11.01.2020

„Dziewczyna z pociągu” Paula Hawkins


Rachel, główna bohaterka „Dziewczyny z pociągu” Pauli Hawkins, przez alkohol straciła wszystko, na czym jej zależało – pracę, przyjaciół, a przede wszystkim męża. Teraz wynajmuje pokój u swojej jedynej przyjaciółki, mającej coraz bardziej dosyć jej niechlujstwa i pijaństwa. Codziennie jadąc pociągiem z Ashbury do Londynu i z powrotem, patrzy na swój dawny dom, w którym obecnie mieszka Tom, jej były mąż, z kolejną żoną i malutką córeczką. Tej córeczki Rachel bardzo im zazdrości. „U kobiety wciąż liczą się dwie rzeczy – uroda i to, jak sprawdza się w roli matki. Nie jestem zbyt ładna i nie mogę mieć dzieci, więc jaka jestem? Bezwartościowa”[1] – myśli z goryczą. Ona nie potrafiła zajść w ciążę. Uważa, że to z winy niepłodności popadła w alkoholizm. Nic jej już nie cieszy, z każdym dniem coraz bardziej się stacza. Wymiotuje w miejscach publicznych, budzi w ludziach wstręt. Po pijanemu wydzwania do Toma, naprzykrza się esemesami, a nawet wizytami. Obsesyjnie interesuje się też jego sąsiadami, Megan i Scottem. Nic o nich nie wiedząc, wyobraża sobie, że prowadzą szczęśliwe życie, takie, o jakim ona może tylko marzyć. 

A kiedy dochodzi do pewnego morderstwa, okazuje się, że Rachel wie coś ważnego, widziała coś, co mogłoby pomóc policjantom w śledztwie, lecz ci nie traktują jej jako wiarygodnego świadka, bo kto by słuchał alkoholiczki? Zresztą sama nie jest pewna, czy mózg nie płata jej figla. W jej głowie pojawiają się różne obrazy, ale trudno ocenić, czy to wspomnienia czy produkty wyobraźni. Nigdy na przykład nie pamięta, by po pijanemu zachowywała się agresywnie, tymczasem Tom i jego nowa żona Anna mówią co innego. 

W powieści występują trzy narratorki pierwszoosobowe: Rachel, Anna i Megan. Trzy kobiety, trzy różne podejścia do macierzyństwa. Jedna nie może zajść w ciążę i z tego powodu popada w depresję, druga dopiero co urodziła córeczkę i  świata poza nią nie widzi, trzecia ma za sobą traumatyczne przeżycia związane z pierwszym dzieckiem i kolejnego mieć już nie chce. Początkowo wydaje się, że najbardziej odrażającą bohaterką będzie Rachel, ale potem okazuje się, że i pozostałe panie mają wiele wad. Anna zabrała męża innej kobiecie i nie czuje z tego powodu wyrzutów sumienia, przeciwnie, rozpiera ją duma. Poślubienie Toma i urodzenie dziecka uważa za największe osiągnięcia swojego życia. Megan to z kolei kłamliwa poszukiwaczka przygód, bez skrupułów zdradzająca męża. Anna i Megan są bardziej przebiegłe niż Rachel, umieją ukrywać swoje brzydkie cechy, zdobyć miłość mężczyzny i poważanie sąsiadów. 

Czytając kryminały czy thrillery, lubię śledzić warstwę psychologiczną i obyczajową. Tutaj zwróciłam uwagę na nieco dziwne zachowanie policjantów i dziennikarzy. Kiedy znika jedna z bohaterek, policja już po sześćdziesięciu godzinach jej nieobecności prowadzi śledztwo na skalę krajową. W sumie nie wiadomo dlaczego, bo zaginięcie dotyczy osoby dorosłej i nie wiadomo jeszcze, czy nie wyjechała z własnej woli. A potem dziennikarze podają w gazetach nazwiska domniemanych morderców, nie inicjały, ale właśnie nazwiska, choć nie mają żadnych dowodów na ich winę, a tylko mgliste poszlaki. W ten sposób kariera doktora Abdica zostaje zniszczona, bo kto przyjdzie na sesję do psychoterapeuty podejrzanego o zbrodnię? 

