25.09.2018

„Na Górnej Masłowce” Dina Rubina


„Jestem zaplanowana na dwieście lat, jak biblijni praojcowie, tylko świętości u mnie tyle, co u starego śmierdzącego kozła”[1] – tak mówi o sobie Anna Borysowna, bohaterka powieści „Na Górnej Masłowce” Diny Rubiny. Choć skończyła dziewięćdziesiąt pięć lat i ledwie chodzi, nadal chce zajmować się swoimi ulubionymi sprawami – malowaniem obrazów oraz wywoływaniem awantur. Zawsze była apodyktyczna i okrutna. „Nie mogła znieść, że nic się nie dzieje, łaknęła krwi”[2] – sądzi Pietia, który mieszka u niej już od piętnastu lat i jest przez wszystkich uważany za uciążliwego pasożyta. Ale czy naprawdę zasługuje na to miano? Opiekuje się przecież niesprawną, zupełnie bezradną wobec spraw bytowych artystką, pilnuje, by miała co jeść i przyjmowała lekarstwa, gotuje, sprząta pracownię. Oboje lubią się kłócić, ranić i nie rozumieją, jak bardzo są do siebie przywiązani...

18.09.2018

„Urocze wakacje” Natalia Rolleczek


Na blogach, które odwiedzam, „Urocze wakacje” Natalii Rolleczek modne były rok temu – pisali o nich AnnaNaiaPanna od słówPiotr ChojnackiPyza Wędrowniczka – ale ja je zdobyłam i przeczytałam dopiero teraz. Żałuję, że tak późno, bo to książka nadzwyczaj ciekawa. Jej akcja toczy się w roku 1970, kiedy to autorka wraz z mężem i dwoma synami – jedenastoletnim Hubertem i osiemnastoletnim Kubą – wybrała się na urlop do Bułgarii. W książce znalazło się miejsce nie tylko na opisy kłopotów z psującym się fiatem, przekroczeniem granicy i zdobyciem prowiantu, ale też na refleksje i retrospekcje. Mijane miasta – Lwów, Drohobycz, Tarnopol – stały się dla Rolleczek okazją do przypomnienia sobie, co wydarzyło się tu kilkadziesiąt lat temu. Autorka przywołuje różne momenty z życia swojego i swojej rodziny, doprowadzając czytelnika do istnej huśtawki nastrojów, od rozbawienia po przejmującą żałość.

09.09.2018

„Kocio” Elżbieta Isakiewicz


„Kocio” Elżbiety Isakiewicz jest książką o kotach. Ale choć należę do miłośniczek tych zwierząt, nie doznawałam przyjemności podczas czytania, wprost przeciwnie, często czułam zdziwienie, a nawet niesmak. Z jakiego powodu? O tym napiszę na końcu opinii, najpierw będzie kilka słów o treści. 

08.09.2018

„Dom lalki” Augusta Strindberga, czyli mizogin kontra feministka

August Strindberg (1849-1912)




Powiedz, jak to właściwie jest z tymi babami? Co? Czy to nie groźne pozostawać zbyt długo w panieńskim stanie? Czy one nie dostają od tego... lekkiego bzika?”

„Dom lalki” kojarzy się ze słynnym dramatem Henrika Ibsena. Nie wszyscy wiedzą, że August Strindberg również ma w dorobku utwór o takim tytule. Ten tytuł nie był sprawą przypadku, tylko świadomym nawiązaniem do sztuki rywala, a nawet polemiką z nią. Strindberg uważał bowiem, że swoim „Domem lalki” Ibsen nie tylko nie zrobił niczego dobrego dla ludzkości, ale wręcz przeciwnie – zdemoralizował kobiety i rozbił wiele szczęśliwych dotąd rodzin. 

Teraz pora na kilka słów o treści opowiadania. Bohaterowie noszą imiona Wilhelm i Gurlin. Są małżeństwem z sześcioletnim stażem i czwórką dzieci. On jako kapitan statku przez większość roku pływa po morzach, a kiedy wraca do Sztokholmu, wita żonę z taką radością, że obserwatorzy biorą ich za parę narzeczonych. Żyją w przykładnej zgodzie – aż nagle w ręce Gurlin wpada „Dom lalki”. Wtedy dla Wilhelma zaczyna się piekło.