11.04.2018

Janusz Anderman „To wszystko”


Bohaterem powieści Janusza Andermana pt. „To wszystko” jest około pięćdziesięcioletni pisarz Marek Torm, za czasów PRL-u sławny i płodny, obecnie zapomniany i dotknięty niemocą twórczą. Nie umie pogodzić się z utratą weny i czytelników. Obsesyjnie rozmyśla, w jaki sposób skłonić wydawców do wznowienia jego książek. Wreszcie wpada na pomysł, by przy włączonej kamerze strzelić sobie w głowę. Wierzy, że kiedy szokujące nagranie trafi do internetu, ludzie obejrzą je ze wzruszeniem, po czym zaczną kupować książki samobójcy. Obmyśliwszy wszystkie szczegóły, zamyka się w mieszkaniu na krakowskiej wieży, by przez trzy doby pić alkohol, wspominać przeszłość i marzyć o pośmiertnym rozgłosie, a potem zrobić to, co zaplanował.

Bohater może budzić mieszane uczucia. Przede wszystkim jest bardzo zimny, wyrachowany, oportunistyczny (za komuny dbał, by nie narazić się władzom), bez końca kalkuluje i robi rzeczy, na które normalny człowiek by się nie zdobył. Nie interesuje go polityka ani naprawianie świata, nie pragnie mieć przyjaciół czy dzieci. Pisanie i wydawanie to dla niego jedyny sens życia. Tak mocno kocha swoją twórczość, że gotów jest umrzeć, by ocalić ją od zapomnienia. 

Janusz Anderman w zajmujący sposób opowiada o lękach autora, miłości do własnych książek, niemocy twórczej, zawiści w środowisku literackim, zawiedzionych nadziejach, nieumiejętności pogodzenia się z porażkami i narastającej depresji. W treść wplata mnóstwo spostrzeżeń o różnicach w traktowaniu pisarzy w czasach przed obaleniem komunizmu i obecnych. Bohater uważa, że kiedyś ludzie pióra żyli o wiele wygodniej niż teraz. Zawsze otrzymywali wynagrodzenie, mogli dostać samochód, mieszkanie, odpoczywać w domach pracy twórczej. Ich książki wydawano bez względu na to, czy poprzednie się sprzedały, czy nie. Dziś to niemożliwe. Pisarz musi sam dbać o siebie i przynosić zysk wydawnictwu, musi też znaleźć wielu czytelników. A jak to zrobić? Trzeba szokować, podlizywać się do nich, występować w telewizji. Przygotowanie dobrego tekstu to zaledwie pierwszy, może najmniej ważny krok. 

Ciekawe są również retrospekcje dotyczące prywatnego życia Torma. Nie miał on szczęścia do kobiet, żona – śpiewaczka operowa – podziwiała go tylko wtedy, gdy był znany i zamożny. Teraz widzi w nim nieudacznika. Wciąż się awanturuje, wyrzuciła nawet zeszyty z notatkami, które gromadził od wielu lat i uważał za bezcenne. Brakuje mu energii, by wziąć rozwód i szukać nowej partnerki.

Im więcej bohater „To wszystko” pije wódki, tym śmielsze są jego marzenia o pośmiertnej sławie. Chwilami myśli logicznie, a chwilami sprawia wrażenie fantasty oderwanego od rzeczywistości. Anderman bardzo sugestywnie odtworzył uczucia człowieka będącego w nastroju samobójczym, jego rozpacz, czarne widzenie świata, przekonanie, że widowiskowa śmierć jest najlepszym wyjściem z sytuacji. Powieść napisana została bardzo sprawnie (widać, że autor dysponuje dobrym warsztatem) i ma nietypową konstrukcję, bo Torm, o którym wiemy, że się zabije, jest jednocześnie narratorem pierwszoosobowym. Wyśmienita lektura.  

---
Janusz Anderman, „To wszystko”, Wydawnictwo Literackie, 2008.

