20.04.2012

„Wiktoria” Knut Hamsun


„Wiktoria” Knuta Hamsuna to króciutka, sentymentalna opowiastka o miłości Janka, syna młynarza do Wiktorii, pięknej panny z wyższej sfery.

Była sobie norweska wioseczka, w której stał dwór nazywany szumnie zamkiem. We dworze mieszkała śliczna Wiktoria, w której kochał się Janek, marzyciel i miłośnik poezji. Państwo z dworu często prosili go o to, by woził łodzią wykwintne towarzystwo, stąd też Janek miał wiele okazji, by patrzeć z bliska na podobającą się mu panienkę, a nawet zamienić z nią kilka słów. A Wiktoria chętnie rozmawiała z Jankiem, gdyż w przeciwieństwie do swoich kuzynów szanowała prostych ludzi.

Historia Janka i Wiktorii nie trafiła mi do przekonania. Hamsun opowiedział ją w sposób płytki i nieciekawy. Do książki wstawił wiele naiwnych, sentymentalnych rozważań o miłości:
Miłość - to muzyka piekielnie gorąca, która nawet serca starców porywa w wir taneczny. To jakby stokrotka, co o świcie kwiat swój szeroko rozwiera, i jakby anemon, co pod lada powiewem się zamyka, a po dotknięciu umiera[1].
Czyż nie pobudza ona mnicha do zakradania się nocą do cudzych ogrodów i przyciskania oczu do do okien alkowy? I czyż nie oszałamia mniszki i nie mroczy rozumu księżniczkom? Pod jej nakazem król głowę schyla tak nisko, że włosem swoim pył przydrożny zmiata i słowa przy tym bełkocze sprośne, i śmieje się, i język wywiesza[2].
W porównaniu do „Głodu” i  „Błogosławieństwa ziemi” ta historia wypada bardzo mizernie. I nie jest to wcale wczesny utwór pisarza. Nie polecam. Jeżeli jednak ktoś miałby chęć zapoznać się z „Wiktorią”, radzę nie czytać tekstu z okładki [Książka i Wiedza, 1989], gdyż tekst ten w sposób bezczelny nie tylko streszcza całą akcję, ale też zdradza zakończenie.

---
[1] Knut Hamsun, „Wiktoria”, tł. Czesław Kędzierski, Książka i Wiedza, 1989, str. 31.
[2] Tamże, str. 32.

9 komentarzy:

  1. W ogóle nie słyszałam o Wiktorii, ale chyba nie sięgnę po nią. Takie recenzje wiem, że subiektywne, ale jednak są bardzo potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej sięgnąć po "Głód". Słyszałam też, że "Błogosławieństwo ziemi" jest dobre i mam zamiar je przeczytać.
      A "Wiktoria" to bardzo naiwna książeczka. Komu ona może się spodobać? Może szesnastolatkom?
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tej książce. Już sam motyw główny wydał mi się wyświechtany. No, a Twoja ocena zupełnie mnie nie zachęca. Serdecznie pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podobały mi się przeczytane przeze mnie książki Tarjei Vesaasa i tak sobie myślę, że powinnam sięgnąć po coś Knuta Hamsuna. Obaj Norwegowie, ale różniło ich wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nati i Kaye, polecam "Głód" Hamsuna. "Głodem" byłam oczarowana, trudno było mi uwierzyć w to, że "Wiktorię" napisał ten sam autor.
      A w ogóle Hamsun to kontrowersyjna postać, Norwegowie się go wstydzą. Popierał ideologię faszystowską, pisał artykuły pochwalne o Hitlerze...

      Usuń
  4. potwierdzam - "Głód" jest wyśmienity.
    powyzsza recenzja - dobra - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowo. A ja w najbliższym czasie mam zamiar sięgnąć po "Na zarośniętych ścieżkach", czyli autobiograficzną książkę Hamsuna, pisaną w szpitalu psychiatrycznym, do którego zesłano pisarza po wojnie.

      Usuń
  5. Choć na półce u mnie pokaźna kolekcja Kolibrów, to o "Wiktorii" nie słyszałam, ale "Głód" gdzieś się czai na mojej półce. Odkopać, go pora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo zachęcam:) Głód", choć został napisany w roku 1890, nie jest książką przestarzałą ani trudną w czytaniu.

      Usuń