09.09.2018

„Kocio” Elżbieta Isakiewicz


„Kocio” Elżbiety Isakiewicz jest książką o kotach. Ale choć należę do miłośniczek tych zwierząt, nie doznawałam przyjemności podczas czytania, wprost przeciwnie, często czułam zdziwienie, a nawet niesmak. Z jakiego powodu? O tym napiszę na końcu opinii, najpierw będzie kilka słów o treści. 

Autorka opowiada o różnych kotach, z którymi się zetknęła lub o których słyszała, ponadto ni to poważnie, ni żartobliwie próbuje udowodnić, że są one stworzeniami o wiele doskonalszymi od człowieka. W książce znalazły się więc opowieści o szukającej domu ciężarnej Łaciatej, o niezwykłej przyjaźni pomiędzy psem a kotem, o bezdomnym kocie, który z wielkim poświęceniem pielęgnował drugiego, mającego ogromną, krwawiącą ranę. Nie zabrakło też historii o mieszkance kamienicy hodującej całe stado tych futrzaków. Co ciekawe, kobieta ta podobno pochodziła z arystokratycznej rodziny. Kiedy w Polsce zapanował komunizm, straciła majątek i prestiż, jednak nie narzekała. Gotowa była usługiwać sąsiadom i uczyć ich dzieci francuskiego, byle tylko nie skarżyli się na miauczenie i odór dochodzące z jej mieszkania. A odór był ogromny; przy tylu zwierzętach stłoczonych na małym metrażu trudno utrzymać czystość. 

Na kartkach książki ukazane zostały zwierzęta szczęśliwe, przyjaźniące się, opiekujące sobą nawzajem, ratujące człowieka z opresji, ale także bezradne, krzywdzone, cierpiące. Najbardziej wstrząsnęła mną wzmianka o zakonnicy, która z uśmiechem na ustach wyznała, że spaliła w ognisku dopiero co urodzone kocięta.

Pora na wyznanie, co mi przeszkadzało. Otóż zauważyłam w tej książce mnóstwo błędów. Gdybym wiedziała, że autorka nie zadbała o korektę, w ogóle bym po „Kocia” nie sięgnęła, bo ja uważam, że czytać książkę z błędami to tak, jakby jeść potrawę przygotowaną przez kucharkę mającą brudne łapy. Brrr. Ale skąd mogłam wiedzieć? W dostępnych w internecie recenzjach znalazłam same ochy i achy, nikt nie zająknął się o szwankującej ortografii. Szkoda!  Oto kilka przykładowych kfiatkóf:
(...) zaczęła tkać się nić intymnego konszaktu. (s. 13) – że co? Czyżby chodziło o KONSZACHT?
W kruchym odizolowaniu, jak wewnątrz mydlanego bąbla, bo w każdej chwili mógł przekuć go gniewny krzyk matki. (s. 14) – przekuć można żelazo, bąbel się PRZEKŁUWA.
(...) według Sain-Exupery'ego (s. 78) – jeśli się wspomina o wybitnym pisarzu, trzeba przynajmniej poprawnie zapisać jego nazwisko. SAINT, a nie Sain. 
W okresie przekwitania akacji konieczność rychłego wyjazdu zagranicę (...). (s. 122) – ZA GRANICĘ, autorko.
Człowiek niedowierza. (s. 56) – a ja nie dowierzam, że pisarz, redaktor i korektor mogą nie wiedzieć, że „nie” z czasownikami pisze się rozłącznie. 
Lubiłam Elżbietę Isakiewicz, kiedyś mocno chwaliłam jej „Liczenie słoni”, było mi więc przykro podczas czytania „Kocia”. Bo co z  tego, że treść jest ciekawa, skoro forma uniemożliwia cieszenie się lekturą?

---
Źródło cytatów: Elżbieta Isakiewicz, „Kocio”, Sic!, 2018

4 komentarze:

  1. Faktycznie, szkoda, że w trakcie korekty nie wyłapano przytoczonych przez Ciebie błędów - takie potworki mogą skutecznie wytrącić z rytmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka powinna zaprzyjaźnić się ze słownikiem ortograficznym, a korektor chyba rozminął się z powołaniem. Przez te błędy część czytelników nie będzie mogła skupić się na treści. Niestety. Mnie ta książka bardzo zmęczyła.

      Usuń
  2. O matko! Przecież to jest jakiś koszmar. Podejrzewam, że wiele osób tego nie zauważyło, ale dla językowych purystów (a Ty się do tego grona zaliczasz) to jak policzek. W takich sytuacjach zastanawiam się, za co redaktor czy korektor (o autorce nie wspominając) wziął pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uważam się za purystę, bo purysta czepia się do drobnostek, a liczne błędy ortograficzne w książce to nie drobnostka. Za co redaktor i korektor wzięli pieniądze? Dobre pytanie. :) Moje rozczarowanie wzięło się też z tego, że wcześniej czytałam inną książkę Isakiewicz i nie miałam do niej najmniejszych zastrzeżeń. Tak więc „Liczenie słoni” nadal będę polecać, a „Kocia” niestety nie.

      Usuń