morzem. Pewnego razu zgłosiła się do niej kobieta z paroletnią córeczką i poprosiła o pomoc w odnalezieniu biologicznej rodziny. Może ktoś z tej rodziny zgodzi się zostać dawcą szpiku? Jeśli nie, Sylwia niebawem umrze i osieroci Maję. Pola niechętnie wyraziła zgodę. I w ten sposób zaczęły się poznawać, wywierać na siebie wpływ.

Powieść została starannie i ciekawie skonstruowana. Rozdziały o współczesności, pisane narracją pierwszoosobową przez dziennikarkę, przeplatają się z retrospekcjami, ukazującymi dzieciństwo i młodość Sylwii. Trzecioosobowy narrator tworzy w nich portret niepewnej siebie dziewczynki, czującej się jak towar, który można zwrócić, gdy przestanie się podobać. Widzimy ją w ośrodkach opiekuńczych, w adopcyjnej rodzinie, a potem jako żonę i matkę. Przez cały czas Sylwia próbuje poznać swoje korzenie i zrozumieć, dlaczego zrobiono jej taką krzywdę. Interesuje się też Azą – Polką przygarniętą przez Cyganów, a potem im odebraną. Czuje, że łączy je coś szczególnego: w końcu obie zostały przez własne matki potraktowane jak śmiecie.

„Najpiękniejsza na niebie” wrażliwemu czytelnikowi wyciśnie niejedną łzę z oczu. Autorka poruszyła tak smutne tematy jak bezduszność niektórych kobiet, cierpienie niechcianych dzieci, adopcje, uprzedzenia Polaków wobec Romów, śmiertelna choroba. Pocieszające jest jedynie to, że Sylwia nie powiela zachowania swojej rodzicielki i potrafi mądrze kochać Maję. Lecz cóż z tego; okrucieństwo losu sprawia, że i jej córce grozi dorastanie bez matki.

Zadziwiająca jest zdolność autorki do wczucia się w sytuację osób takich jak Sylwia. Przy tym Warda zrobiła coś bardzo trudnego: pokazała, że kobieta, która bezlitośnie odrzuciła jedno dziecko, potrafi czule zajmować się innym i stwarzać wrażenie, że jest porządnym człowiekiem. I właściwie nikt oprócz tego porzuconego dziecka nie rozumie, jaki z niej potwór.

Moja ocena: 5/6.

---
Małgorzata Warda, „Najpiękniejsza na niebie”, Black Publishing, 2015.

14 komentarzy:

  1. Rzadko zdarza się, że po pierwszych niepowodzeniach sięgamy ponownie po autora. Może nie tyle z powodu zniechęcenia, co konieczności selekcji. Na twoim przykładzie widać, że czasami warto zaryzykować. Ja jeszcze nie poznałam pisarki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zwolenniczką poglądu, że trzeba autorom dawać drugą szansę, bo pilną pracą można osiągnąć bardzo wiele. Oczywiście jeśli się ma talent. A Warda z pewnością go ma. „Najpiękniejszą na niebie” szczerze polecam; innych książek z późniejszego okresu twórczości tej autorki jeszcze nie znam, więc nie wiem, czy są równie dobre. :)

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze książek autorki, ale to co napisałaś jest bardzo zachęcające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta autorka wydała już sporo książek, chyba kilkanaście. Kiedy usiadłam na fotelu z „Najpiękniejszą na niebie”, wstałam dopiero, gdy poznałam finał historii Sylwii. Bardzo wciągająca, wzruszająca powieść. :)

      Usuń
  3. Słyszałam o autorce, ale aż do przeczytania Twojej recenzji - jeszcze mnie do niej nie ciągnęło. Tematyka ciekawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisana w książce historia jest pasjonująca, a zarazem przygnębiająca. Autorka bardzo dobrze oddała uczucia porzuconego dziecka. Przy tym dorosła Sylwia została przedstawiona jako postać tajemnicza. Dziennikarka nie ufa jej do końca, podejrzewa, że Sylwia coś ukrywa.
      Warto przeczytać. :)

      Usuń
  4. O proszę - to budujące czytać o artystach potrafiących rozwinąć swój warsztat, umiejących wykorzystać początkowe niepowodzenia jako materiał poglądowy, lekcję, itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, są autorzy, którzy zamiast tracić czas na promowanie się i walki z nieprzychylnymi recenzentami, pracują nad swoim warsztatem.:) Ciekawe, jak Małgorzata Warda będzie pisała za kolejnych kilka lat...

      Usuń
  5. Bardzo zachęcająco przedstawiasz tę książkę, po takiej rekomendacji z przyjemnością po nią sięgnę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że się nie rozczarujesz.:) Moim zdaniem to bardzo ciekawa i niegłupia książka.

      Usuń
  6. No proszę, jaka perełka. Mam ją u siebie w bibliotece i jakoś tak wyszło, że jeszcze jej nie przeczytałam. Polecałam wszystkim czytelnikom (bo opinie o niej są pozytywne), ale nie miałam czasu sama się nad nią pochylić. Koniecznie muszę to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przeczytaj. Wzruszająca historia, na pewno Ci się spodoba. Między tą powieścią a „Nie ma powodu, by płakać” jest przeogromna różnica. :)

      Usuń
  7. Czytałam dwie książki autorki („Dziewczynka, która widziała zbyt wiele” i „Nikt nie widział, nikt nie słyszał...”) i nawet miałam - mimo pewnych zastrzeżeń - kontynuować tę znajomość, ale jakoś się nie złożyło. Dziękuję za przypomnienie o jej prozie. „Najpiękniejsza na niebie” mogłaby mi się spodobać, a skoro autorka tak sprawnie zdołała pokazać emocje postaci, to tym bardziej jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli w przeciwieństwie do mnie czytałaś te późniejsze, lepsze. „Dziewczynkę” mam w planach. Myślę, że „Najpiękniejsza na niebie” przypadnie Co do gustu. :)

      Usuń