Strony

18.03.2026

„Głęboka woda” Patricia Highsmith

Trzydziestosześcioletni Vic mieszka wraz z żoną Melindą oraz córeczką Trixie w amerykańskim miasteczku o nazwie Little Wesley. Choć ma duże dochody ze spadku i nie musi pracować, prowadzi małe wydawnictwo, bo po prostu lubi robić coś pożytecznego. A wieczorami zajmuje się córką, hodowlą ślimaków i pluskiew, czytaniem książek. I żyłby spokojnie, gdyby nie skandaliczne zachowanie żony, która wciąż się upija i szuka nowych kochanków, a co gorsza, przyprowadza ich do domu i żąda, by po kolacji mąż znikał w swoim pokoju i nie przeszkadzał jej w tête-à-tête z gościem. Jest bezczelna aż do obrzydzenia. W ogóle nie liczy się z uczuciami Vica, zaniedbuje dziecko, za to jej kochankowie – a zawsze są to mężczyźni przyjezdni – mają jak w raju, bo Melinda funduje im alkohol i kolacje, załatwia różne sprawy, pomaga wynająć mieszkanie i poznać tubylców. 

Vic ma skłonność do ignorowania problemów i chowania głowy w piasek. Woli uchodzić za poczciwca, niż narazić się żonie. Nie tylko nie okazuje gniewu, ale wręcz jej nadskakuje, urządza na przykład przyjęcie urodzinowe na jej cześć, naprawia naszyjnik, którym rzuciła w niego podczas kłótni, a nawet z własnej woli zaprasza na kolację mężczyznę, który wpadł jej w oko. Ale ludzie nie doceniają jego ugodowego zachowania. Najlepszy przyjaciel radzi, by w końcu zrobił coś ze swoją sytuacją rodzinną, ktoś pozbawiony taktu wyraża zdziwienie, że Vic spędza noce w pokoiku za garażem, a nie w małżeńskiej sypialni, ktoś daje do zrozumienia, że uważa Melindę za łatwą zdobycz. Któryś z jej kochanków chciałby zjeść hodowane przez Vica ślimaki, a któryś chwali go za szlachetność, za dzielenie się swoją piękną żoną. 

Łatwo zgadnąć, że największy rogacz w miasteczku czuje się upokorzony, dociskany do ściany, że rośnie w nim frustracja. „Kiedy pomyślał, co chciałby zrobić, widział siebie, jak kopniakami zrzuca popielniczki że stołów, miażdży skorupki ślimaków, kiedy je podnosi, a wszystko z powodu utraty kontroli nad sobą, niemniej do takich ekscesów nigdy nie doszło” (s. 185). Vic nigdy nie okazuje złości, nie mówi nikomu o swoich nieszczęściu. Nie umiejąc poradzić sobie ze wstydem, wymyśla osobliwy sposób na odzyskanie twarzy, opowiada mianowicie, że zamordował poprzedniego kochanka żony i że jeśli ktoś mu się nie spodoba, zabije go. Plotka szybko się rozchodzi i niemal wszystkich śmieszy, ale są i tacy, którzy reagują strachem, bo przecież poprzedni kochanek jego żony naprawdę został zamordowany. 

Bohaterowie często spotykają się z innymi rodzinami należącymi do elity miasteczka.. Wszyscy ci bogaci ludzie zaskakująco dużo piją, a po pijanemu siadają za kierownicą. Nawet Vic, choć tak dba o swoją kilkuletnią córkę, w pewnym momencie daje jej półtora kieliszka wina, by szybko zasnęła.

Powieść jest bardzo ciekawa, utrzymana w ponurym klimacie. Z każdą kartką narasta napięcie, klimat staje się coraz bardziej duszny. Autorka pogłębia warstwę psychologiczną i przekonująco pokazuje, że istnieją osoby, którym łatwiej jest dokonać jakiegoś drastycznego czynu, niż trzasnąć pięścią w stół i rozmówić się z kimś, kto je krzywdzi. Główny bohater miota się niczym ryba w sieci, zachowuje coraz bardziej kuriozalnie, tak że od pewnego momentu trudno jest ocenić, które z małżonków budzi większy wstręt i czyją właściwie trzymać stronę. Oboje są odrażający. Jedno zdradliwe, zapijaczone i rozwydrzone, drugie niesamowicie tchórzliwe, nieszczere, działające z ukrycia. Zachowują się tak, że tragiczna sytuacja zamiast się rozwiązać, gmatwa się aż do niemożliwości… 

Moja ocena: 5/6.

---
Patricia Highsmith, „Głęboka woda”, przeł. Krzysztof Obłucki, Noir Sur Blanc, 2022

22 komentarze:

  1. Czytałam i książka zrobiła na mnie duże wrażenie właśnie swoim dusznym, nieprzyjemnym klimatem. Chyba wolę lubić bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ta autorka najczęściej tworzy bohaterów, których trudno jest lubić. :) W tej powieści najsympatyczniejszą postacią była mała Trixie. A najpaskudniejszą – żona Vica.

