06.01.2019

„Nigdy nie będę młody” Daphne du Maurier


Powieść „Nigdy nie będę młody” może mocno zaskoczyć fanów Daphne du Maurier, gdyż jest inna od najbardziej znanych jej książek – refleksyjna, zupełnie pozbawiona napięcia oraz elementów grozy i tajemniczości. Wiele miejsca zajmują opisy gór, stanów psychicznych, prób zostania pisarzem. Główny bohater nie jest zdolny ani do zbrodni, ani do wielkich czynów; to młodzieniec naiwny, zakompleksiony, a jednocześnie zarozumiały. Miotają nim ogromne emocje, jednego dnia chce popełnić samobójstwo, następnego zachwyca się światem. Pragnie wyrwać się z domu, wyzwolić spod władzy oschłego ojca, mieć przygody, być dla kogoś ważny.

Na początku książki Richard, czyli ten główny bohater, stoi na moście, snując suicydalne myśli. Przed skokiem do Tamizy powstrzymuje go około trzydziestoletni mężczyzna o imieniu Jake, będący, jak się łatwo domyślić, ukrywającym swoje skłonności homoseksualistą. Bo czym innym, jeśli nie miłością, można wytłumaczyć jego cierpliwość dla aroganckiego, naiwnego młodzieńca, fundowanie mu podróży i dawanie pieniędzy? Richard swoim zachowaniem powinien drażnić każdego doświadczonego, inteligentnego człowieka, tymczasem Jake nie tylko nie czuje rozdrażnienia, ale wręcz uwielbia go słuchać, pochłaniać wzrokiem, wspierać. I – co bardzo wymowne – wpada w zły humor, kiedy przyjaciel umawia się z dziewczyną. 

Na początku i końcu książki akcja dzieje się w Anglii, w środku – na morzach, w Skandynawii i Paryżu. Mnie najbardziej zaciekawił wątek paryski, a to dlatego, że bohater wreszcie wchodzi w związek z dziewczyną, po drugie autorka przestała bawić się w niedopowiedzenia i wprost opowiedziała o wszystkich szczegółach ich relacji. Wiemy, w jaki sposób Richard skłania Hestę do współżycia, ile na tym zyskuje, a ona traci. Obserwujemy, jak z marudnego, ale w gruncie rzeczy budzącego współczucie chłopca zmienia się w denerwującego, egoistycznego, ślepego na potrzeby innych mężczyznę. Podam przykład jego zachowania: na początku znajomości kaprysami zmusza dziewczynę nie tylko do uprawiania z nim seksu, ale i do zrezygnowania z tego, co najbardziej kochała i z czym wiązała przyszłość, czyli z lekcji muzyki. Po pewnym czasie miłosne igraszki zaczynają go nudzić, postanawia więc zająć się płodzeniem powieści. Dniami i nocami przesiaduje nad kartkami, a gdy znudzona dziewczyna wyznaje, że tęskni za jego bliskością, wybucha wielkim oburzeniem:
„Nie powinnaś, Hesto, tak mówić. To okropne! (...) To zwierzęce. Robić z czegoś takiego problem to nieładnie. Jest całkiem naturalne, że ja ciebie pragnę, ale nie ty... Przynajmniej o tym się nie mówi”[1].
I potem biadoli: „Żałowałem, że mi powiedziała. Wolałem, żeby sama sobie dała radę ze swym problemem, nie wtajemniczając mnie”[2]. Czyli kiedy on ma potrzeby seksualne, jest to dobre i naturalne i Hesta powinna przybiegać na każde jego zawołanie, jednak kiedy ona ma chęć się przytulić, oznacza to, że uległa zezwierzęceniu.

Ze względu na swoją mizoginię i skłonność do egzaltacji główna postać nie budzi sympatii, ale trzeba przyznać, że jej życie wewnętrzne Daphne du Maurier opisała z dużą wnikliwością i starannością. Nie popełnię chyba nadużycia, jeśli nazwę tę powieść psychologiczną. Muszę też pochwalić wątek przedstawiający dążenie Richarda do zdobycia sławy literackiej. „Móc pisać było jedynym celem mojego życia, bez tego nie warto się było urodzić”[3] – wyznaje bohater. Ale czy na pewno ma talent? Czy przymus pisania nie wynika przypadkiem z chęci naśladowania ojca lub wyładowania nadmiaru emocji? Jako syn wybitnego poety Richard ma ułatwiony kontakt z wydawcami, może napisać do nich i umówić się na spotkanie. Tylko czy to znaczy, że droga do sławy stoi przed nim otworem? Jak wynika z książki, niekoniecznie. Wydawca chętnie spotka się z młodzieńcem o znanym nazwisku i nawet osobiście przeczyta jego wypociny, ale zanim podejmie decyzję o dopuszczeniu ich do druku, przeanalizuje, czy to mu się opłaci finansowo. 

---
[1] Daphne du Maurier, „Nigdy nie będę młody” („I'll never be young again”), przeł. Ewa Kieruzalska, Alfa, 1998, s. 231.
[2] Tamże, s. 232.
[3] Tamże, s. 28.

6 komentarzy:

  1. Okładka to prawdziwy potworek, ale sama powieść wydaje się dość ciekawa. Postać głównego bohatera odrobinę kojarzy mi się z protagonistą "W sieci" Iris Murdoch (młodzieniec to taka mieszanina uczuć), z kolei wątek homoseksualny przywodzi na myśl niedawno przeczytaną przeze mnie powieść "W pogoni za dalekim głosem" autorstwa Taichiego Yamady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim zaczęłam czytać, obłożyłam książkę w szary papier, by nie katować się widokiem tej pstrokacizny. :) Tak, powieść jest dość ciekawa, szczególnie w drugiej części. Ale nie nadaje się dla osób, które mają potrzebę, by lubić głównego bohatera, bo bohater jest męczący i egoistyczny.

      Usuń
  2. Bardzo podobała mi się "Oberża na pustkowiu" Daphne i nie muszę lubić głównego bohatera ;) To nawet często o wiele ciekawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to już wiem, po którą z powieści tej autorki sięgnąć w następnej kolejności. Tak sobie przypominam, że „Oberżę” mam w domu. Mam też „Zatokę Francuza”. Kiedyś kupiłam te książki za grosze. A główny bohater nie musi być sympatyczny, ważne, by był przekonujący. :)

      Usuń
  3. Bohaterów na szczęście lubić nie muszę - grunt żeby nie byli mi obojętni :) Czytałam "Moja kuzynka Rachela" tej autorki i dobrze się w niej odnalazłam, więc chętnie coś jeszcze przeczytam. Nie jestem tylko pewna czy teraz sięgnę po "Nigdy nie będę młody", czy po jakiś inny tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka jest straszna;) Bardzo lubię Daphne du Maurier, ale do tej pory sięgałam tylko po te jej powieści i opowiadania, w których była wyczuwalna nutka grozy. Nie jestem pewna, czy chciałabym to zmienić;)

    OdpowiedzUsuń