Paula Hawkins stworzyła przekonujący portret kobiety pogrążonej w alkoholizmie i popadającej w obsesję. Rachel, żyjąca w bezwładzie, zaczyna znienacka prowadzić śledztwo na własną rękę. Ryzykuje życie, nie skąpi pieniędzy – zapisuje się chociażby na prywatne wizyty do psychiatry będącego jednym z podejrzanych. Jak wyznaje, „zainteresowało mnie – pierwszy raz od Bóg wie kiedy – coś innego niż moje własne nieszczęście. Mam jakiś cel. A przynajmniej zajęcie”[2]. Nawiasem mówiąc, gdyby z podobnym zacięciem zaczęła szukać pracy i walczyć z nałogiem, miałaby szansę na odniesienie sukcesu. Fabuła prowadzona jest całkiem ciekawie i sprawnie. Początkowo autorka kładzie większy nacisk na sprawy psychologiczne, a nie kryminalne, i to wychodzi książce na dobre. Pod koniec robi się efektownie, ale niekoniecznie przekonująco pod względem psychologicznym (zachowanie Anny nie pasuje do jej portretu wykreowanego wcześniej). Widać, że Paula Hawkins za wszelką cenę chciała przestraszyć i zaskoczyć czytelnika. Cóż, dla mnie zakończenie zabrzmiało fałszywie, ale początek i środek „Dziewczyny z pociągu” czytałam z prawdziwą przyjemnością. 

---
[1] Paula Hawkins, „Dziewczyna z pociągu” („The Girl on the Train”), przeł. Jan Kraśko, Świat Książki, 2016, s. 87.
[2] Tamże, s. 93.

12 komentarzy:

  1. Rachel wydaje się ciekawą bohaterką. Co prawda mam awersję do alkoholików (pamiętam, jak mnie drażnił bohater Plicha Pod mocnym aniołem), ale skoro bohaterka jest w stanie zainteresować się czym innym nić piciem to jestem w stanie to zaakceptować. Ciekawe podejście do macierzyństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Rachel jest ciekawa, choć i drażniąca, bo nie dość, że pije bez umiaru, to jeszcze bywa bardzo natrętna. Nie przyjmuje do wiadomości, że były mąż już nie jest nią zainteresowany, naprzykrza się mu, co jest żałosne. Ja też mam awersję do alkoholików – jak chyba każdy, kto sam nie pił, a musiał znosić ich towarzystwo. W sumie czytać o pijaku jest mi o wiele łatwiej niż przebywać koło takiego. :)

      Usuń
    2. Hehe, ja mam generalnie alergię na drażniących mnie bohaterów/bohaterki. Zauważyłem, że jeśli tylko dana postać literacka mnie irytuje, to przeważnie dość krytycznie podchodzę do danej książki, nawet jeśli jest dobrze i sprawnie napisana.

      Usuń
    3. Kiedyś też tak miałam, ale teraz ważniejsze jest dla mnie, czy postać przekonuje, czy książka wciąga i czy ma wartość literacką. Pamiętam, że jako nastolatka bardzo nisko oceniłam „Lolitę”, i tylko z tego powodu, że narrator wywoływał we mnie wstręt. Ale potem zrozumiałam, że to bardzo dobra powieść, i podwyższyłam ocenę. :)

      Usuń
  2. No cóż, mnie ta książka tak średnio do siebie przekonała. Miałam wrażenie, być może niesłuszne, ale niestety nie mogłam się go pozbyć, że wiele jest tu elementów zrobionych pod publikę, przedramatyzowanych lub po prostu nieco fałszywych. Zdecydowanie bardziej polubiłam kolejną książkę autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. :) Ale dobrze mi się ją czytało. Chciałam czegoś, co wciąga i budzi emocje, i „Dziewczyna z pociągu” zaspokoiła te potrzeby. Nawet nie wiedziałam, że wydano u nas koleją książkę Pauli Hawkins. Skoro tak, i skoro ta druga książka podobała Ci się bardziej niż pierwsza, chętnie po nią sięgnę.

      Usuń
  3. O książce bardzo dużo słyszałam i mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko się ją czyta, ja uporałam się z nią w jeden wieczór. :)

      Usuń
  4. Czytałam i dobrze wspominam tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki zbieg okoliczności! Wczoraj albo nawet dziś myślałam o tej książce, zaczęłam nawet szukać informacji o tym, gdzie można obejrzeć film. Pamiętam szum wokół tego tytułu i głosy rozczarowania. Co nie zmienia faktu, że sama książka dalej mnie interesuje :) To może być mylna teza, ale wydaje mi się, że thrillery psychologiczne nie są dziś specjalnie lubiane (pomijam rozdmuchane akcje marketingowe), bo kładą nacisk na opisy przeżyć, emocji, a nie na akcję, krew i pęd fabuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I obejrzałam do obiadu :) Nawet mnie wciągnął, a najlepszym potwierdzeniem jest to, że nie zasnęłam po przyjęciu pozycji leżącej, tylko obejrzałam do samego końca ;)

      Usuń