24.10.2016

„Trawiasta ulica” Asar Eppel


„Trawiasta ulica” składa się z dziewięciu opowiadań. Najlepsze i zarazem najbardziej wstrząsające jest „Ci, którzy siedzą w mroku na wiedeńskich krzesłach”. We wszystkich Asar Eppel napisał o Ostankinie. Dziś ta dzielnica Moskwy znana jest z najwyższej w Europie budowli, kiedyś – czyli w czasie wojny i po wojnie, bo ten właśnie okres wspomina autor – stały tam baraki bez kanalizacji, a ulice porastała trawa. Czytelnik, który sięgnie po tę książkę, powinien wiedzieć, że nie spotka się z opiewaniem „kraju lat dziecinnych”, tylko z ostrą krytyką. W oczach Eppela Ostankino było miejscem ohydnym i demoralizującym. Nawet po latach nie zdobył się na to, by spojrzeć cieplej na swoje szczenięce lata. „Dzieciństwo sielskie-anielskie, niech cię szlag trafi!”* – napisał z pasją. Jego książkę czyta się z podziwem dla talentu autora, bólem oraz, ze względu na dużą ilość naturalistycznych opisów, ze wstrętem. 

Wzmianki o okrucieństwie ludzi pojawiają się w „Trawiastej ulicy” bardzo często. Ślepego Chimka dzieci złośliwie naprowadzają na słup i widząc, jak się z nim zderza, śmieją się do rozpuku. Podczas trzydziestostopniowego mrozu wyrostek wybija szyby w szopie, gdzie ukrywają się ledwo żywi Żydzi. Ordynarny Wasia dokucza głuchej Oldze. Nauczyciele bez umiaru wyzywają i biją uczniów. Mężczyzna cierpiący z powodu przepukliny nie może nawet liczyć na współczucie żony, bo ta dogaduje mu: „A co by było, gdybyś musiał rodzić?”. Naiwny Siemion zostaje napadnięty i – tak chyba można to nazwać – niemal zgwałcony przez prymitywne dziewuchy. Niektórzy piszą donosy na sąsiadów. Narrator (najprawdopodobniej tożsamy z autorem) pewnej nocy dla zabawy straszy przerażoną, bezradną kobietę. Wszyscy, którym o tym opowiada, śmieją się z ofiary. Mieszkańcy trawiastej ulicy nie wiedzą, co to wyższe uczucia. Ciocia Dusia, bezinteresownie opiekująca się niezaradnym sąsiadem i udostępniająca swój pokój bezdomnym kochankom, jest wyjątkiem. Wyobrażanie sobie, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, było zresztą jedyną jej radością. 

Wspominane w książce zwierzęta zawsze cierpią. Krowa ma chory brzuch, kotka – liszaje i odmrożone uszki. Królik jest przez ludzi okradany ze swojego jedynego pokarmu, czyli zgniłych marchewek. O głodzie i bólu fizycznym Eppel pisze bardzo często. Jakże nieszczęśliwi są małżonkowie z ostatniego opowiadania! Co jakiś czas jedno lub drugie wyje, nie mogąc znieść męczarni. Od wielu dni jedzą tylko korę drzewa albo zamarzniętą kaszę. Siedzą w nieoświetlonej ziemiance, są sztywni z zimna. Nie mogą się nawet pocieszać nadzieją, że ktoś im pomoże, bo kto miałby to zrobić? Syn zginął na wojnie, córkę zabrano do łagru. A sąsiedzi nie wiedzą, co to miłosierdzie... 

---
* Asar Eppel, „Trawiasta ulica” („Травяная улица”), przeł. Jerzy Czech, Czytelnik, 1999, str. 218. 

14 komentarzy:

  1. Lektura sprawia wrażenie dość wstrząsającej - okrucieństwo, przemoc, bieda, krzywda ludzka. Trochę mi się to wszystko kojarzy z prozą Emila Zoli oraz Kenzaburō Ōe i z tego powodu mam ochotę sięgnąć po tę zbiór.

    P.S. Cieszę się, że Czytelnik postanowił powrócić do bardziej jednolitych kolorów okładek. Te z białym tłem niezbyt mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej wstrząsające są opowiadania „Ciemną, ciepłą nocą” i „Ci,którzy siedzą w mroku na wiedeńskich krzesłach”. U Eppela jest też bardzo wiele opisów brudu. Już na samym początku autor drobiazgowo opisał, jak wyglądały stalinowskie ubikacje. Czytając o nich, miałam chęć odłożyć książkę. Skojarzenia masz dobre, istotnie, książki tych pisarzy są w pewnym sensie podobne.

