22.03.2013

Karl Bruckner „Sadako chce żyć”



Hiroszima, 6.08.1945. Malutka Japoneczka Sadako Sasaki i jej dziesięcioletni brat Sigeo wędrują po mieście, szukając pożywienia. Dzieci muszą sobie same radzić, ponieważ ich ojca powołano do armii, a matkę zmuszono do wielogodzinnej pracy w fabryce. Brat czule opiekuje się siostrzyczką. Nie przeczuwają niczego złego...

Ale czytelnik, który zna historię, wie. Wie, że za chwilę ten spokój zostanie zburzony, że za chwilę Hiroszima zostanie zmieciona z powierzchni ziemi, a wraz z nią tysiące dzieci takich jak Sadako i jej braciszek; niektóre zginą od razu, inne będą płonąć jak żywe pochodnie, a jeszcze inne przetrwają ten fatalny dzień tylko po to, by w kilka lat później umrzeć na chorobę popromienną.

20.03.2013

„Stopa trzeciej Gracji” Ludmiła Marjańska

Akcja powieści pt. „Stopa trzeciej Gracji” toczy się w Warszawie w latach siedemdziesiątych. Główny bohater nazywa się Stefan. Jest rzeźbiarzem. To człowiek beztroski, leniwy, lubiący długo spać. Nie chciało mu się pracować w biurze projektów ani pomagać żonie w płaceniu rachunków i w obowiązkach domowych. Egoistycznie nie chciał się też zgodzić na to, by mieli dziecko. Opuszczały go więc kolejne kobiety, a matka inwalidka nadaremnie próbowała przemówić mu do rozsądku. Stefan nie kwapił się zresztą do tego, by odwiedzać matkę. Pewnego razu miał wypadek...

Ta powieść o niepełnosprawnym utrzymana jest w tonie raczej optymistycznym. Nie zawiera przejmujących opisów samotności, bezradności i fizycznego bólu. Stefan po wypadku zachowuje się lepiej niż przed wypadkiem: mniej marudzi, więcej działa, ponadto czuje się szczęśliwszy. Wygląda to tak, jakby kalectwo zniosło barierę pomiędzy nim a innymi ludźmi i z człowieka gnuśnego przemieniło go w pracowitego.


„Stopa trzeciej Gracji” to książka taka sobie. Zachwycać się nie ma czym, ale przeczytać można. Moja ocena: 3/6.

---
Ludmiła Marjańska, „Stopa trzeciej Gracji”, Czytelnik, 1980.

15.03.2013

Stanisław Dygat „Jezioro Bodeńskie”


„Jezioro Bodeńskie” to powieść, która wymaga skupienia, nie nadaje się do czytania w autobusie czy też w poczekalni u lekarza. Niewiele w niej akcji, dużo miejsca zajmują rozmyślania narratora, a narrator nie budzi sympatii. To leniuch, który jeszcze przed wybuchem wojny przez większość czasu leżał w łóżku i snuł górnolotne myśli o życiu. Nawet kiedy składał wizyty podobającej mu się Ludce Natolskiej, spoczywał na kanapie w jej domu. Ludka karciła go: „Kiedy nauczysz się dobrych manier? Ledwie przyjdziesz, chwytasz gazetę i w ogóle rozpierasz się w fotelu”[115]. Uwagi nie pomagały, młody inteligent nadal zachowywał się nieelegancko. „Położyłem się na jej tapczanie i wziąłem gazetę”[131] – wyznaje. Nic dziwnego, że dziewczyna go porzuciła.

W czasie drugiej wojny światowej narrator wraz z mnóstwem innych „narodowościowych bękartów”[17] znalazł się w obozie w Konstanty w zachodniej części Niemiec. Młodemu Polakowi dokuczały tęsknota i nuda. Czas spędzał na czekaniu na listy z Warszawy, chodzeniu z książką pod pachą i prowadzeniu leniwych rozmów z Janką, Suzanne oraz Renée Bleist. Czytał „Kordiana” i uświadamiał sobie, że niewiele wie o Polsce. Wstydził się tego, że nie walczy z Niemcami tak jak inni: „Kiedy w czasie nalotu słyszę odgłosy wojny tak blisko, to nie wiem, co ze sobą zrobić ze wstydu i chęci, żeby się stąd wydostać i znaleźć tam, gdzie dziś jest moje miejsce”[210]. Uważał, że niewola, w jakiej się znalazł, jest niemęska, że Niemcy lekceważą internowanych; wyrazem tego lekceważenia jest zostawianie na noc tylko jednego strażnika. Więzień nie wiedział, że ucieczka z obozu do Szwajcarii była prawie niemożliwa: przeszkodę tworzyło Jezioro Bodeńskie. Śmiałek musiałby przepłynąć 10 km wpław i ominąć niemieckie motorówki, które krążyły po jeziorze, wyłapując zbiegów. 

