07.04.2014

„Everyman” Philip Roth


„Everyman” Philipa Rotha to refleksyjna książka o starzeniu się i umieraniu. Głównym bohaterem jest nieznany nam z imienia i nazwiska Żyd, który po przejściu na emeryturę przeprowadził się do luksusowej wioski dla emerytów na wybrzeżu New Jersey. Mógł do woli korzystać z basenu, kortów tenisowych, klubu fitness, pracowni artystycznych i wielu innych udogodnień, ale stało się coś, czego nie przewidział – stracił zainteresowanie tymi zajęciami. Nie chciało mu się też czytać gromadzonych przez lata książek o sztuce ani malować obrazów. Gdzieś zniknęła energia, życie stało się jałowe, nudne. Interesowały go tylko sprawy szwankującego ciała, a lęk przed hospitalizacjami i śmiercią przesłonił wszystko. 

I choć lęki starości Philip Roth opisał wnikliwie i bezlitośnie, choć posłużył się ładnym, eleganckim stylem, książki nie mogę uznać za bardzo dobrą, a to dlatego, że „Everyman” nie wzbudza żadnych emocji. Wydarzenia zostały przedstawione w sposób chłodny, beznamiętny i monotonny. Brakuje dynamiki, jakiejś iskierki, która sprawiłaby, że czytelnik przejąłby się losami postaci. 

Pod względem konstrukcji „Everyman” bardzo przypomina „Śmierć Iwana Ilicza” Lwa Tołstoja. Obydwa utwory zaczynają się opisem pogrzebu głównych bohaterów, po czym następują retrospekcje, dzięki którym poznajemy życie tych bohaterów ze szczególnym uwzględnieniem chwil, kiedy chorowali i... umierali. Obydwa utwory są bardzo pesymistyczne, pokazują nie tylko udręki chorych ludzi, ale też obojętność zdrowych na cudze cierpienie i śmierć.

Moja ocena: 4/6.

---
Philip Roth, „Everyman”, przeł. Jolanta Kozak, Czytelnik, Warszawa 2008.

14 komentarzy:

  1. Poza "Kompleks Portnoya" nie wyszedłem a po Twojej recenzji zapowiada się, że dalej nie wyjdę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że podczas czytania "Kompleksu Portnoya" ogarniało mnie obrzydzenie; nie takiego czegoś szukam w literaturze :)
      Ale "Cień pisarza" i "Nemezis" to perełki. "Everyman" też nie jest najgorszy, tyle że czyta się go jak encyklopedię, bez emocji.

      Usuń
    2. Teraz jakoś szczególnie zbulwersowany nie byłem, ponad 20 lat temu, zdecydowanie bardziej ale wyobrażam sobie, co się działo gdy książka się ukazała po raz pierwszy :-)

      Usuń
    3. O, wtedy musiało panować wielkie oburzenie :) Mnie oprócz "Kompleksu Portnoya" zniesmaczyło też "Dziedzictwo", bo odniosłam wrażenie, że Roth ujawnił w tej książce zbyt wiele z prywatności własnego ojca.
      A Rotha czytaj, bo przegapisz dobrego pisarza :)

      Usuń
  2. Dokładnie takie same miałam odczucia. Nie udało mi się przeżyć tej książki, ot odczytanie, ale większy ślad nie został.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, taka średnia książka, czegoś w niej zabrakło. Nie wzbudza emocji, nie zostawia śladów. Pisana ze zbyt dużym dystansem do bohatera :)

      Usuń
  3. Philip Roth to jeden z tych pisarzy, których twórczości jeszcze nie znam, a których jestem bardzo ciekaw.

    Co do prezentowanej książki, to interesujące, czy ten zabieg chłodu, beznamiętności, głębokiego pesymizmu jest celowy. Może chodzi właśnie o to, by ukazać jak jałowe jest życie człowieka samotnego, pozbawionego wsparcia bliskich w bardzo trudnym okresie choroby? Ale co ja się będę wypowiadał - przeczytam, wtedy ocenię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem tego ciekawa, czy autor celowo napisał tak chłodną książkę, czy był to przypadek :) W każdym razie okres starości przedstawił bardzo pesymistycznie; starość to nie żadna druga młodość i okres na realizację marzeń, lecz czas, kiedy człowiek nie ma już energii, ładnego wyglądu, pomysłów, jest ogromnie nieszczęśliwy i zagubiony. Jedna z sąsiadek bohatera nie umie pogodzić się z bólem fizycznym i popełnia samobójstwo. W książce padają takie oto słowa: "I kto mówi, że starość to walka? Starość to nie jest walka - starość to masakra".

      Philipa Rotha poznać warto, bo ma w dorobku ciekawe książki i być może dostanie nagrodę Nobla :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. http://historieczytania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. W zeszłym roku czytałam dwie książki tego autora i byłam zachwycona. Wszystko mi się w nich podobało: i język, i sposób konstrukcji bohaterów. Szczególnie polecam "Fakty".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Faktów" jeszcze nie czytałam, dziękuję, zaciekawiłaś mnie :)
      Roth to bardzo zdolny autor. I wszechstronny. "Everyman" jest zupełnie inną książką niż pozostałe.

      Usuń
  7. W tym momencie nie mam odpowiedniego nastroju aby po nią sięgnąć. Ale jak mi się humor poprawi to kto wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka psuje dobry humor ;) Jest bardzo depresyjna i ponura.

      Usuń