      I jeszcze kilka informacji wyczytanych w posłowiu: „Trawiasta ulica” ukazała się w roku 1994 i stała się wielkim wydarzeniem literackim. Eppel był bardziej tłumaczem niż pisarzem. Przełożył na rosyjski wiele polskich powieści (m.in. „Sklepy cynamonowe”, „Ogniem i mieczem”) i wierszy (Szymborskiej, Staffa, Tuwima). Cenił naszą literaturę, wypadałoby więc, byśmy i my zainteresowali się jego książką. :)

      Usuń
    2. O proszę, profil artysty bardzo ciekawy, chociaż przyznaję, że nigdy wcześniej nie słyszałem o tym jegomościu. Nie lubię sformułowań typu "wypada", "warto" czy "trzeba", ale w tym przypadku wydają się one zasadne :)

      Usuń
    3. Ja też nie lubię takich sformułowań. Ale kiedy przeczytałam, że Asar Eppel starał rozsławić polską literaturę, po czym zobaczyłam, że zaledwie kilka osób oceniło jego książkę, zrobiło mi się przykro. I dlatego tak napisałam. :) I uczciwie mówię, że miałam wobec „Trawiastej ulicy” mieszane uczucia, bo nie przepadam za ohydnymi opisami. A kilka takich opisów w książce jest. Ale doceniam talent i oryginalność autora.

      Usuń
  2. Chyba będę musiała sięgnąć... Tym bardziej, że właśnie niedawno odbyłam literacką podróż po Gruzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto sięgnąć, bo to nie jest zła książka. Autor zadebiutował, mając niemal 60 lat. I odniósł wielki sukces. To dosyć rzadkie zjawisko. :)

      Usuń
  3. Dzieciństwo sielskie-anielskie, niech cię szlag trafi! - to już wystarczająca rekomendacja.;) O książce swego czasu trochę dobrego czytałam, niestety nie w polskich mediach. Oczywiście kupiłam ją sobie i czeka jak dziesiątki innych na lepsze czasy.;) Dzięki za przypomnienie i - mam nadzieję - bodziec do czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, autor o dzieciństwie napisał bardzo nietypowo. Zamiast ciepłych wspomnień – przekleństwa. Zresztą mu się nie dziwię, bo dorastał w straszliwej biedzie. Te opowiadania można czytać nie po kolei. Pierwsze jest w sumie najpogodniejsze. Ostatnie – przerażające. Wszystkie są bardzo dobre pod względem językowym. Eppel umiał pisać. :)

      Usuń
  4. Hm...Ta książka na pewno jest dobra, ale ostatnio czytanie książkę przepełnionych takim bólem, realnym, nie mam ochoty. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. :) Ta książka przygnębia, na jej czytanie trzeba mieć odpowiedni nastrój.

      Usuń
  5. Znów wrócę do "Małego życia", bo to właśnie ta książka uświadomiła mi, jak często spotykamy w powieściach nieprawdziwy, lukrowany obraz świata. A ja wolę, gdy książki nie kłamią i przedstawiają życie takie, jakim jest (lub bywa). "Trawiasta ulica" powinna mi zatem przypaść do gustu. Ale, swoją drogą, nawet królika z marchewek okradać?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Małe życie” zamówiłam w bibliotece. I czekam. Żadnej książki z ostatnio wydanych nie pragnę przeczytać tak mocno, jak tej. :)
      Okradał, ale nie ze złośliwości, tylko z głodu. Zachłannie zjadał te mokre, na pół zgniłe marchewki. Szkoda mi było i królika, i człowieka. Jak bardzo trzeba być głodnym, żeby takie coś jeść...

      Usuń
  6. A niech Cię! Właściwie za każdym razem, jak do Ciebie zaglądam, widzę książki i autorów, o których nawet nie słyszałam. "Trawiasta ulica" zdaje się mieć wszystko, czego w literaturze szukam - ciężar gatunkowy, pewną prawdziwość, której brak we wielu powieściach czy opowiadaniach. Może to swojego rodzaju masochizm, ale uwielbiam kiedy literatura mnie chłoszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie „chłoszczące” książki zostają chyba w pamięci dłużej niż te pogodne, lekkie. O autorze też wcześniej nie słyszałam, po „Trawiastą ulicę” sięgnęłam tylko dlatego, że została wydana w serii Nike. To moja ulubiona seria. No to zachęcam do czytania. :)

      Usuń