Strony

28.02.2026

„Mógłby spaść śnieg” Jessica Au


Narratorka namawia matkę, którą rzadko widuje, na wycieczkę do Japonii. Wybiera to miejsce z tego względu, że była tu już kiedyś ze swoim partnerem i wspaniale się bawili, a poza tym sądzi, że matka, pochodząca z Hongkongu, będzie dobrze się czuła w innym azjatyckim kraju. Rodzicielka nie okazuje entuzjazmu, a gdy w końcu wyraża zgodę, nie wiadomo, czy robi to dla świętego spokoju, czy naprawdę cieszy ją myśl o podróży. Spotykają się na lotnisku w Tokio i przez kolejne dni odwiedzają różne miejsca, takie jak galerie, muzea, cmentarz w dzielnicy Aoyama, księgarnie, kościół, poza tym jadają w restauracjach i nocują w hotelach. Matka jest bardzo powściągliwa, skromna, nie okazuje ani radości, ani znudzenia. Zgadza się na wszystko, co zaproponuje córka, ogląda tylko te eksponaty, na które patrzyła ona, nie umie wybrać sobie książki w księgarni, a zapytana o wrażenia, wpada w popłoch. Nie ma żadnych życzeń, raz tylko napomyka, że chciałaby zobaczyć śnieg, bo nigdy go nie widziała. Ale szanse na spełnienie tego marzenia są niewielkie, gdyż podróż odbywa się w październiku.

Może dlatego, że matka jest milcząca, zdystansowana i cicha niczym duch, narratorka co i rusz odrywa się od rzeczywistości i pogrąża w rozważaniach o sprawach w ogóle niezwiązanych z Japonią. Rozmyśla więc o niedawno zakupionym domu w Australii, o czasach studenckich, kiedy to przez kilka tygodni opiekowała się posiadłością swojej wykładowczyni, o swojej siostrze, która obecnie jest spokojną, zrównoważoną lekarką, a w dzieciństwie miewała ataki złości i zepsuła ich ulubioną zabawkę. Wspomina nie tylko to, co osobiście przeżyła, ale też opowieści zasłyszane od bliskich osób, na przykład spływ kajakowy odbyty przez jej partnera, wyjazd siostry na pogrzeb do Hongkongu czy wreszcie dzieje starszego brata matki, który pracował na bazarze jako sprzedawca dzikich ptaków i zakochał się w dziewczynie z bogatej rodziny. Co do tej ostatniej historii, nie ma nawet pewności, że jest prawdziwa, gdyż matka przekazała ją, a potem się wycofała, może więc to tylko romantyczne wymysły?

Córka studiowała literaturę angielską, lubi sztukę, woli oglądać obrazy Moneta niż towary w sklepach. Jest inteligentna, skłonna do rozmyślań. I tę skłonność widać w całej książce. Młoda kobieta wszystko analizuje; jej rozważania, czy zdecydować się na dziecko, czy jednak nie, przypominają podejście naukowca. Czy będzie to opis samotnej wędrówki starym leśnym szlakiem, czy pracy kelnerki, każdy poruszony temat opisuje rzetelnie i ze szczegółami. Można odnieść wrażenie, że narratorka chciałaby dowiedzieć się czegoś więcej o swoich korzeniach, tymczasem matka nie przechowała prawie żadnych wspomnień. Przybyła do obcego kraju jako młodziutka dziewczyna i chyba łatwiej jej było żyć teraźniejszością, niż pielęgnować przeszłość. Coś tam pamięta ze swojego dzieciństwa, ale niewiele, a o swoich rodzicach niemal nic. Wspomnienia o młodości dziadków narratorki zniknęły tak samo jak biedne chatki bez klepiska i bez elektryczności, w których ci nieżyjący już przodkowie przyszli na świat. 