Narrator wiele razy postanawiał zdobyć się na jakiś bohaterski czyn i w ostatniej chwili rezygnował. Bał się, poza tym uważał, że nie został przeznaczony na bohatera i męczennika: „Czy ja od tego, żeby narodom przewodzić? Ja będę gdzieś tam przewodził, a tymczasem w moim gmachu szkolnym listy będą czekać na mnie”[234].

„Jezioro Bodeńskie” Dygata napisane zostało pięknym językiem. Dużo w niej metafor. W dialogach występuje wiele słów niemieckich i francuskich. Zdanie „A tymczasem wybuchła wojna i dostałem się do niewoli” powtarza się w powieści kilka razy. Książka kierowana jest raczej do ambitniejszych czytelników, bo miłośnicy czytadeł zmęczą się nią po kilkunastu albo nawet po kilku stronach.

---
Stanisław Dygat, „Jezioro Bodeńskie”, Świat Książki, 2008. Liczby w nawiasach to oczywiście numery stron.

14.03.2013

„Daleko od świata” Mary McGarry Morris









Daleko od świata Mary McGarry Morris to powieść dosyć długa, napisana w sposób rozwlekły i niezbyt ciekawy. Główny bohater nazywa się Gordon Loomis. Spędził 25 lat w więzieniu za włamanie i zamordowanie ciężarnej kobiety, a teraz powrócił do rodzinnego miasteczka. W przeciwieństwie do wielu byłych więźniów ma dokąd wrócić, bo rodzice zostawili mu w spadku dom. Gordonowi stara się pomóc jego brat Dennis - szuka dla niego pracy, napełnia lodówkę jedzeniem, zaprasza na przyjęcia. Również Dolores – kobieta, która przysyłała mu do więzienia listy i przyjeżdżała w odwiedziny – dba o to, by Gordon nie poczuł się samotny i zaniedbany.

Czytelnik, który spodziewa się, że bohater zacznie korzystać z życia, srodze się zawiedzie. Gordon cechuje się niesłychaną flegmatycznością  nieśmiałością. Chociaż spędził w odosobnieniu wiele lat, nie tęskni za towarzystwem ludzi, nie stara się nawiązywać znajomości z kobietami ani w żaden inny sposób wynagrodzić sobie straconego czasu. Dolores drażni go swoją gadatliwością i brakiem urody, inni ludzie też go irytują i najchętniej przebywałby w samotności.

Autorka w nudny sposób opisała pracę Gordona w hipermarkecie, nieporozumienia z sąsiadką, spotkania z bratem, nie starała się natomiast wyjaśnić, co bohater myśli o zabitej przez siebie ciężarnej kobiecie i czy złości się na ludzi, którzy nim pogardzają. Czy czuje się od nich gorszy, a może uważa, że został mordercą przez splot pechowych okoliczności lub przez przypadek?

Mary McGarry Morris porusza też problem głodujących dzieci we współczesnej Ameryce. Jada, nieletnia sąsiadka Gordona, praktycznie od zawsze wychowywała się sama, bo matka jej albo wyjeżdżała, nie zostawiając żadnych pieniędzy, albo – naćpana – spoczywała na kanapie i nie interesowała się córką. Jada spędziła pewien czas w rodzinie zastępczej, była też „na wychowaniu” u swojego wuja, jednak nie czuła się tam szczęśliwa. Teraz ta nastolatka stara się, by pracownice opieki społecznej i wścibskie sąsiadki nie dowiedziały się o jej tragicznej sytuacji. Sama zdobywa jedzenie dla siebie i swojego psa, ale idzie jej to kiepsko, bo ludzie są wredni i nie chcą dzielić się posiłkami, nie pozwalają też, by grzebała w ich śmietnikach, szukając resztek kanapek i owoców.

Moja ocena: 3/6.

---
McGarry Morris Mary, „Daleko od świata” („Hole In the Universe”).

