19.04.2019

„Pół życia” Mats Strandberg




Jessica, główna bohaterka „Pół życia” Matsa Strandberga, to osoba nijaka, słaba psychicznie, nadużywająca alkoholu i uzależniona od lekarstw. Ma niską samoocenę, uważa, że jest „beznadziejnym gównem, które nie potrafi zrobić ze swoim życiem niczego sensownego”[1]. Prowadzi w telewizji program z poradami seksualnymi, ale sama raczej nie lubi seksu. Zresztą nie miałaby z kim w ten sposób spędzać czasu, bo Jakob, którego mocno pokochała i z którym spotykała się przez pół roku, zostawił ją bez wyjaśnienia. Zmienił przy tym pracę i mieszkanie, więc próby odnalezienia go nie przyniosły efektu. Zrozpaczona Jessica straciła ciążę, wpadła w depresję, zaczęła mieć ataki paniki i dolegliwości sercowe, myślała nawet o popełnieniu samobójstwa. I choć od porzucenia minęło kilka lat, nadal nie może dojść do siebie. Czuje się przeraźliwie samotna i właściwie nie ma żadnych przyjaciół oprócz Petry. 

„Gorzkie słodkie pocałunki” Krystyna Siesicka


Marylka, główna bohaterka „Gorzkich słodkich pocałunków” Krystyny Siesickiej, podczas wakacji zostaje „uszczęśliwiona” towarzystwem dwóch nastolatek – Natalki oraz Żanety. Pierwsza z dziewcząt jest jej wnuczką, natomiast druga to obca dziewczyna, która przyjechała do miasteczka nie wiadomo skąd i która nie ma żadnych rzeczy oprócz dziwnego worka i kija. Czyżby uciekła z domu? Marylka przyjmuje ją pod swoją opiekę, a jednocześnie bacznie obserwuje. Rośnie w niej wrażenie, że tajemnicza nastolatka wyglądem przypomina kogoś, kogo Marylka kiedyś znała. Ale kogo? Kto miał tak smagłą cerę i tak fiołkowe oczy jak Żaneta? Starsza pani na próżno przeszukuje pamięć. Odczucie, że dziewczyna coś ukrywa i podejrzanie mocno interesuje się Wiolą, matką Natalki, jest coraz silniejsze. 

15.04.2019

„Gwałt. Opowieść miłosna” Joyce Carol Oates


Teena była piękna, wesoła, towarzyska. Lubiła spotykać się z mężczyznami, jednak żadnemu nie pozwalała nocować w swoim domu, by nie niepokoić córki, o której bezpieczeństwo dbała wprost obsesyjnie. Ale nie wszystkie zagrożenia umiała przewidzieć. Nie przyszło jej na przykład do głowy, że chodzenie po ciemku przez park może skończyć się tragedią. Kiedy wraz z dwunastoletnią wówczas Bethie wracała z przyjęcia urządzonego z okazji Dnia Niepodległości, postanowiła przejść właśnie przez ten park. Nie była to mądra decyzja. Po miasteczku snuły się grupy rozochoconych, spragnionych mocnych wrażeń mężczyzn. Matka i córka zostały zaczepione, straszliwie pobite, a pierwszą z nich dodatkowo zgwałcono.

Powieść Joyce Carol Oates opowiada o wielkich zmianach w psychice zgwałconej kobiety, o niebywałym okrucieństwie, a także o obojętności tak zwanych porządnych ludzi na krzywdę ofiar. Wydawałoby się, że poszkodowane zostaną otoczone współczuciem, a od przestępców wszyscy się odwrócą. Tymczasem jest inaczej – krewni i znajomi gwałcicieli starają się ich bronić za wszelką cenę. Po miasteczku rozchodzą się więc plotki, że Teena była pijana i proponowała seks za pieniądze, a jej oskarżenie wynika jedynie z zemsty. Bethie zaczyna być w szkole prześladowana przez siostry gwałcicieli, podczas gdy nauczyciele i koleżanki udają, że niczego nie widzą. Nawet kot należący do ofiar nie może liczyć na litość – ktoś podrzuca mu truciznę...

01.04.2019

„Historia przemocy” Ēdouard Louis



Ēdouard Louis, młody homoseksualista, który przyjechał z prowincji do Paryża, w wigilijną noc wpuścił do mieszkania nieznajomego mężczyznę o imieniu Reda. Panowie miło spędzali czas (nie wnikajmy, w jaki sposób), aż nagle gość stał się agresywny: zaczął grozić niedawnemu kochankowi, dusić go, a wreszcie gwałcić i to tak brutalnie, że „na pościeli, na podłodze – wszędzie była krew”[1]. Wprawdzie Ēdouard zdołał ocalić życie, ale wpadł w stres pourazowy. Miesiącami rozpamiętywał traumatyczne wydarzenie, a nawet napisał o nim autobiograficzną powieść pt. „Historia przemocy”.

W książce tej bardzo dokładnie opisuje wydarzenia sprzed gwałtu, sam gwałt, wizytę w szpitalu i na policji, snuje też rozmaite refleksje dotyczące agresji. Zauważa na przykład, że ci, od których oczekiwał pomocy – przyjaciele, policjanci – zachowywali się wobec niego nie lepiej niż Reda, czyli też stosowali przemoc. Przyjaciele zmusili go wręcz do pójścia na policję, policjanci wypytywali wielokrotnie o to samo, ignorując jego kiepski stan psychiczny i traktując bez zrozumienia, jak dziwoląga, który sam prosił się o napaść, a potem zawracał głowę zapracowanym, porządnym ludziom.