„Mógłby spaść śnieg” to piękna minipowieść, spokojna i subtelna, pełna ciekawych wspomnień, opisów i zgrabnie nakreślonych scenek, ale ze względu na ulotność treści i brak dialogów raczej nikt nie zdoła zachować jej długo w pamięci. Nie jest przeznaczona dla osób, które lubią wiedzieć wszystko o bohaterach i formułować dosadne charakterystyki postaci, bo matka z córką nie dają się do końca poznać, pozostają niedookreślone, zagadkowe tak dla czytelnika, jak i dla samych siebie; nie zdradzają nawet swoich imion. Nie każda podróż sprawia, że osoby wspólnie ją odbywające nabierają przekonania, że znają się jak łyse konie. Bywa i tak, jak w tej książce, że kończą ją z uczuciem niedosytu i bez żadnego katharsis...

Moja ocena: 5/6.

---
Jessica Au, „Mógłby spaść śnieg”, przez. Aga Zano, ArtRage, 2023

8 komentarzy:

  1. Masz w moich oczach tę ogromną zaletę, że przybliżasz mi autorów, po których sama bym nie sięgnęła - z tej prostej przyczyny, że ich nie znam. Ślicznie za to dziękuję. A zrecenzowana powieść bardzo mnie zafascynowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też o tej autorce nie słyszałam, a natrafiłam na nią przypadkowo, tylko dlatego, że chciałam przeczytać jakąś książkę wydaną przez ArtRage. A tu okazuje się, że ta powieść była doceniana i nagradzana. Polecam, mnie się bardzo podobała. A najdłużej będę pamiętać opis wędrówki starym szlakiem przez las. :)

      Usuń
  2. Zapiszę tytuł i jej poszukam. Lubię takie klimaty, a bohaterki i ich relacje wydają się interesujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, interesujące. :) Są dość chłodne, ale wynika to raczej z charakterów obu pań, a nie ze złych intencji.

      Usuń
  3. A bywa i tak, że wracasz z takiej wspólnej wędrówki-podróży i mówisz sobie- nigdy więcej i co mnie podkusiło. Kiedy osoba, z którą podróżujesz cały czas na wszystko narzeka i sprawia, że to co miało być fajną wspólną przygodą zamienia się w coś, o czym marzysz, aby się jak najszybciej skończyło. Ale ta książka wydaje mi się ciekawą. Takie niedopowiedzenia są intrygujące -pozostawiają pole dla wyobraźni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z taką marudzącą osobą to nawet godzinę trudno wytrzymać, a co mówić całą podróż. Lepiej podróżować samemu niż z jakąś zrzędą. Matka bohaterki przynajmniej nie zrzędzi. Jest wprawdzie małomówna i zdystansowana, ale miła i na swój sposób troskliwa.

      Podróż opisana ciekawie, tym bardziej, że bohaterki nie łażą po sklepach, tylko oglądają to, co naprawdę godne jest zwiedzania. Najbardziej podobał mi się opis wędrówki starym szlakiem leśnym, kiedy to narratorka zostawiła mamę w hotelu i przez kilka godzin przebywała sam na sam z drzewami i deszczem. :)

      Usuń
    2. Przymierzałem się do kupna tej książki parę razy, ale jakoś nie byłem do końca przekonany, czy nie będę rozczarowany, jako, że Japonię kojarzę przede wszystkim z tamtejszą literaturą. Czytając Twoją recenzję, czuję jednak zachęcony, by zaryzykować lekturę ;)

      Usuń
    3. Myślę, że możesz zaryzykować, bo ta minipowieść nie jest płytka, a opisów Japonii jest w niej mniej niż wspomnień. No i język jest dosyć ładny. :) Mnie ta książka bardzo zachęciła do sięgnięcia po kolejną wydane przez ArtRage (ale jeszcze nie wiem, co wybiorę). Żałuję jedynie, że ta książka jest taka krótka – ma zaledwie sto stron i do tego mały format. Ale treści jest w niej mnóstwo.

      Usuń