      Usuń
    2. O, tak. Dziecka było mi najbardziej żal.

      Usuń
    3. Przez cały czas szkoda mi było tej małej. Liczyłam na to, że Vic okaże się mądrzejszy od żony i zadba o dziecko...

      Usuń
  2. Po Twoim opisie mam wrażenie, że to jedna z tych książek, które zostają w głowie na długo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nieprędko zapomnę o tej książce. Jeszcze będę sięgać po tę autorkę. :)

      Usuń
  3. Osoby uległe i ugodowe mają ogromny problem, kiedy znajdą się w takiej sytuacji, wtedy rzeczywiście wydaje im się, iż łatwiej zachować się nieracjonalnie, nielogicznie, w sposób, który innym wyda się dziwny, a nawet głupi, ale nie pójść na zwarcie. A potem, kiedy już uda się przeciwstawić nie potrafią zrozumieć, dlaczego to trwało tak długo. Wiem, coś o tym, bo sama nie lubię scysji, awantur i długo dojrzewałam do przeciwstawienia się osobie, która wpływała destrukcyjnie na moje życie. Ale literacko takie postacie są pewnie ciekawe, choć tak irytujące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo spokojne, ugodowe osoby nie umieją się bronić przed prześladowcami. Bywa, że miesiącami i latami tłumią swoje emocje, a potem wybuchają i robią coś strasznego, coś, czego nikt by się po nich nie spodziewał. Taki jest i bohater tej powieści – nie umie wystąpić przeciwko żonie, a ona z kolei nie umie docenić spokojnych ludzi i wskakuje im na głowę…


      Usuń
  4. Tej akurat powieści nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam, nie jest zła. :) To ciekawe studium człowieka zdradzanego i przypieranego do ściany.

      Usuń
  5. Ja też nie czytałam tej książki, a mam wrażenie, że powinnam. Z recenzji wynika, że mogłaby mnie ująć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy ta powieść by Ci się spodobała, czy nie. :) Ja po tę autorkę sięgałam już wcześniej i jeszcze ani razu się nie rozczarowałam.

      Usuń
  6. Najbardziej mnie zainteresowało hodowanie ślimaków! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bohater hoduje ślimaki. :) Ale nie po to, by je zjadać, tylko po prostu lubi je obserwować i darzy sympatią. Hoduje też pluskwy i karmi własną krwią. Ma wiele zainteresowań, podczas gdy jego żonę ciągnie jedynie do mężczyzn i do butelek z alkoholem.

      Usuń
  7. A mnie zastanawia, jak ci ludzie w ogóle się zeszli i dodatkowo, rozmnożyli. Ja wiem, że przeciwieństwa się przyciągają, no ale ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie. :) Takich par jest mnóstwo. Łączą się bez namysłu i potem dzieci cierpią… Melinda jest atrakcyjną blondynką i pewnie to przyciągnęło do niej Vica. A ją z kolei przyciągnął jego majątek, bo sama pochodzi z biednej rodziny.

      Usuń
  8. Po ostatniej książce, w której portrety psychologiczne bohaterów były niedopracowane to mogłaby być miła odmiana. Chociaż patrząc na charaktery postaci "miła" to może nie najlepsze określenie :) W każdym razie ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postacie z tej powieści nie są miłe, z wyjątkiem małej córki Vica, ale za to bardzo dobrze dopracowane. Dobra, ciekawa książka, polecam.

      Usuń
  9. Przyszłam tu po "Czerwoną wodę", ale głęboka też może być.;))) Cieszę się, że Highsmith i w tej powieści trzyma formę, bo mam ją w planach. Jej bohaterowie na ogół są odrażający albo niesympatyczni, czy się mylę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w tym miesiącu wody dostatek, bo i głęboka, i czerwona. :) „Czerwona” podobała mi się bardziej, ale ta też jest niezła. Myślę, że masz rację co do bohaterów autorki, bo nie przypominam sobie żadnego, który byłby normalnym, miłym człowiekiem. Każdy od pewnego momentu zaczyna zachowywać się odrażająco, jakby stracił rozum i poczucie przyzwoitości. Są niesympatyczni albo odrażający, ale zawsze wiarygodni. :)

      Usuń
    2. Zgadza się, bohaterowie Highsmith są wiarygodni. Młoda bohaterka Carol chyba nie była odrażająca, ale może pamięć mnie zawodzi.;)

      Usuń
    3. Akurat „Carol” jeszcze nie czytałam, czeka w kolejce, podobnie zresztą jak „Utalentowany pan Ripley". :) Skoro bohaterka „Carol” nie jest odrażająca, to ta książka będzie ciekawą odmianą po „Głębokiej wodzie”.

      Istnieje film nakręcony na podstawie „Głębokiej wody”, ale nie będę go szukać, bo widzę na plakacie, że aktorka grająca Melindę ma czarne włosy, a w książce Melinda była blondynką.

      Usuń