30.01.2012

„Skrzydło sowy” Chądzyńska Zofia




Bohaterką „Skrzydła sowy” Zofii Chądzyńskiej jest Aniela, osoba wyobcowana, pełna zahamowań, rozterek, lęków. Pracuje jako tłumaczka, lecz, jak to często w życiu bywa, zazdrości pisarzom i w końcu postanawia napisać własną książkę. Aby pisać, jedzie do Stodół (jakby nie można było tworzyć w domu!). Godzinami, dniami, tygodniami siedzi nad pustą kartką papieru, czekając na natchnienie.

Napisze coś w końcu czy nie?!

Niewiele akcji jest w tej książce. Bo najważniejsze są właśnie refleksje. Obserwacje. Pytanie: czy każdy jest w stanie napisać książkę, jeżeli bardzo, bardzo chce? Jak to się dzieje, że niektórym autorom przychodzą do głowy wspaniałe pomysły? Czy może pisać ktoś, kto nic nie przeżył? A może każdy coś przeżył i jeżeli głęboko w sobie poszuka, znajdzie przynajmniej jeden ważny temat?

Książka jest trudna w czytaniu, zagmatwana, brak w niej jakiegoś istotnego elementu, który podsycałby ciekawość czytelnika. Chądzyńska wgryza się w psychikę nudnej bohaterki, mało tego, wgryza się w tajniki procesu twórczego, próbuje rozłożyć na czynniki pierwsze coś, co jest tajemnicą - bo albo ma się talent, albo się nie ma. I tyle.

Według mnie „ Skrzydło sowy” jest irytujące.

3/6.


2 komentarze:

  1. Ha, mówisz, że lektura irytująca, ale z uwagi na dorobek Chądzyńskiej i tak kusi mnie, żeby sprawdzić, co też ma do powiedzenia na temat pisarstwa tak wybitna tłumaczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę opinię napisałam dziewięć lat temu. Wtedy lubiłam czytadła, a wybitne książki często uznawałam za nudne. Przez ten czas mój gust bardzo się zmienił. Nie wiem, jak teraz oceniłabym „Skrzydło sowy”. Możliwe, że o wiele lepiej. Nie zrażaj się moją opinią i przeczytaj. :)

      Usuń