25.05.2012

„Na huśtawce emocji” Terri Cheney

Terri Cheney to prawniczka z Beverly Hills, która kiedyś pracowała nad sprawą Michaela Jacksona. Snobka, ale też osoba mocno chora, cierpiąca. Jej życie to na przemian fazy depresji i manii, czyli wielkiej apatii i niezwykłego podniecenia, energii. Terri miewa nastroje maniakalne, euforyczne, depresyjne i samobójcze. W torebce nosi tak dużo leków, że obce osoby mogą uważać ją za narkomankę. Zresztą, co tam osoby obce! Za narkomankę uznał ją własny ojciec. Zanim umarł na raka, Terri opiekowała się nim, spała w szpitalu na rozkładanym łóżku, by być blisko niego i służyć mu pomocą. Pewnego dnia ojciec zauważył, że córka połyka stosy jakichś tabletek, przeraził się i natychmiast zmienił testament na jej niekorzyść.

Innym razem Terri została zatrzymana przez policję i odwieziona do aresztu. Odebrano jej leki, pomimo jej nalegań nie pozwolono na konsultację z lekarzem. Nie dano wody, a ubocznym skutkiem przyjmowania leków była nadmierna suchość ust. Wkrótce jej usta popękały i zaczęły krwawić. Rany nacierała masłem, które dostała na śniadanie.

Jeszcze innym razem przebywała w szpitalu psychiatrycznym. Od kilkunastu godzin leżała przypięta pasami i nadaremnie błagała lekarzy o zaprowadzenie jej do toalety. Gdy w końcu nie wytrzymała i zabrudziła pościel, pielęgniarka potraktowała ją bardzo podle...

To tylko trzy epizody z życia osoby cierpiącej na chorobę psychiczną. W książce takich opisów znajduje się o wiele więcej. Terri Cheney starała się szczerze opowiedzieć o swoich dolegliwościach. Uważa, że sama choroba mniej jej zaszkodziła niż nieudolne próby leczenia. Elektrowstrząsy zniszczyły jej pamięć. Zapomniała, gdzie mieszka, jak pachnie krem Nivea i sięgała po widelec, by zjeść lody. Powoli część wspomnień wróciła do niej, ale już nie było tak, jak przedtem. Co gorsza, podczas cyklu elektrowstrząsów dostała pierwszego epizodu manii i od tamtej pory stała się osobą dwubiegunową, bo początkowo cierpiała tylko na depresję.

Terri miała też problemy z żywieniem. Męczyły ją napady obżarstwa, podczas których w ciągu pięciu dni przybierała na wadze aż pięć kg. Próbowała leczyć się z zaburzeń żywieniowych, a leczenie wyglądało tak:
Na papierowym talerzyku ułożył mi pięć ciasteczek, wręczył i poprowadził w stronę zlewu, gdzie miałam usiąść.
- A teraz chcę, żebyś zamknęła oczy, ugryzła solidny kęs i żuła - zarządził Joe.
Zrobiłam, co mi kazał, albo raczej starałam się, bowiem w chwili, kiedy ugryzłam ciastko, poczułam, jakby przeszył mnie prąd. Otwarłam oczy i zobaczyłam Joego, który uśmiechał się do mnie, trzymając w ręce długi, metalowy pręt.
- To działa na tej samej zasadzie, co elektryczny pachołek dla bydła - powiedział.
Joe zmuszał pacjentkę do gryzienia ciastek, a kiedy posłusznie gryzła, dźgał ją prętem i kazał wypluwać papkę, po czym z powrotem wkładać do ust.

Książka „Na huśtawce emocji” ukazała się w roku 2006. Czy warto czytać? Jeżeli ktoś chce się dowiedzieć, jak przebiega życie osoby cierpiącej na chorobę dwubiegunową, to tak, warto. Ta książka to dokument, relacja pacjentki, ale też nic więcej. Zdarzają się niezgrabności stylistyczne, nieprecyzyjne wypowiedzi, wydarzenia czasami opisane są w sposób chaotyczny.

---
Cheney Terri, „Na huśtawce emocji” („Manic. A Memoir”), tł. Markiewicz Bożena, Videograf II, 2009.

9 komentarzy:

  1. Boję się takich opowieści bardziej niż horrorów, unikam więc, wolę ... Kraszewskiego, choć dawno nie czytałam, tym bardziej podziwiam twoje dokonania w tej materii. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rezygnuję. Nie lubię moczyć kartek łzami, a coś mi się wydaje, że nad tą książką można sobie popłakać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem pewna, czy psychicznie wytrzymam spotkanie z ta książką, ale bardzo mam na nie ochotę, więc może spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za komentarze.
    Tak, nad tą książką można sobie popłakać, bo autorka nie dosyć, że musiała zmagać się z ciężką chorobą, to jeszcze doświadczała mnóstwa przykrości od ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zainteresowałaś mnie tą recenzją. Z przyjemnością po nią sięgnę, choć wydaje się być "nieprzyjemna" przez swój temat. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, książki poruszające tematykę osób chorych zawsze są nieprzyjemne i trudne. Ale trzeba je czytać :)

      Usuń
  6. Straszne jest to co piszesz. Ciekawa jestem tej książki, ale z drugiej strony boję się jej. Może uda mi się przełamać..

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi koszmarnie, bede unikala tej ksiazki ;-).

    OdpowiedzUsuń
  8. Wie ktokolwiek gdzie można ją kupić?

    OdpowiedzUsuń