04.11.2013

„Wszystkie drogi prowadzą do nieba” Françoise Sagan


Tak mi się spodobało Witaj, smutku, że musiałam sięgnąć po kolejną książkę Françoise Sagan. Na razie znalazłam tylko Wszystkie drogi prowadzą do nieba. Nie odstraszyła mnie koszmarnie brzydka okładka, książkę przeczytałam szybko, bo to mały format i niewiele stron, i mogę stwierdzić, że po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości francuskiej autorki.

Akcja powieści toczy się latem w roku 1940, kiedy to paryżanie masowo opuszczają miasto - jedni samochodami, inni pieszo. Wśród uciekinierów znajduje się czworo znajomych: energiczna Diane, nieśmiała Luce, podstarzały homoseksualista Loïc oraz nadęty, niesympatyczny Bruno. Jadą oni elegancką limuzyną. W pewnym momencie w limuzynę trafia pocisk. Kierowca umiera, a paryżanie znajdują schronienie na pobliskiej farmie.

A na farmie rządy sprawuje Arlette. Wyznaje ona zasadę, że kto nie pracuje, ten nie je, i nie ma litości dla leniuchów. Za każde jabłko, kawałek słoniny czy chleba trzeba odwdzięczyć się myciem naczyń, udziałem w żniwach lub kopaniem dołu do pochowania trupa. Trochę może dla zabawy, a trochę ze strachu przed chłopką prawie wszyscy paryżanie stosują się do tego surowego regulaminu. Pracują, ocierają pot z czoła, z trudem prostują obolałe kręgosłupy i stwierdzają, że – na wsi jest fajnie!

Większość kartek książki zapełniają opisy pobytu na farmie. Françoise Sagan nakreśliła wiele zabawnych scenek, mających pokazać, jak wytworni bywalcy salonów przystosowują się do nowych warunków. Niektórzy z zapałem zmieniają się w dzikusów i korzystają z uroków wsi, zachowując się zupełnie inaczej niż w mieście, inni kręcą nosem na wiejskie zapachy i nie potrafią zaprzyjaźnić się z osobami z niższych warstw społecznych. 

Najzabawniejsze sceny to te, kiedy wiejski głupek Nunu napastuje przystojnego Bruna. Bruno to człowiek tak antypatyczny, tak przepełniony pogardą do pracy i do chłopów, że chyba żaden czytelnik nie będzie go żałował.

Wszystkie drogi prowadzą do nieba to książka na pozór pogodna, ale tylko na pozór. Wojna przecież trwa i bohaterowie zajęci baraszkowaniem na sianie i żniwami w pewnym momencie będą musieli sobie o niej przypomnieć...

4/6.

---
Sagan Françoise, Wszystkie drogi prowadzą do nieba (Les Faux-Fuyants), tł. Narkiewicz-Jodko Rafał, Gamma, 1992.

20 komentarzy:

  1. Baraszkowanie na sianie hahaha, to coś dla mnie. A tak na serio okładka rzeczywiście przeokropna, ale treść mnie bardzo urzekła. Z ogromną chęcią ją kiedyś przeczytam - wystarczy zapamiętać paskudną okładkę hehe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baraszkowanie na sianie, jedzenie słoniny, uciekanie przed gęsiami... Czyli różne uroki wsi :-)
      Tę okładkę zaliczam do najbrzydszych, jakie widziałam. Ona naprawdę zniechęca do czytania książki. I w dodatku w ogóle nie pasuje do treści książki. Po prostu ohydztwo!

      Usuń
  2. Czytałam chyba ze 2 powieści Françoise Sagan, wspominam je bardzo miło, ale szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem wielkiego szału wokół jej powieści, który kiedyś był u nas. Podobno znacznie przyczynił się do tego "Przekrój".
    "Wszystkie drogi prowadzą do nieba" bardzo mnie zaciekawiły, przede wszystkim z powodu sielskiej scenerii i poczucia humoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ja nawet nie wiedziałam, że istniał szał na książki Sagan.
      "Witaj, smutku" to książka poważna, smutna, a w tej Sagan pokazała swoje poczucie humoru. Przeczytałam na razie tylko te dwie. Są nieskomplikowane, napisane dosyć prosto, ale coś w sobie mają :)

      Usuń
  3. Och, jaka imponująca lektura:) Dla mnie imponująca, bo jeszcze się na książki Sagan nie zdecydowałam. Nie ukrywam, że kusi mnie ta najbardziej znana, bo jej tytuł brzmi bardzo intrygująco:) Ale widzę, że "Wszystkie drogi prowadzą do nieba" interesującą fabułę i jestem ciekawa, co się w niej kryje.
    PS Okładka przerażająca na pierwszy rzut oka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem "Witaj, smutku" to książka lepsza niż "Wszystkie drogi prowadzą do nieba" :)
      Okładka przerażająca i nie pasująca do treści. Francuskie wydania mają ładne okładki. Widać na nich pola, łąki, lasy... Nasze polskie wydawnictwo niestety się nie popisało.

      Usuń
    2. Zacznę od "Witaj smutku". Na okładki przymknę oko;)

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że książka Ci się spodoba :)
      Jest króciutka, szybko się ją czyta.

      Usuń
  4. Nie miałam okazji zapoznać się z twórczością te autorki, a szkoda, bo książka, którą właśnie zrecenzowałaś po prostu mnie urzekła. Paskudna okładka nie odstraszyła mnie pomimo tego, że jestem typowym wzrokowcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorkę tę poznałam całkiem niedawno. Wcześniej nie słyszałam o niej. Moim zdaniem jest o wiele ciekawszą francuską pisarką niż sławna Colette i warto ją poznać :)

      Usuń
  5. Kilka lat temu czytałam "Witaj smutku" i podobało mi się, była to jednak jedyna powieść Françoise Sagan, po jaką dotychczas sięgnęłam. Właściwie nie wiem, dlaczego, bo swego czasu jej książki były bardzo popularne i w mojej dawnej bibliotece panie często do nich namawiały.
    Twoja recenzja uświadomiła mi, że nadchodzi czas odświeżenia znajomości z autorką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz nadeszły czasy, że w prawie wszystkich bibliotekach można znaleźć tylko "Witaj, smutku". Innych książek tej autorki trzeba szukać w antykwariatach i na allegro...
      To zadziwiające, że "Witaj, smutku" Sagan napisała mając zaledwie 18 lat :)

      Usuń
    2. Witaj smutku - poszukam jej.

      Usuń
    3. Dla mnie bardzo się podobała :)

      Usuń
  6. Okładka rzeczywiście brzydka...szkoda, może zniechęcić potencjalnych czytelników;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzydka to jeszcze mało powiedziane :)

      Usuń
  7. Jeszcze nigdy nie czytałam nic autorstwa F. Sagan. Bardzo zainteresowałaś mnie fabułą tej książki i spróbuję poszukać jej w bibliotece. Lubię francuską literaturę więc nie powinnam się zawieść.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj przeczytać, może Ci się spodoba :)
      Ja także mam słabość do literatury francuskiej. Francuskiej i rosyjskiej. A np. po amerykańską sięgam o wiele rzadziej. Dziękuję za pozdrowienia i pozdrawiam również :)

      Usuń
  8. Z autorką nie miałam styczności, ale przekonałaś mnie, chętni bym zajrzała podobnie jak przedmówczynie chociażby ze względu na sielski klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klimat nie do końca jest sielski, bo przecież akcja dzieje się podczas wojny :)

      Usuń