11.03.2013

„Matka i córka” Alberto Moravia

Matka i córka Alberta Moravii to bardzo ciekawa opowieść o wojennych losach pięknej, zaradnej wdowy Cesiry i jej osiemnastoletniej córki Rosetty. W roku 1943 panie opuściły Rzym i uciekły w rodzinne strony Cesiry, czyli w góry w środkowym rejonie Włoch. Tam wraz z grupą uchodźców oczekiwały na przyjście aliantów, a potem starały się wrócić do Rzymu.

Moravia zastosował narrację pierwszoosobową. Pomysł to bardzo udany, bo niewykształcona, lecz bystra Cesira jest bardzo dobrą narratorką - rzetelnie opisuje rzeczywistość i szczodrze dzieli się z czytelnikiem swoimi przemyśleniami. Ta prosta kobieta ma wiele zdrowego rozsądku, wie, że na wojnie giną ludzie najuczciwsi, najlepsi, natomiast różni cwaniacy wzbogacają się i stają się jeszcze gorsi.

Bohaterowie książki przerażają, właściwie nikt oprócz Rosetty i Michela nie budzi sympatii. Cesira z początku bardzo mnie irytowała, bo nie interesowała się niczym oprócz powiększania majątku. Pragnęła, by wojna trwała jak najdłużej. Oto jedno z jej wyznań: Zawsze mówiłam Rosetcie: - Proś Boga, by wojna potrwała jeszcze kilka lat... wtedy będziesz miała nie tylko wyprawę i posag, ale będziesz bogata. Pieniądze były dla niej ważniejsze od pokoju, od bezpieczeństwa córki. Kochała Rosettę, ale zabierała ją ze sobą na niebezpieczne wyprawy po towar. O skąpstwie Cesiry świadczy też fakt, że zmarłego męża zawinęła w stare prześcieradło, a jego garnitur przeznaczyła do sprzedaży. Kolejna wada Cesiry to nieświadomość polityczna. Ta kobieta nie miała nic przeciwko Hitlerowi i Mussoliniemu!

Z czasem zmieniłam zdanie o bohaterce, ale o tym nie będę pisać, by nie zdradzić za wiele z akcji. Warto zaznaczyć, że Moravia nie ukazał mieszkańców Włoch w dobrym świetle. Prawie wszystkie postacie z kart książki są egoistami i korzystając z bezprawia, kradną, rabują, oszukują. Nie czują żalu na widok umierających ludzi, wierzą w to, co napisane jest w gazetach. Uważają, że skoro na inne kraje zrzucane są bomby, najwidoczniej ich mieszkańcy na to zasłużyli. Spośród niesympatycznych wieśniaków na korzyść wyróżnia się tylko Michele, wykształcony wrażliwy młodzieniec, który chętnie spędza czas z Cesirą i jej córką.

Nie wiem, dlaczego bałam się sięgać po książki Moravii. Matka i córka to jedna z najlepszych powieści, jakie ostatnio wpadły w moje ręce. Wiele scen z tej książki utkwi mi w pamięci na długo, np. opis noclegu w chacie brudaski Concetty, kiedy to Cesira i Rosetta zostały pogryzione przez setki pluskiew. Również sceny z wkroczeniem aliantów do Fondi zostały odmalowane w sposób przejmujący. Polecam!

---
Alberto Moravia, Matka i córka (oryg. wł. La Ciociara), tł. Zofia Ernstowa, Czytelnik, 1960.

Na podstawie powieści Moravii powstał film
pt. Dwie kobiety w reżyserii Vittorio De Sica.
W rolę Cesiry wcieliła się Sophia Loren.

07.03.2013

„Mogę odejść, gdy zechcę” Young-Ha Kim

Bohater książki pt. Mogę odejść, gdy zechcę, młody Koreańczyk, zamieszcza w gazetach ogłoszenia o treści: „Masz problem? Wysłucham cię” i czeka na telefony. Spośród licznych klientów wybiera osobę, która według niego pragnie umrzeć. Namawia tę osobę do odebrania sobie życia, bo faktem jest, że choć nienatrętnie, to jednak namawia. Podpowiada, jaką technikę samobójczą wybrać, pilnuje, by kandydat na samobójcę napisał list pożegnalny – koniecznie długi, gdyż jeśli policjanci nie znajdą listu, mogą zakwalifikować samobójstwo jako morderstwo. A potem asystuje przy śmierci, uważnie przyglądając się umierającej dziewczynie (jego klientkami najczęściej zostają młode niebrzydkie panie) i opisuje zaobserwowaną historię w książce.