26.03.2015

„Karambol” Håkan Nesser

Zaczyna się nietypowo jak na kryminał, bo już na samym początku dowiadujemy się, kto będzie ofiarą: nastoletni chłopiec, który spędzał miły wieczór u swojej dziewczyny. A ponieważ pożegnanie zakochanych nastolatków przedłużyło się, chłopak nie zdążył na ostatni autobus i postanowił wracać do domu pieszo. I kiedy wędrował poboczem drogi, został potrącony przez pijanego kierowcę, który uciekł z miejsca wypadku.

Od początku wiemy, kto i dlaczego zabija, wiemy również, kim są ofiary. Ale nie znamy tożsamości szantażysty wysyłającego listy z żądaniem okupu. Morderca to wyjątkowo antypatyczny człowiek, dla którego nie można znaleźć żadnych okoliczności łagodzących. Zajmuje odpowiedzialne stanowisko, jest wykształcony, a mimo to wciąż jeździ po pijanemu, nie postarał się nawet o wymianę zniszczonych wycieraczek na nowe. Nie ma żadnych skrupułów i gotów jest na wszystko, by uniknąć kary. Kiedy zabił, nie przeżył żadnego wstrząsu moralnego, nie poczuł wyrzutów sumienia. Kolejne zbrodnie popełniał z łatwością. 

Håkan Nesser pisze o coraz to innych postaciach, nie skupiając się należycie na żadnej. Nie ma tu jednego głównego bohatera, do którego czytelnik mógłby się przywiązać. Chyba najlepszy, najbardziej przejmujący wątek to uczucia ojca po stracie syna. Ale dlaczego zrozpaczony ojciec nie spieszy się z przekazaniem policji karteczki, na której prawdopodobnie widnieje nazwisko mordercy? Z racji swojego doświadczenia zawodowego powinien wiedzieć, że takie wiadomości są dla osób prowadzących śledztwo bardzo ważne. 

Po „Karambol” sięgnęłam z nietypowego powodu: uświadomiłam sobie, że coraz rzadziej czytam kryminały. A wypadałoby znać przynajmniej kilka. Ten podobno zyskał mnóstwo entuzjastycznych recenzji i tytuł najlepszej nordyckiej powieści kryminalnej roku 2000. Nie wiem, czy to tytuł zasłużony i jak wypada na tle innych, bo tych innych nie znam, ale przyznać muszę, że jest całkiem nieźle napisany. Autor nie skupia się na makabrycznych szczegółach i nie epatuje brutalnością, opisy śledztwa i przesłuchań też nie są nużąco długie. Otrzymujemy wiarygodny portret mordercy, który zabija nie z jakichś wydumanych powodów, lecz ze zwykłego egoizmu i strachu. A to przecież najczęstsza przyczyna sięgania po nóż lub pistolet...

Moja ocena: 4/6.

---
Håkan Nesser, „Karambol” („Carambole”), przeł. Paweł Pollak, Jacek Santorski & Co, 2007.

16 komentarzy:

  1. Moim zdaniem, to jeden z najlepszych "nesserów" w dorobku pisarza. Ja oceniam książkę wyżej, ale to już kwestia gustu. Nesser dosyć specyficznie pisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocena moja jest taka, a nie inna, bo w obecnej chwili nie umiem fascynować się kryminałami :) Nie ten czas, nie ten nastrój... Ale doceniam "Karambol" i przyznaję, że został sprawnie, dobrze napisany. Początek wydał mi się ciekawszy niż zakończenie.

      Usuń
  2. O!! Nic nie czytałam tego autora... wpisuję na listę - do przeczytania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jeden z najbardziej znanych szwedzkich autorów kryminałów. U nas wydano dosyć dużo jego powieści :)

      Usuń
  3. Kryminały to coś co lubię :) Tego autora jeszcze nie znam, ale z tego co piszesz może być ciekawie. Podoba mi się ten zabieg, że od początku wiemy kim jest zabójca. Wydaję mi się, że autor ma wtedy więcej do popisu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiemy, kim jest zabójca, a jednak książka wciąga. Ciekawie jest obserwować, jak zabójca się miota, jak prowadzone jest śledztwo, poza tym przez długi czas nie wiadomo, kim jest szantażysta :)

      Usuń
    2. Właśnie to lubię - obserwować to, jak autor pokazuje czytelnikowi zakamarki psychiki zabójcy ;)

      Usuń
    3. Niestety, większość autorów robi to w sposób nieprzekonujący. W wielu kryminałach zbyt dużo miejsca zajmują opisy technik śledczych, przesłuchań, sekcji zwłok, przez co książka robi się nudna. W "Karambolu" takich usterek nie zauważyłam, więc pewnie za jakiś czas sięgnę znowu po tego autora :)

      Usuń
  4. Chyba rzeczywiście rzadziej czytasz kryminały i o nich tu wspominasz, bo Nesser u Koczowniczki to było dla mnie zaskoczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A był kiedyś kilkumiesięczny okres, że czytałam wyłącznie kryminały. Kellerman, Donna Leon i inni... Ale to było jeszcze w czasach przedblogowych, kiedy nie robiłam notatek i szczerze mówiąc nic z tych kryminałów nie pamiętam :)

      Usuń
  5. Ha, ja na razie rzadko sięgam po kryminały, ale jeszcze nie dopadły mnie z tego powodu żadne wyrzuty sumienia :)

    A próbowałaś może czytać Stanisława Lema? On ma na koncie kilka specyficznych i niezwykle interesujących kryminałów - mam tu na myśli "Śledztwo" oraz "Katar". Ciekawy, choć nieskończony, jest także "Sknocony kryminał". Polecam także Robbe-Grilleta i jego "Gumy" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, kryminałów Lema nie czytałam. Czytałam tylko z konieczności "Opowieści o pilocie Pirxie" - bo były lekturą szkolną, i bardzo dobrą, poruszającą powieść pt. "Szpital przemienienia". Dzięki tej ostatniej doceniłam Lema. Może i spróbuję kiedyś sięgnąć po "Śledztwo" i "Katar" :)

      Usuń
  6. Ja nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam jakiś kryminał, jak byłam nastolatką to zadowalałam się tego rodzaju literaturą. Teraz z własnej woli bym nie sięgnęła, strasznie mnie to nudzi... Jestem za to skończoną fanką powieści psychologicznych i lit. biograficznej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę powieści psychologiczne (biografie mniej, może dlatego, że natrafiam albo na bardzo słabe, albo na zbyt trudne), ale nie chciałabym się ograniczać do jednego czy dwóch gatunków. Postanowiłam sobie, że raz w miesiącu sięgnę po kryminał, ale jeśli nie będzie mi się podobał, porzucę go :)

      Usuń
  7. Do tego autora zniechęciłam się po lekturze... już nawet nie pamiętam tytułu tego kryminału:/ W każdym razie nie przypadł mi on do gustu i teraz wybieram innych pisarzy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że za miesiąc i ja nie będę pamiętać "Karambolu" :) Taki już urok powieści kryminalnych, że szybko się o nich zapomina...

      Usuń