16 komentarzy:

  1. Książka może być bardzo ciekawa. Dzięki za recenzję.
    Pozdrawiam, Paweł z http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy bohater, ciekawa sytuacja, ciekawe spostrzeżenia o światku literackim i o tym, jaką tragedią dla pisarza jest utrata weny i czytelników. Bardzo dobra książka, polecam. :)

      Usuń
  2. Pamiętam, że podobała mi się ta powieść. Bohater rzeczywiście mało sympatyczny, ale to tylko działało na plus książki.
    Polecam też "Fotografie" Andermana, o ile nie czytałaś. Moim zdaniem jeszcze lepsze.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesympatyczny, ale było mi go szkoda. Nie zdawałam sobie sprawy, że dla pisarza utrata weny jest aż taką tragedią. Dla tego człowieka pisanie było jedynym sensem życia. Nie miał innych zainteresowań, nie miał bliskiej osoby, która powstrzymałaby go od popełnienia samobójstwa. Ciekawa, dająca dużo do myślenia książka. „Fotografii” poszukam na pewno, dzięki za polecenie. „To wszystko” to mój pierwszy kontakt z Andermanem. :)

      Usuń
    2. W takim razie polecam również "Cały czas", który doczekał się nawet ekranizacji. Bohater znowu paskudny.;)

      Usuń
    3. Nie przeszkadza mi, że paskudny, ważne, że wiarygodny. :) Widzę, że czytałaś dużo książek Andermana. Ja nie mogę odżałować, że dopiero teraz na niego trafiłam. Podoba mi się jego styl pisania – taki męski, nieco cyniczny.

      Usuń
    4. Cyniczny - to bardzo dobre określenie.
      Lepiej późno niż wcale, to są przyjemne odkrycia, zwłaszcza jeśli wiadomo, że kilka dobrych książek przed nami.;)

      Usuń
  3. Zainteresowała mnie fabuła i główny bohater. Chcę przeczytać tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przeczytać, zaciekawia już od pierwszego zdania, które brzmi: „Przyjechałem do tego miasta, by się w widowiskowy sposób zabić”. Mocny, interesujący początek. :)

      Usuń
  4. Nie słyszałem o tej książce, a sprawia wrażenie bardzo interesującej lektury. Szczególnie ciekawe jest to porównanie statusu pisarza w okresie PRL i obecnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla jednych było lepiej, dla innych – tych, którzy mieli odwagę krytykować rzeczywistość – o wiele gorzej. Bohater „To wszystko” nie czuł przymusu, by poruszać niewygodne tematy, a przy tym miał sprawne pióro, toteż był rozpieszczany przez władze. Odniosłam wrażenie, że po obaleniu komunizmu zaczął zazdrościć tym autorom, którzy do tej pory nie mogli legalnie wydawać w Polsce. Refleksji o sytuacji pisarza jest w książce dość dużo, widać, że Anderman wiedział, o czym pisze. Bardzo polecam tę powieść. :)

      Usuń
  5. Podoba mi się, gdy w książce występują fragmenty retrospekcji. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest sporo retrospekcji. Pisarz wspomina kobiety, które znał, początki swojej kariery literackiej i wiele innych spraw. :)

      Usuń
  6. Ksiązka raczej zapowiada się na ciekawą, ale jest problem, ten robal z okładki mnie przeraża :D :D Bardzo dobra recenzja,
    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/04/to-co-widze-bez-ciebie-peter-bognanni.html

    Dodaję bloga do obserwowanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie podoba się ten insekt. Nie rozumiem, jak autor mógł się zgodzić na tak odpychającą okładkę. Okładka powinna być estetyczna i przyciągać czytelników do książki, a nie zniechęcać. :)

      Usuń
  7. Interesująca książka i bardzo ładna opinia. Czyta się świetnie, a to rzadkość w polskiej blogosferze. Dzięki za polecenie.

    OdpowiedzUsuń